POLECAMY

Wspólne życie a współżycie

Czy seks to faktycznie najlepszy sposób wyrażania i okazywania miłości? Czy można być z drugą osobą bliżej niż w splocie wzajemnego zjednoczenia? Co tak naprawdę kształtuje bliskość i nierozerwalność ludzkich relacji?
Wspólne życie a współżycie fot. Fotolia

To znowu się stało – zakochałem/am się

Największy wulkan uczuć, emocji i przywiązania obejmuje pierwsze lata związku oraz wczesny staż małżeństwa. Nieprzespane noce, paląca tęsknota, rozdzierający żebra łomot serca... - dla tych chwil warto żyć. Nigdy wcześniej, ani nigdy później, jak w momencie zakochania, człowiek nie doznaje smaku prawdziwego, pełnego szczęścia. Skala towarzyszących emocji nie ma granic, a wewnętrzna siła wręcz krzyczy, że świat należy do mnie, dziś i teraz mogę wszystko. Skoro, zatem druga osoba sama w sobie jest naszym spełnieniem, bądź oczekiwaniem, po co od razu wystawiać wszystkie pionki na planszę?

Poznając się bliżej

Zbyt szybka, pochopnie podjęta i podyktowana wyrzutem hormonów decyzja o współżyciu, pomimo chwilowej satysfakcji, niezauważalnie zabija coś, czego odzyskać już nie sposób. Nęcące uczucie nieodgadniętej tajemnicy, intrygujący smak niedopowiedzenia zostaje nagle przerwany. To tak, jakby zbyt szybko na scenie podnieść kurtynę i nie pozwolić wyobraźni dopasować obrazów do słyszalnych tonów muzyki. Zamiast stopniowego budowania napięcia następuje szybkie rozładowanie, a brak sprawnego akumulatora, to automatycznie brak podstawowego napędu.

Tu i teraz

Nigdy później, jak właśnie we wstępnym okresie poznawania, człowiek nie poświęca tyle uwagi na rozszyfrowanie mimiki twarzy, gestów ciała, sposobu wyrażania się, subtelnej granicy wyczucia smaku, czy poczucia humoru. Nigdy później z takim skupieniem nie chłoniemy słów drugiej osoby, angażując w to wszystkie możliwe zmysły. Czy warto zatem skracać sobie ten czas i nieodwracalnie odbierać szanse na zgłębienie tajemnicy drugiego człowieka?

Niestety zbyt wcześnie rozpoczęte współżycie odwraca uwagę od natury psychicznej na rzecz fizyczności, która przez wiele następnych lat może się okazać jedynym wspólnym językiem na wielu płaszczyznach, m.in. wzajemnego porozumienia w przypadku różnicy charakterów.

Niczym dwie połówki jabłka

Czy zatem warto czekać z pokusami do ślubu? Narzucić sobie nawzajem pewien rodzaj regulaminu i trzymać się go bezgranicznie? A co w momencie złamania zasad czy raz przekroczone granice przestają obowiązywać? Każdy człowiek jest inny i każdy związek dwóch osób jest niepowtarzalny, ale im więcej włożonego wysiłku, wzajemnego zrozumienia oraz gotowości podjęcia kompromisu, tym lepiej. Warto rozmawiać, poznać potrzeby i zahamowania drugiej osoby, akceptować ją a niejednokrotnie uzbroić się w cierpliwość. Dla wielkich uczuć nie ma barier nie do przeskoczenia i nawet dwie połówki z zupełnie odmiennych sadów mogą się okazać niczym stworzonymi dla siebie owocami jednej jabłoni. A czy warto czekać ze współżyciem do ślubu? Pewnie, że warto, choćby, dlatego, że po kilku czy kilkunastu latach wspólnego stażu i tak większości z nas ono się najzwyczajniej znudzi.

Z miłością przez życie

Statystyki przerażają, co czwarte małżeństwo przechodzi kryzys, z którego nie potrafi się podźwignąć. Liczba rozwodów nieustannie wzrasta a warunki uzyskania rozwodu kościelnego za kilka lat mogą stać się powszechnie dostępne. Ślub dla jednych przestaje być najważniejszym i niepowtarzalnym momentem życia, a dla innych staje się elementem wręcz zbytecznym, pokoleniową pozostałością z archaicznym wiązaniem kajdan i ograniczaniem niezależności. Którą drogę wybierzemy, zależy tylko od nas, ale warto nie zapominać, że niczym w tańcu – każdy ruch, od samego początku ma znaczenie, a o jego klasie świadczy nie samo wykonanie, ale również nienaganne wykończenie.

Czytaj więcej: Pigułka szczęścia - jak medycyna zniszczyła męską seksualność

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/3 lata temu
dfgdfgfd
/3 lata temu
Po 5 latach w małżeństwie spadła na mnie wiadomość niczym grom z jasnego nieba. Mąż stwierdził że nasz związek się wypalił i ze ma kogoś innego. Nie mogłam się ruszyć w tamtej chwili. Świat mi się zawalił. Ale nie dałam za wygraną. Zamówiłam rytuał miłosny na polecanej tutaj stronie urok-milosny.pl , a mąż po 43 dniach do mnie wrócił. Moje szczęście po jego powrocie było nie do opisania.
/5 lat temu
a co z sexem