Jak żyć z maminsynkiem?

Być może ktoś mi wyjaśni, jak to jest, że dorosły, dobijający trzydziestki facet nadal konsultuje wszystkie decyzje z rodzicami? Od tego, co ma zjeść na kolację poczynając, a na tym, gdzie ma spędzić urlop kończąc? Ja rozumiem porozmawiać o tym, ale przyjmować zdanie matki jako nadrzędne wobec swojego i swojej dziewczyny? Jak ja mam żyć z facetem, który mimo zbliżającej się już trzeciej dekady życia nadal żyje silnie przymocowany pępowiną do swojej matki?!
/ 15.11.2007 11:00

Być może ktoś mi wyjaśni, jak to jest, że dorosły, dobijający trzydziestki facet nadal konsultuje wszystkie decyzje z rodzicami? Od tego, co ma zjeść na kolację poczynając, a na tym, gdzie ma spędzić urlop kończąc? Ja rozumiem porozmawiać o tym, ale przyjmować zdanie matki jako nadrzędne wobec swojego i swojej dziewczyny? Jak ja mam żyć z facetem, który mimo zbliżającej się już trzeciej dekady życia nadal żyje silnie przymocowany pępowiną do swojej matki?!

Dopóki byłam szaleńczo zakochana i przymykałam oko na wiele wad mojej faceta, przymykałam je również na jego postawę w stosunku do matki. Jednak kiedy faza zauroczenia opadła i wszystkie jego niedostatki nagle uderzyły mnie w oczy, zauważyłam, że mój dorosły i wykształcony facet, to w oczach swojej matki i swoich chyba zresztą też, nadal dzieciak, który każdą decyzję musi poddać pod ocenę własnej matki. Ja rozumiem, że szacunek, że zawsze będzie jej dzieckiem i wszystko inne, ale na miłość boską, jak ja mam planować życie z kimś, kto nie ma pojęcia o podejmowaniu niezależnych decyzji? Przecież skoro szanowna przyszła teściowa poczuwa się do udzielania rad swojemu synowi, w co ma się ubierać, co zjadać i o której chodzić spać, to jak będzie w przyszłości, na przykład jak weźmiemy ślub? Będzie wydzwaniać do niego po kilka razy dziennie? Przecież to jest nie do zniesienia i dla niego, i dla mnie, i dla naszego potencjalnego małżeństwa...

Jeszcze gdyby to były takie niewinne sugestie, ale jest inaczej. Ona próbuje wywierać na niego wpływ! I to mnie najbardziej w tym wszystkim denerwuje. Chce nim dyrygować: zrób tak, a zrób inaczej itd. A że on należy do osób ugodowych i podlegających wpływom, a czasem zwyczajnie, jak to mówi: „chce, żeby ona przestała truć”, to zgadza się na wiele jej sugestii, dla świętego spokoju. A mnie to najzwyczajniej w świecie przeraża i nie wyobrażam sobie planowania przyszłości z facetem, który pod każdym względem zależny jest od opinii matki! Bo co będzie dalej? Każdą decyzję odnośnie naszej wspólnej przyszłości będzie konsultować z szanowną teściową?Nie chcę być niedelikatna w stosunku do niej, ani do niego, ale mam już tego powyżej uszu, i naprawdę nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Przecież nie zmienię ani jego, ani jej. A swoją drogą, dziwi mnie to, jak można tak uzależniać od siebie swoje dorosłe dziecko, które przecież wcześniej czy później musi się odciąć od rodziców i zacząć iść swoją własną drogą życiową. Kocham go, ale nie wiem, co robić, jak się zachować. Jak uratować ten związek, bo przyznam, że chwilami tracę wiarę, że on kiedykolwiek dojrzeje i zechce podejmować swoje własne, indywidualne decyzje...

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (11)
/20.08.2014 21:44
zyje z maminsynkiem ponad 10 lat i mam juz serdecznie dosyc ,on dzwoni do mamusi codzienie i zdaje jej relacje z kazdej emocji nie mowiac juz ,jak po naszyych klotniech zali sie i czaka na pocieszenie -TO JEST ZALOSNE macie racje uciekam :)
/04.07.2011 08:26
Kup gościowi książkę pt"Toksyczni rodzice" w prezencie. Najpierw niech przeczyta a jak otworzą się jego, nastąpią zmiany w zachowaniu można dopiero rozmyślać o ślubie.
/04.07.2011 08:27
otworzą się jego oczy:)
POKAŻ KOMENTARZE (8)