"Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą"

Historia choroby nowotworowej 35-letniego Norberta z Poznania to tak naprawdę również historia jego żony Basi, która jeszcze przed ślubem na własnej skórze doświadczyła słów przysięgi, że „W zdrowiu, szczęściu i chorobie” będzie trwała przy mężczyźnie swego życia i walczyła o jego zdrowie...
/ 17.01.2012 10:15

Historia choroby nowotworowej 35-letniego Norberta z Poznania to tak naprawdę również historia jego żony Basi, która jeszcze przed ślubem na własnej skórze doświadczyła słów przysięgi, że „W zdrowiu, szczęściu i chorobie” będzie trwała przy mężczyźnie swego życia i walczyła o jego zdrowie...

Ja i mój mąż poznaliśmy się za czasów szkoły licealnej. W tamtym okresie już podkochiwaliśmy się w sobie. Była to pierwsza niespełniona miłość - bo los tak pokierował nami,że nasze drogi rozeszły się na jakieś 12 lat...

Spotkaliśmy się w 2008 roku przypadkiem na basenie i okazało się, że nasze uczucia wcale nie wygasły i są wciąż tak mocne, jak wtedy, gdy się poznaliśmy. Nasze szczęście, czyli życie w zdrowiu nie trwało niestety długo. W czerwcu 2009 roku mój mąż zaczął odczuwać ból w lewej nodze. Udał się do lekarza, który zlecił mu prześwietlenie, nie zapowiadało się nic groźnego, tym bardziej że mąż był okazem zdrowia. Prowadził bardzo aktywy tryb życia. od 15 lat biegał, pływał chodził na siłownię. Tak naprawdę nigdy wcześniej nie chorował. Jednak wyniki prześwietlenia były niepokojące i niejednoznaczne. Wtedy po raz pierwszy usłyszał, że może to być nowotwór...
 

29 czerwca 2009 roku w drodze do lekarza Norbert miał wypadek na motorze, w wyniku którego złamał tę chorą nogę. Trafił do szpitala prosto na stół operacyjny. Tam usłyszał diagnozę. To nowotwór: mięsak kościopochodny. Diagnoza była druzgocąca. Lekarze powiedzieli, że Norberta czeka długie i ciężkie leczenie. Na początek chemioterapia i wstawienie endoprotezy nogi. Amputacja w ogóle nie była brana pod uwagę. Później była kolejna chemioterapia, 3 operacje płuc z powodu przerzutów. W wyniku przerzutów lekarze podjęli decyzję o amputacji nogi, aby ratować życie męża. Było to 14 grudnia 2011 roku, zaledwie pół roku po naszym ślubie.

Choroba i amputacja diametralnie zmieniły życie Norberta. Musiał zrezygnować z pasji sportowych, w tym jego ulubionych skoków spadochronowych. Bardzo mu tego brakuje. Perspektywa życia na wózku inwalidzkim jest dla Norberta nie do przyjęcia, póki ma szansę chodzić na własnych nogach. Chce wrócić do aktywnego trybu życia, osiągnąć maksymalną sprawność, jaka jest możliwa do osiągnięcia. Potrzebna jest do tego wysokospecjalistyczna proteza Otto Bock C-Leg, która kosztuje 130 000 zł.

Samodzielność Norberta jest w tej chwili bardzo ograniczona. Sportowy duch pomaga mu w radzeniu sobie w nowych warunkach, kiedy czynności do tej pory uznawane za zwykłe, sprawiają trudność. Dzięki protezie będzie mógł wrócić do normalnego życia. Na pewno nie tak aktywnego sportowo, ale z czasem ta aktywność by wzrosła. W tej chwili nawet spacer na własnych nogach byłby niesamowitą aktywnością. W późniejszym czasie mógłby wsiąść na rower i wybrać się ze mną nad jezioro, o czym cały czas wspólnie marzymy...

Fot. archiwum prywatne

 

Norbertowi możecie pomóc za pośrednictwem portalu:

Walka z cukrzycą