Czy powinnam się rozwieść?

Podobno obecnie trzydzieści procent małżeństw się rozwodzi, czy to możliwe, że wkrótce powiększę te statystki o swoje nieudane małżeństwo? Jesteśmy dopiero trzy lata po ślubie, a już czuję, że ten związek się wypalił, że nie rozmawiamy o niczym oprócz codziennego podziału obowiązków. Seks dwa raz w miesiącu to góra. O dzieciach nie myślimy. Czy jestem na prostej do zakończenia tego małżeństwa? Czy powinnam się rozwieść?

Podobno obecnie trzydzieści procent małżeństw się rozwodzi, czy to możliwe, że wkrótce powiększę te statystki o swoje nieudane małżeństwo? Jesteśmy dopiero trzy lata po ślubie, a już czuję, że ten związek się wypalił, że nie rozmawiamy o niczym oprócz codziennego podziału obowiązków. Seks dwa raz w miesiącu to góra. O dzieciach nie myślimy. Czy jestem na prostej do zakończenia tego małżeństwa? Czy powinnam się rozwieść?

Jak to jest, że tak silne uczucie, które kiedyś nas łączyło, z każdym dniem wygasało coraz bardziej, by w końcu zgasnąć? Przecież byliśmy tak bardzo w sobie zakochani? Chociaż przyznam, że ślub to nie do końca mi „leżał”, Wzięliśmy go trochę ze względu na presję rodziców, który nie chcieli, żebyśmy „żyli w konkubinacie”. Mieliśmy zaledwie po 22 lata, czy to nie za wcześnie na decyzję na całe życie? Teraz żałuję, bo gdybym poczekała jeszcze te kilka lat, być może dzisiaj nie byłabym o krok od rozwodu ze swoim mężem.

Najgorsze jest to, że nie mam nic szczególnego do zarzucenia. To nie jest mąż, który pije i bije, lecz poczciwy chłopak, naprawdę dobry człowiek. Problem w tym, że między nami nie ma już tej dawnej namiętności, uczucia, pasji, pożądania i zrozumienia. Nasza miłość została przytłoczona przez prozę życia, oboje czujemy się niespełnieni, a przecież mam dopiero po 25 lat! Otoczenie naciska, że czas na dziecko, jednak nam nie w głowie powiększanie rodziny, bo nawet seksu już nie uprawiamy! Nasze rozmowy ograniczają się do grzecznościowych pogaduszek przy posiłkach i rozmów o obowiązkach domowych i rachunkach. Czy tak wygląda życie szczęśliwego małżeństwa? Czy tak wygląda dorosły związek? Bo sama zastanawiam się, czy to tylko moje spostrzeżenia czy wszystkie małżeństwa tak wyglądają.

Jestem na skraju depresji. Wracam do domu i czuję, że dzielę życie z obcym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie, że mam się obok niego budzić do końca życia. Chcę wnieść pozew o rozwód. On chyba też, choć na razie żadne z nas nie powiedziało tego wprost. Obawiam się, co powiedzą na to rodzice. Skoro nie chcieli, żebyśmy żyli w konkubinacie, to co będzie, jak dowiedzą się o rozwodzie? Problem jest jeszcze w tym, że wzięliśmy wspólny kredyt na 20 lat na mieszkanie. Ale z drugiej strony wiem, że to moje życie i nie mogę pozwolić na to, żeby tak wyglądało do końca życia. Co powinnam zrobić? Rozwieść się czy tkwić w tym związku, mimo tego, że nie jestem w nim szczęśliwa?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/3 lata temu
powinnaś się rozejść, lepiej teraz jeżeli tak jest teraz jak przyjdą dzieci będzie 1000 razy gorzej. 25 lat cały świat przed tobą stoi otwore
/7 lat temu
Co to za podejście do życia? Dziś tak szybko lecimy po rozwód. Dokąd ten świat pędzi...
/7 lat temu
Mam identyczną sytuację , tylko oprócz kredytu na 20 lat, mamy dziecko 16 miesięczne. No i sex raz na 3-4 miesiące a jesteśmy ze sobą 3.5 roku :(. Moim zdaniem rozwieść się, ja też tego chcę. Poradzimy sobię i nigdy już ślubu, bo po ślubie jest jak jest, te co są po ślubie wiedzą, albo za niedługo się dowiedzą.Koniec starań, same problemy i kłótnie
POKAŻ KOMENTARZE (2)