POLECAMY

"Wstydzę się rozebrać przed partnerem" - dyskusja na naszym forum!

Cielesność jest nieodłącznym elementem związku. Na płaszczyźnie cielesnej, wbrew pozorom, budowanych jest wiele aspektów związku – chociażby intymność, czułość i rozkosz. Co jednak, jeśli nagość staje się problemem, a niedoskonałość własnego ciała zaczyna być przeszkodą w pogłębianiu relacji? Wstyd, zażenowanie, w końcu niechęć do współżycia – czyli jak przekonanie o tym, że daleko nam do ideału, wpływa na związek.

Cielesność jest nieodłącznym elementem związku. Na płaszczyźnie cielesnej, wbrew pozorom, budowanych jest wiele aspektów związku – chociażby intymność, czułość i rozkosz. Co jednak, jeśli nagość staje się problemem, a niedoskonałość własnego ciała zaczyna być przeszkodą w pogłębianiu relacji? Wstyd, zażenowanie, w końcu niechęć do współżycia – czyli jak przekonanie o tym, że daleko nam do ideału, wpływa na związek.

Kult ciała, nagość i cielesność w dzisiejszych czasach jest na porządku dziennym. Ciągła dbałość o to, by być atrakcyjnym, modnym, fit i na czasie, i idąca za nią nieustanna presja, by wyglądać dobrze. Nie pomaga również brak różnorodności w ukazywaniu kobiecego i męskiego ciała w mediach. Otaczające nas z każdej strony fotografie pięknych ludzi, mogą być przyczyną kompleksów nie jednej osoby. Nie sposób uniknąć autoporównań do lansowanych obecnie kanonów piękna, a „przeciętność” nie zadowala. Kompleksy na punkcie własnego wyglądu mogą nawarstwiać się latami, a swoje ujście często mają zwykle dopiero w relacji z drugą osobą. Na naszym forum zapytaliśmy Was, jak to u was jest z podejściem do nagości.

Czytaj też: Kompleksy przeszkadzają

Zobaczcie również ciekawą debatę na ten temat:

 

Tylko przy zgaszonym świetle

Kiedy początkowa fascynacja sobą już dawno minęła, różowe okulary zakochania zostały zdjęte, a na swojego partnera lub partnerkę zaczynamy patrzeć bardziej obiektywnie, okazuje się, że jego brzuch piwny wcale nie jest taki mały, a jej uda – nie tak jędrne, jak to się jeszcze niedawno wydawało. I co wtedy? Jedni wybierają wówczas drogę akceptacji tolerancji dla takiego stanu rzeczy, a inni – wstydu. Kobiety, próbując skorygować lub ukryć swoją naturalność, często sięgają po coraz większe ilości kosmetyków i makijaż, a czasem nawet tak „zakamuflowane”, nie godzą się na seks przy świetle.

Kiedyś podczas babskich pogaduszek u fryzjera usłyszałam historię kobiety, która nigdy nie pokazała się mężowi nago i bez makijażu. Seks uprawiają wyłącznie pod kołdrą przy zgaszonym świetle, a makijaż zmywa dopiero, gdy mąż uśnie. Rano wstaje wcześniej, by być "gotową" na jego przebudzenie. Przyznam, że zszokowało mnie to, gdyż nie wyobrażam sobie takiego kamuflażu przez całe życie. Ona oczywiście nie tłumaczyła tego kompleksami, a raczej tym, że mąż musi widzieć żonę zawsze piękną i zadbaną - pisze Sylwia, na naszym forum.

Bywa również tak, że oliwy do ognia często dolewają sączone nieustatnnie niewybredne uwagi partnera. Podobną historię przytacza martinioliwka:

Osobiście znam przypadki, kiedy facet nigdy nie widział swojej dziewczyny "niezrobionej", czyli bez makijażu, ułożonych włosów, z nieogolonymi nogami czy, o zgrozo, w kompletnej nagości. (...) Jedna z takich dziewczyn (moich znajomych), niestety była poniżana przez swojego faceta, więc u niej to po prostu wynikało z jego podejścia. Ponieważ on regularnie wypominał jej, że ma fałdki tu i ówdzie, cellulit i że jest blada (kazał jej chodzić na solarium, choć miała przeciwwskazania do tego). I tak z wesołej, podobnej, normalnej i w miarę zadowolonej z swojego wyglądu dziewczyny (wszak wszystkie mam do swojej aparycji jakieś "ale") zrobiła się zakompleksiona laska, uwikłana w jakiś toksyczny związek z facetem, który sam do najatrakcyjniejszych ludzi na świecie nie należy.

Gdzie wyznaczyć granicę, kiedy wstyd rzeczywiście może być uzasadniony, np. brakiem dbałości o własne ciało, a kiedy jest absurdalnym uczuciem, którego źródłem są przesadne oczekiwania wobec samego siebie lub partnera i ciągłym dążeniem do nieosiągalnej doskonałości? Ze świecą jednak szukać człowieka całkowicie pozbawionego kompleksów i całkowicie zadowolonego z własnego wyglądu. Nie sposób nie przyznać, że brak zadowolenia z własnej zewnętrzności to domena kobiet. Panie najczęściej wstydzą się dodatkowych kilogramów, cellulitu, rozstępów, za dużych lub za małych piersi i długo można by wyliczać, czego jeszcze. Czasami prawdziwy problem pojawia się dopiero, po urodzeniu dziecka, kiedy to kobiece ciało często czasowo, a bywa, że już na zawsze, traci swój poprzedni kształt.

Zanim brzuch wróci na swoje miejsce też trochę czasu mija. No i piersi po karmieniu też potrzebują czasu na powrót do jędrności, ale akurat mój mąż pod tym względem to anioł i przy nim zawsze czułam się dobrze, nawet z wiszącym brzuszkiem, który w końcu zassał się tam gdzie trzeba – zwierza się na naszym forum asia.

Czytaj również: Ciało kobiety po ciąży - jak naprawdę wygląda?

 

Jak dobrze wyglądać nago?

Okazuje się jednak, że wstyd wcale nie jest nieodłącznym towarzyszem współżycia wszystkich kobiet. Z dyskusji na naszym forum wynika, że są wśród was i takie panie, dla których nagość przed partnerem nie stanowi żadnego problemu:

Osobiście nie mam powodów do tego, żeby się wstydzić. Nie uważam żebym była właścicielką idealnego ciała, ale kila fałdek nie przeszkadza mi w przyjemnej zabawie – pisze kajka.86.

Wtóruje jej asia: Dla mnie to żaden problem. I nago czuje się prawie równie swobodnie jak w ubraniu. Choć początki wcale nie były łatwe. każdy miewa kompleksy. Jednak, gdy czujesz się piękna i pożądana, to czego nie lubiłaś już ci tak bardzo nie przeszkadza. A poza tym czasem warto się przełamać, bo to co nam przeszkadza, wielu mężczyznom wcale, ba, oni często nawet nie zdają sobie sprawy, że coś takiego w ogóle istnieje.

Podobne podejście do własnej cielesności ma również martinioliwka: Ja osobiście się nie wstydzę ani swojego ciała, ani seksu w "jasności" w pełnej krasie, ani niczego, co związane jest z fizjologią (...). Nie wiem, w zasadzie z czego to wynika, i od czego zależy, czy to takie swobodne podchodzenie do ciała wynosi się z domu czy jest to kwestia samoakceptacji, ale wiem, że u innych ludzi bywa z tym różnie.

Swobodne podejście do własnej cielesności ma swoje źródło w stabilnym poczuciu własnej wartości, zadowoleniu ze swojej powierzchowności, a także dobrej relacji z partnerem, bowiem to w jego oczach niczym w lustrze, kobiety poszukują swojego pięknego odbicia. I bywa, że je znajdują:

Zdecydowana większość kobiet cierpi na nieuleczalną chorobę psychiczną potocznie zwana kompleksami. Najlepszym tego przykładem jest tzw. cellulit. Drogie Panie - cellulit jest mitem. Śmiem twierdzić, że został on wymyślony w celu zniechęcania mężczyzn do seksu bez konieczności wymyślania innych wymówek. (...) Kolejna rzecz to "jestem za tłusta" i "jestem za chuda". Wszyscy jesteśmy ludźmi i różnimy się od siebie mniej czy bardziej. Każdy rozsądny facet wie, że laleczki na okładkach magazynów to córki plastikowych rodziców: tapety i fotoszopa – pisze shczepcio.

Skoro z kimś jesteśmy związani, to uważam, że akceptujemy jego wygląd i "kupujemy" go całego z zaletami jak i wadami. Skoro jako facet czuje podniecenie na widok rozebranej lub nierozebranej partnerki to znaczy, że mi się podoba. Skoro mam ochotę przytulić spasiony zadek czy objąć ręką "zainfekowane cellulitem" udo, to nie robię tego z grzeczności czy wbrew swojej woli. Uważam to za coś miłego. Czasy średniowiecznej ascezy minęły i to co robimy w sypialni przy zgaszonym czy zapalonym świetle uważam za przyjemne - dodaje miki123.

Męskie podejście do kobiecej nagości jednak bywa różne. Jedni oczekują ideału na miarę modelek Victoria Secret, inni – wręcz preferują pełną naturalność, a nawet delikatny makijaż uznają za zbyteczny. W pierwszej fazie znajomości, następuje „rozeznanie”, czy w kwestii podejścia do cielesności partnerzy „nadają na tych samych falach”. Kiedy zapytałam swoją dobrą znajomą, czy wstydzi się nagości przed swoim partnerem, zdecydowanie odpowiedziała, że nie.

Bo wiesz, dla mnie wzajemna akceptacja cielesności to test zaufania i perspektyw na przyszłość. Ponieważ jeśli już od samego początku facet mi mówi, że jestem niedoskonała czy coś w tym guście, to co będzie za 10, 20 lat, kiedy moje ciało zacznie tracić swój powab? A przecież pożądanie rodzi się w głowie, więc jeśli na początku jest w odpowiednim miejscu, to jest szansa, że ten stan się utrzyma na wiele lat, gdy moje piersi opadną, a tyłek pokryje się mozaiką cellulitu?

Banałem było podsumowanie, że nie ma jednego wzorca czy kanonu piękna czy puenta, że „Nie jest ładne to, co ładne, lecz to, co się komu podoba”. Za małe, za duże, za chude, za grube, zbyt pomarszczone, owłosione etc. - wskażcie choć jedną osobę w swoim otoczeniu, która w rubryce kompleksy wpisze „nie posiadam”. Na pocieszenie, drogie panie, można jedynie zakończyć stwierdzeniem faktu, że mężczyznom również nie brakuje powodów do narzekań na swoją cielesność.

Czytaj również: Męskie kompleksy pod kołdrą

A i wasze atrakcyjniejsze fizycznie koleżanki, nie zawsze mają w tej kwestii łatwo...

Zobacz też: Atrakcyjność a samotność

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (14)
/7 lat temu
mimo, że nie jestem otyła wstydzę się swojego ciała na tyle by preferować sex przy subtelnym świetle
/7 lat temu
mam podobnie, tzn nie lubię uprawiać miłości w pełnym świetle tylko np. przy lampce nocnej lub świecach, poza tym wtedy jest dużo lepszy nastrój, kiedyś kąpałam się z mężem, ale teraz znowu zaczęłam się wstydzić :/
/6 lat temu
Nie podoba mi się moje ciało... Tak naprawdę uważam, że tylko piersi mam w miarę ładne. Ale gdy jestem w intymnej sytuacji z moim mężem czuję się w pełni akceptowana i nie mam absolutnie żadnych zahamowań... Uwielbiam też seks oralny :) Lubię całować i pieścić jego penisa i jądra oraz czuć cieplutki język na swojej łechtaczce. Coś wspaniałego... Mogę też przy pełnym świetle... bo chyba on lubi patrzeć na mnie...
/6 lat temu
Mojemu ciału daleko do ideału. Jestem już po 40 (mąż też), ale chwile bliskości cielesnej z moim mężem, to dla mnie jedyne momenty, kiedy dobrze się czuję w swojej skórze :)
POKAŻ KOMENTARZE (11)