Partner sam na imprezie

napisał/a: Wariat 2007-05-30 07:52
Czy zdarzylo sie ze Wasz partner poszedl sam ( tzn np z ze znajomymi ale bez Ciebie ) na jakas dyske po Waszej klotni?

Jak na to zareagowalisciei jak wygladalo spotkanie po owej imprezie? CO mysleliscie.
napisał/a: patricja 2007-05-30 10:01
Mi się to nie zdarzyło, ale gdyby..
To spotkanie po imprezie zależałoby od tego, w jakim stanie by wrócił. Na pewno nie rzuciłabym się mu w ramiona dziękując za to że jest. A co bym pomyślała? Że jest wyjątkowo bezczelny, pierw się kłóci, a potem idzie sobie na imprezę, beze mnie.
Jeszcze zależy kogo wina byłaby w kłótni, jednak tak czy tak, byłabym wściekła.
napisał/a: Oliwka1 2007-05-30 11:03
Moze troche nie na temat ale....

Dokladnie rok temu mojej kochanej siostrzyczce zawalil sie caly swiat. Probowalam jej pomoc ale w gre wchodzila tylko rozmowa i pocieszanie. Mieszkalam wtedy w Plocku (studia) i pojechalm wtedy we srode do domku jakos do soboty ja postawilam na nogi, chociaz pamietam, ze przydaloby sie zebym nie zostawiala jej samej z rodzicami. W sobote przyjechal moj P po mnie i wrocilismy do Plocka. Mialam male wyrzuty sumienia ze mysle o sobie i o tym, zeby spedzic czas z P. Ale wscieklam sie gdy dowiedzialam sie, ze wieczor spedze sama w mieszkaniu studenckim, bo on umowil sie z qmplami. Zrobilam ostra awanture trzasnelam drzwiami i tego samego wieczoru znalazlam sie u mojej przyjaciolki 50km od Plocka. Wyszlysmy na impreze.... Bylam tak wsciekla, ze jak pojawil sie jakis jej qmpel zaczelam sie z nim bawic. Odreagowalam wszytsko, zapomnialam o P. ale nie zrobilam nic glupiego. Bedac w towarzystwie, ktore mnie zupelnie nie zna, zapomnialam o jakichkolwiek konwenansach. Gdy spotkalismy sie nastepnego dnia on nawet nie wspomnial o tym , ze jakos glupio zrobilam, ale przez dlugi czas porownywalam go z tamtym kolesiem z imprezki- wychodzil bardzo niekorzystnie w tym rankingu. Potem mi przeszlo. Nie chcialabym, zeby moj partner tak sie zachowal, bo to nie jest dobre dla zwiazku
napisał/a: marteczka3 2007-05-30 11:15
ja troche z innej strony, ale sytuacja chyba na temat - otoż, robilam w zeszlym roku sylwestra, i zaprosilam moja dobra kolezanke z facetem, bo bylo dla mnie jasne, ze sylwestra chca spedzic razem, zwlaszcza ze zwiazek powazny, z tego co mi sie wydawalo i wydaje, nadal zreszta sa razem.

I moje zdziwienie nie mialo granic, kiedy kolezanka powiedziala, ze... wpadnie sama. ???? Gość pojechal do swojego rodzinnego miasta, bo rzekomo mial byc w tym czasie "kierowca" dla wlasnych rodzicow, zeby ich odebrac z imprezy. Nie bardzo mi sie to miesci w glowie, zwlaszcza, ze wiedzial, ze na imprezie u mnie bedzie tez gosc, z ktorym ona przed ich zwiazkeim solidnie flirtowala... dalej tego nie rozumiem. Nie wiem, dlaczego tak zrobili, ale to chyba nie moja sprawa ;)
napisał/a: Asior 2007-05-30 13:29
Ja nie mam nic przeciwko kiedy mój facet sam wychodzi do pubu czy naa dyske. Jak sama nie moge (bo mam np. rano uczelnie, albo egzaminy) to dlaczego on miałby siedziec ztego powodu w domu. Mam wiele koleżanke które nie rozumieją mojego poglądu na ten temat, ale myśle że ja tylko na tym zyskuje i jeżeli gdzies sama chce wyjść to też nie ma problemu z jego strony. Najcześciej jednak wychodzimy razem, bo on po powrocie z "samowolnego oddalenia się" stwierdza, że jednak ze mną się najlepiej bawi:)
napisał/a: Ancja 2007-05-30 15:56
Asior jestesmy w podobnej sytuacji. Wolna reke... chodz i on wraca pozniej z podkulonym ogonem bo cos stalo sie nie tak na tej imprezie a tak przynajmniej ja trzymam go na smyczy... ( ostatnio jego kumple powaznei sie pobili a on latal od jednego do drugiego mierzac im puls i czekajac na karetke... )
napisał/a: Wariat 2007-05-30 17:37
Asior napisal(a):Ja nie mam nic przeciwko kiedy mój facet sam wychodzi do pubu czy naa dyske. Jak sama nie moge (bo mam np. rano uczelnie, albo egzaminy) to dlaczego on miałby siedziec ztego powodu w domu. Mam wiele koleżanke które nie rozumieją mojego poglądu na ten temat, ale myśle że ja tylko na tym zyskuje i jeżeli gdzies sama chce wyjść to też nie ma problemu z jego strony. Najcześciej jednak wychodzimy razem, bo on po powrocie z "samowolnego oddalenia się" stwierdza, że jednak ze mną się najlepiej bawi:)
Ancja napisal(a):Asior jestesmy w podobnej sytuacji. Wolna reke... chodz i on wraca pozniej z podkulonym ogonem bo cos stalo sie nie tak na tej imprezie a tak przynajmniej ja trzymam go na smyczy... ( ostatnio jego kumple powaznei sie pobili a on latal od jednego do drugiego mierzac im puls i czekajac na karetke... )


w temacie jest czy po klotni poszedl/ poszla a nie czy wogole chodiz sama/ sam.
napisał/a: patricja 2007-05-30 19:37
Czytając wypowiedzi wygląda jakby nikt nie czytał pierwszego postu, a tylko temat..
napisał/a: Ancja 2007-05-30 19:39
Oj czytalam ale... jak mozna na to odp. skoro my sie nigdy nie klocilismy jeszcze?
-
napisał/a: - 2007-05-30 19:43
Bylabym zła.
Na szczescie nigdy tak nie bylo i mam nadzieje,ze nie bedzie.
napisał/a: Wariat 2007-05-30 22:07
Ancja napisal(a):Oj czytalam ale... jak mozna na to odp. skoro my sie nigdy nie klocilismy jeszcze?

bez urazy ale chodzilo mi wlasnie o takie konkretne sytuacje wiec jesli tak nie mialas...
napisał/a: Kinia 2007-06-02 22:47
Mi się nic takiego nie zdarzyło, że po kłotni, ale czasem sami chodzimy na imprezę i nigdy nikt nie miał do drugiego o to żalu