Jak go odzyskac??

napisał/a: kamila340 2007-09-14 16:36
witam... opisze swoja historie...

Mojego chlopaka poznalam prawie rok temu... po krotkim czasie bylismy para. Widywalismy sie w weekendy poniewaz mieszkamy od siebie okolo 90 km. Mijaly miesiace i w koncu poczulismy cos do siebie a po pewnym czasie przerodzilo sie to w milosc. W czerwcu musialam wyjechac na oboz sportowy na tydzien. Po powrocie mielismy spedzic ze soba caly tydzien. Wtedy bylam u niego. On rano poszedl do pracy a mnie cos tchnelo i sprawdzilam mu archiwum rozmow na gg. Pisal do swojej bylej... ze chyba nic do mnie nei czuje, ze chcialby sie z nia spotkac itp. okazalo sie ze jak bylam na obozie pojechal do niej do pracy zeby sie z nia spotkac. Pisal do neij bardzo mile slowa, ktore tak bardzo mnie wtedy ranily. Spakowalam sie i czekalam az wroci z pracy zeby powiedziec ze jade do domu. Zaczal mnie przepraszac i blagac o to zebym mu przebaczyla i zostala... W koncu uleglam i zostalam. Od tamtej pory zrobilam sie dla niego straszna... bylam strasznie zazdrosna, pytalam co robi, gdzie jest, czy sie z nia iwidzial i czy rozmawial, a jezeli cos mi nie pasowalo strzelalam fochy wychodzilam do lazienki i tak siedzialam. On przychodzil, przytulal mnie i zapewnial ze nigdy mnie nei zdradzil. W glebi duszy mu wierzylam, wiedzialam z nei bylby w stanie mnei zdardzic ale tak sie zachowywalam... Wiem ze strasznie go to ranilo, widzialam to a pomimo tego tak postepowalam... myslalam ze jak bedzie widzial moj gniew to na pewno wtedy mnie nie zdradzi, chcialam pokazac jak bylam zla. Nagle wszystko sobie porzadnie przemyslalam... czekalam do weekendu az do mnei przyjedzie i powiem mu ze od teraz bede inna taka jaka chce byc bo bardzo go kocham. Juz wiedzialam co mu pwiedziec gdzie i jak. Przyjechal do mnie w piatek i byl jakis dziwny.. Myslalam ze zmeczony po pracy. Na drugi dzien po obiedzie pojchalismy na ryby.. Wtedy przytulilam sie do niego, powiedzialam ze go kocham i spytalam czy on tez mnie kocha. A on powiedzial ze "troszeczke". Spytalam jak to troszeczke? Bylam w szoku bo juz widzialam ze cos jest nie tak. Odeszlam od niego i powiedzialam ze bedziemy musieli o tym porozmawiac... wtedy glupio zapytalam go kiedy to konczymy. On wtedy powiedzial ze juz nic do mnie nei czuje... ze przestal mnie kochac... to uczucie ktore bylo wygaslo... A ja go tak bardzo kocham... Chcialam sie zmneinic ale nie zdazylam.. teraz go prosze o to zeby dal mi szanse... zebym pokazala mu jaka jestem na prawde, bo wtedy kiedy robilam mu te glupie sceny nigdy nie bylam soba robilam tak a w srodku czylam taka wielka zlosc na siebie!! On ma wielkie serce ale boli mnie tez to ze nigdy mi nie mowil co jest nie tak... nie rozmawial ze mna o tym a wiem ze gdyby wczesniej mi o tym powiedzial byloby inaczej. O milosc przeciez trzeba dbac a nie patrzec z boku jak ubywa. Przez caly ten tydzien ciagle placze... jestem roztrzesiona. Przezywalam juz rozstania ale nigdy az tak. Mam tylko nadzieje ze dostane szanse... ta jedna jedyna szanse... bo tak bardzo go potrzebuje.
Moze ktos tez mial podobne przezycia... poradzcie mi co mam robic??
napisał/a: Parcinka 2007-09-14 18:10
Rozumiem twoje załamanie, ale nie zmusisz go do powrotu, to musi być jego osobista decyzja. Jeśli waszego związku nie uda się naprawić po prostu z godnością przejdź do tego na porządku dziennym.Nic innego nie mogę ci doradzić ponieważ każdy ma swoje własne uczucia, których nie zmienisz i na które nie masz wpływu.
Pozdrawiam.