Przerwa w związku.

-
napisał/a: - 2009-02-10 15:32
Wczoraj dowiedziałam się, że mój chłopak mnie okłamał...niby nic nie znaczące kłamstwo ale jednak. Napisałam, że mnie zranił, że mu nie ufam a jaki sens ma związek bez zaufania. Myślałam, że przeprosi, ale stało sie coś zupełnie innego. Napisał, że on tez nie wie czy to ma sens. Że nie wie co mi napisać, że ostatnio nam sie nie układa, ciagle sie kłócimy. W końcu powiedział, że potrzebujemy przerwy przynajmniej kilka dni, wyznaczyliśmy sobie czas do końca tygodnia.
Jesteśmy ze soba 2,5 roku
I moja prośba nie polega na tym, żebyście mi pisali jaka jest szansa, że jednak zrozumie, że kocha, albo że tej szansy nie ma wcale.
Moja prośba polega na tym, żebyście mi doradzili czy coś do niego pisac. Chciałabym mu napisac, że mi zależy...że go kocham i nie potrafie bez niego życ, a chwile pózniej chciałabym mu napisac, żeby dał mi odpowiedz teraz, że mam dosyć nie pewności, że jesli sie zastanawia czy mu zalezy tzn. że nie zależy, ale znowu za chwile sobie mysle, że skoro chce przerwy tej kilku dniowej to może powinnam mu ją dać. Żeby to wszystko przemyślał i sam napisał jak będzie gotowy...
Tylko nie wiem ile tak wytrzymam. Myślałam tez żeby mu napisać w piątek, że chce znać dzisiaj odpowiedz bo chce wiedzieć czy te walentynki spędze z nim czy samotnie... Co o tym myślicie?
napisał/a: Tlatelolco 2009-02-10 15:40
Hmmm..... kiedyś miałam podobnie, po 3 latach związku nagle zaczęło się wszystko sypać...ciągłe kłótnie, nawet o najmniejsze pierdoły... w końcu się rozstaliśmy. Powiem Ci, że obojgu dobrze nam to zrobiło, czasem jest tak, że będąc z kimś dłużej (a 2,5 roku to już dużo jak dla mnie) zaczynamy się pewnego dnia zastanawiać czy nadal tego chcemy, czy nie ma za dużej rutyny. Co więcej nawet błahe rzeczy powadzą do wielkich kłótni....Wydaje mi się, że przerwa w takich momentach jest dobra. Albo uświadomimy sobie jak bardzo kochamy drugą osobę i jak bardzo nam na niej zależy albo....no właśnie albo to będzie koniec
Co do Twojego chłopaka to powiedz mi czy jesteś pewna, że on nie ma nikogo innego? Wiem z doświadczenia swojego i swoich znajomych, że często właśnie poznanie kogoś nowego powoduje, że wpadamy w zauroczenie....i szukamy nowych wrażeń porzucając to co stare....wiem, że to brzmi okropnie, ale taki życie... Mam nadzieje, że w Twoim przypadku tak nie będzie. Głowa do góry - jak naprawde kocha to wróci
-
napisał/a: - 2009-02-10 15:43
Jestem pewna że nikogo nie ma....to właśnie głównie chodzi o ta rutyne, nie ma już wyznawania uczuć bo wszystko było takie oczywiste aż sie zaczęło sypać...

[ Dodano: 2009-02-10, 15:44 ]
Ale pisac cos do niego czy nie... Chciałabym mu coś napisać ale nie wiem czy tylko nie pogorszę tego...
napisał/a: Tlatelolco 2009-02-10 16:01
Czyli po prostu jak to mówią "kryzys około 3 lat"....Wiesz, mi takie rozstanie pomogło, uświadomiliśmy sobie jak wiele dla siebie znaczymy, choć nie od razu. Potrzebowaliśmy na to aż 3 miesięcy...Ale za to teraz jesteśmy znów jak "początkujący" :) Wiesz, nic na siłę, niestety Jeżeli on nie chce to go nie zmusisz, a jeżeli zejdziecie się tylko dlatego, że Ty będziesz nalegać to obawiam się, że wcześniej czy później znów zacznie się sypać.

A co do tego braku wyznawania uczuć, to my próbowaliśmy wielu rzeczy. Najpierw ustaliliśmy, że koniec z pisaniem bzdurnych smsow typu - jestem tu i tu, robię to i to ,kocham. Chciałam aby słowo KOCHAM znów miało ten magiczny wyraz :) Wolałam rzadziej, a "piękniej"...ciężko z tym było. Na pocieszenie powiem Ci, że nie znam chyba pary, która nie miałaby tego typu problemów, przerw w związkach i kryzysów...

Możesz mu napisać, że kochasz i tyle. Nie każ mu się deklarować ani nic obiecywać. Daj trochę czasu, ale niech wie, że tęsknisz.
Tak uważam
napisał/a: Monini 2009-02-10 16:10
Tlatelolco napisal(a): Na pocieszenie powiem Ci, że nie znam chyba pary, która nie miałaby tego typu problemów, przerw w związkach i kryzysów...

a ja nie znam pary, ktora by przetrwala po zrobieniu sobie przerwy... no ale to widocznie tak w zyciu bywa...
Tlatelolco napisal(a):Potrzebowaliśmy na to aż 3 miesięcy...Ale za to teraz jesteśmy znów jak "początkujący

ciesze sie, ze to przezwyciezyliscie. Mam nadzieje, ze juz Was zaden taki kryzys nie najdzie.

Mia1989 napisal(a):W końcu powiedział, że potrzebujemy przerwy przynajmniej kilka dni, wyznaczyliśmy sobie czas do końca tygodnia.

mysle, ze powinnas dac mu i sobie ten czas. Albo zatesknicie za soba, albo nie. Widze, ze juz tesknisz, tylko ciekawe czy on czuje to samo. Ja na Twoim miejscu bym nie pisala. Bo bedzie, ze sie mu narzucasz, a chyba nie tak ma wyjsc...
Pozdrawiam
napisał/a: Tlatelolco 2009-02-10 16:29
No u nas ok, a nawet bardzo ok I mam nadzieję, że żaden kryzys już nam nie pokrzyżuje planów
Mia1989 wytrwałości życzę!
-
napisał/a: - 2009-02-10 18:05
Napisałam do niego...nie wytrzymałam. Napisałam, że kocham, ze nie wyobrazam sobie zeby sie przytulac do kogos innego, calowac z kims inny, kochac z kims innym ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego... Nie odpisał.... Wiem, że musze sie pogodzić z końcem i że nie mam juz na to żadnego wpływu...
napisał/a: Tlatelolco 2009-02-10 18:34
Mia...przykro mi, że nie odpisał. Zresztą jak chciał czasu to można się było spodziewać, że nie odpisze... Niestety nie masz na to wpływu. Jedyne co możesz to czekać, czekać i wierzyć, że zmieni zdanie i zrozumie...Wiem jak to boli, ale na ten rodzaj bólu niestety nie ma lekarstwa
-
napisał/a: - 2009-04-14 19:45
Musze gdzieś to wszystko napisać, bo dłużej ie wytrzymam:(
Rozstałam sie z nim w niedziele.
Byliśmy ze sobą 2 lata i 8 miesięcy. Przez ostatnie 2 mies. było strasznie. Jedna przerwa,powrót, później on zerwał, prosił żebym wróciła...wróciłam. Miało się coś poprawić, miał sie zmienić, ale ja już mu nie ufałam. Za duzo było tego wszystkiego. 2 dni po tym jak do niego wróciłam, pojechał do byłej i jej koleżanki z kumplami. Nie odbierał ,jak później powiedział dlatego, że było ciasno w aucie, i nie mógł wyjąć telefonu [mimo ze dzwoniłam ok 7 razy bo sie martwiłam] a po za tym chciał zobaczyć ile razy bede wydzwaniać... Juz wtedy wiedziałam, że ten powrót to był błąd... Nikt z mojej rodziny go nie akceptował... 21lat, na garnuszku babci, nie pracował, technikum zaoczne, w tym roku zrezygnował z podejścia do matury, często musiałam mu dawać pieniądze na paliwo żeby do mnie przyjechał...Nie przyjechał na Dzien Kobiet, bo nie miał kasy żeby coś kupić...w walentynki pojechał wcześniej bo kumpel stawiał flaszkę za swój slub cywilny...To były ostatnie sytuacje które bolały...
Ale przyszła niedziela. Impreza była. Nie wziął mnie pod uwagę w swoich planach, nie pomyślał że może chciałabym jechać. Napisałam mu to. Na co on, że chciałby wypić z kumplami, wiec mówię ok. dam Ci kasę na paliwo i ja bede prowadzić to zostaniesz u mnie na noc, on że nie, że na noc nie zostanie. Pokłóciliśmy sie. W końcu na imprezę przyjechałam z koleżanka i jego kumplem. W sumie wszystko było ok...ale wiedziałam, że jak wypije nabiorę odwagi to zakończę ten związek. Wróciłam podpita do domu...Awantura, gadałam z Nim, kłóciłam sie,ojciec stał obok krzyczał żebym natychmiast dała mu numer do J. dlaczego w takim stanie wróciłam, ja że numeru nie dam,zerwałam z nim nie wiem nawet jak zakończyliśmy rozmowę, ale J. zadzwonił sam do mojego ojca bo słyszał krzyki powiedział ze on mi pic nie zabrania bo i tak go nie słucham, zaczęłam uciekać z domu po os...ojciec mnie gonił.... Tak strasznie żałuje ze za dużo wypiłam...
Obudziłam sie rano i nie wiedziałam co ze sobą zrobić... Zadzwoniłam do niego...Przeprosiłam za to że wygarnęłam mu co mi leżało na sercu przez prawie 3 lata...przeprosiłam za to ze mu sie od mojego ojca za mnie oberwało i zakończyłam rozmowę...
a teraz...teraz nie widzę tego jak było źle...przecież wcale nie było tak źle...czasem było nam tak wspaniale...Ja w sobotę pojechałam na jedna imprezę z kolega...wiem że on był na innej ze swoja była, a mi zawsze mówił ze nawet jej nie lubi szczególnie....
Głupia kretynka napisałam do niego esa, że jest mi ciężko bez niego...cisza...Nienawidzę siebie, jego,,,swojego życia...jest mi tak ciężko...nie wyobrażam sobie nic dalej...Kiedy zapomnę.... ;(
Dziękuje jeśli ktoś wytrwał...
napisał/a: Asieńka1989 2009-04-14 20:08
Mia1989, Podziwiam Ciebie że wytrwałaś tyle czasu w tym związku...ja bym tak nie mogła żeby mój chłopak spotykał się z byłą?? nawet nie dopuszczam takiej myśli! po tym co napisałaś moim zdaniem wyszło na to że wykorzystywał Ciebie...dawałaś mu na paliwo żeby przyjechał a nie przyjechał jak tak można?? na dzień kobiet nic na walentynki woli z kumplami....?!
Domyślam się że jest Ci ciężko ale żeby było Ci łatwiej zapomnieć pomyśl o tym jak Ciebie ranił bardzo że to nie Ty jesteś tą złą tylko on! Skoro Ci nie odpisuje to nie sądze żeby mu zależało...
Głowa do góry dasz sobie radę z takim chłopakiem u boku nie wiem czy miałabyś dobrze... Zastanów się czy chciałabyś być tak traktowana przez chłopaka??
Życzę powodzenia na pewno się przyda... nie martw się.
-
napisał/a: - 2009-04-14 20:11
Pewnie że bym nie chciała:( Ale byłam juz tak przyzwyczajona do tego...on mnie tak wychował przez ten czas. zawsze mówił że to jest jego kolezanka że skoro wszyscy jego kumple jada to czemu on nie może jechac...tylko razy to tak przekonująco mówił że w koncu uznałam to za cos normalnego...
napisał/a: Asieńka1989 2009-04-14 20:17
moim zdaniem jak JEST SIĘ W ZWIĄZKU TO NA IMPREZY CHODZI SIĘ RAZEM albo żadne nie idzie...ja mojemu nie pozwoliłabym iść na imprezę beze mnie tym bardziej z jego byłą...