Bezpłodność i odejście męża

Piszę do Pani, chociaż wątpię, że jakakolwiek porada pozwoli mi poczuć się lepiej. Swojego męża poznałam 10 lat temu. Po 4 latach bycia ze sobą pobraliśmy się. Byliśmy szczęśliwi, zakochani, oboje ze świetną posadą. Kupiliśmy duże mieszkanie, zaczęliśmy starania o dziecko. I tu nasze życie odwróciło się do góry nogami, gdyż po 4 latach nieudanych prób poczęcia okazało się, że jestem bezpłodna. Świat nam się zawalił, jednak okazało się, że z sytuacją nie poradzi sobie mój mąż.
/ 09.06.2008 21:53

Bezpłodność i odejście męża

Piszę do Pani, chociaż wątpię, że jakakolwiek porada pozwoli mi poczuć się lepiej. Swojego męża poznałam 10 lat temu. Po 4 latach bycia ze sobą pobraliśmy się. Byliśmy szczęśliwi, zakochani, oboje ze świetną posadą. Kupiliśmy duże mieszkanie, zaczęliśmy starania o dziecko. I tu nasze życie odwróciło się do góry nogami, gdyż po 4 latach nieudanych prób poczęcia okazało się, że jestem bezpłodna. Świat nam się zawalił, jednak okazało się, że z sytuacją nie poradzi sobie mój mąż. Stopniowo zaczął się ode mnie oddalać. Spędzał więcej godzin w pracy, pojawiły się częstsze wyjazdy służbowe. Nasze życie intymne sięgało poziomu zerowego. Był dla mnie oschły, nie potrzebował czułości ode mnie i nie dawał jej mi. Po roku takiego letargu, po powrocie z pracy oznajmił, że mnie już nie kocha, spakował walizki i odszedł. Byłam w szoku, całe moje życie legło w gruzach. Próbowałam rozmawiać, proponować spróbowanie jeszcze raz wszystkiego od nowa. On jednak stwierdził, że nie może ze mną być, ponieważ nie mogę dać mu syna. Upokorzyło mnie to strasznie, gdyż same odejście męża obniżyło moje poczucie wartości, a przez to co on powiedział, poczułam się jak ktoś zupełnie nic nie warty. Najgorsze jest to, ze nadal go kocham. Codziennie zasypiam wyobrażając sobie jego obok mnie. Nienawidzę siebie za to, ze nie mogę dać mu dzieci, że to przeze mnie mam takie nędzne życie. Nie chce mi się wstawać rano do pracy, nie che mi się nigdzie wychodzić, nie chce mi się jeść, po prostu nie chce mi się żyć, bo nie mam dla kogo...

Anka

Barbara Żukowska, psycholog: Pani Aniu,

To, co Pani przeżywa jest jednym z najtrudniejszych doświadczeń, jakie może spotkać człowieka. Rozstanie długotrwałego związku jest ogromnie bolesnym i smutnym przejściem, które tak jak Pani pisze, pozostawiło gruzy z dotychczasowego Pani życia. Związek, który Pani założyła, rodzina, jaką pragnęliście stworzyć okazały się nieosiągalne, niestety w najbardziej dosłownym sensie tego słowa. Brakuje słów, aby wyrazić, jak ciężko musi być Pani znosić trud i smutek tej sytuacji.
Ma Pani rację, wątpiąc na wstępie, czy jakakolwiek porada - zwłaszcza ta przez internet - może Pani pomóc. Z mojego doświadczenia wiem jednak, że właśnie w takich chwilach potrzebujemy wsparcia drugiego człowieka. Kogoś, komu możemy zaufać i powierzyć swoje najczarniejsze żale i smutki. Kiedy pisze Pani o tym "że nie chce wychodzić z domu, jeść, żyć" zaraz włącza mi się sygnał ostrzegawczy - czy to nie jest, aby początek jakichś depresyjnych stanów. Właśnie dlatego powinien ktoś Pani towarzyszyć. Siostra, mama, przyjaciółka? - ktoś, z kim czuje się Pani bezpiecznie i dobrze, w pełni akceptowana. Jeżeli czuje Pani, że nie może oddać ciężaru, który niesie, bliskim, proszę poszukać pomocy specjalisty - psychologa lub psychoterapeuty. Jest Pani w sytuacji ewidentnie kryzysowej, trzeba więc szukać pomocy i jest to możliwe zarówno w placówkach refundowanych przez NFZ jak i prywatnych ośrodkach. Pozdrawiam serdecznie.

 

Barbara Żukowska, kierownik zespołu Pracowni Integra w Białymstoku - psycholog, pracuje jako psychoterapeuta od 1992 r., prowadzi terapię indywidualną dorosłych. Pracowała jako terapeuta w Świetlicy Terapeutycznej (obecnie Specjalistyczna Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna dla Dzieci i Młodzieży z Zaburzeniami Emocjonalnymi), Ośrodku Pomocy i Edukacji Psychologicznej Intra, w NP ZOZ Psychiatrycznym dla Dzieci i Młodzieży Anima (Białystok). Od 1997 roku prowadzi własny gabinet psychoterapii. Przez osiem lat pracowała jako biegły sądowy w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym Sądu Okręgowego (Białystok). Współpracowała z Nauczycielskim Kolegium Rewalidacji i Resocjalizacji (Białystok) w zakresie prowadzenie warsztatów umiejętności interpersonalnych, ćwiczeń i wykładów z psychoterapii. Udziela wsparcia psychoterapeutycznego członkom Białostockiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/28.07.2011 14:02
Proszę mnie źle nie zrozumieć.. Ale wg mnie ten Pani były mąż jest nic nie wart.. i dobrze że Pani z nim nie jest bo stać Panią na kogoś lepszego. Spotka Pani w końcu nową, prawdziwą miłość.. Myślę że może powinna Pani rozważyć inną możliwość posiadania dziecka.. a mianowicie adopcja.. jest wiele dzieci które czekają na miłość, rodzinę. Może Pani to innemu szkrabowi dać. ;) Proszę się nie załamywać. Trzymam na Panią kciuki ;* Pozdrawiam. Anna-Bydgoszcz
/07.07.2011 13:31
Cisną się łzy, gdy czyta się takie smutne wyznanie. Każdy z nas przeżywa jakieś mniejsze lub większe tragedie w życiu. Będę trzymać za Panią kciuki, żeby wszystko się dobrze ułożyło. Serdecznie pozdrawiam