POLECAMY

Waginalny masaż Yoni

Tutaj nie chodzi wcale o seks. Yoni to terapia dla kobiety - niepewnej, zestresowanej, oziębłej, skrzywdzonej. Sztuka dotyku, który leczy, ale od wewnątrz.

Tutaj nie chodzi wcale o seks. Yoni to terapia dla kobiety - niepewnej, zestresowanej, oziębłej, skrzywdzonej. Sztuka dotyku, który leczy, ale od wewnątrz.

Yoni to po prostu pochwa - niby zwykły narząd, o którym wiedzą już prawdopodobnie sześciolatki, ale z punktu widzenia kobiety to zdecydowanie coś więcej. Wystarczy pomyśleć, jak czujemy się, gdy coś tam na dole jest nie w porządku, jak wielkie emocjonalne znaczenie ma dla większości z nas penetracja, ile impulsów przepływa przez nerwowe sploty podbrzusza w momencie erotycznego szczytowania… I choć widocznym znakiem kobiecości, zwłaszcza dla mężczyzny, będą pewnie zawsze piersi, nie ma drugiego takiego ośrodka intymności jak Yoni.

Zwolennicy systemu tantry wierzą, że potencjał orgazmu, wewnętrznego dotyku, przyjemności pieszczoty może leczyć rany - te psychiczne, ale i fizyczne. Masaż Yoni poleca się więc kobietom po przejściach, ofiarom gwałtu, pacjentkom po zabiegach ginekologicznych, paniom z zaburzeniami seksualnej samoświadomości. Terapia Yoni to odnowa wnętrza pochwy, ulżenie skurczom macicy, regulacja hormonalnych zaburzeń, przełamanie wstydu i lęku. Nie jest to element gry wstępnej ani motyw na film porno. Raczej terapia duszy i ciała, pozwalająca niektórym z nas po raz pierwszy zrozumieć, że może chodzić tylko i wyłącznie o naszą, nieskrępowaną przyjemność. Brzmi pokrzepiająco, nieprawdaż?

Yoni przeprowadzać powinien więc doświadczony profesjonalista nie mający w stosunku do masowanej żadnego erotycznego podtekstu. To sprawa trudna, bo tantrycznych przybytków w naszym kraju nie ma wiele, a te, które są zwykle podpadają raczej pod usługi czysto seksualne. Dlatego dla dobra kobiety, o próbę masażu Yoni można pokusić się samemu w ramach partnerskiej pomocy, choć niewykluczone, że taka sytuacja zakończy się niezgodnym z regułami happy-endem. No ale w tym przypadku, naprawdę nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Zaczynamy jednak zawsze z czystymi intencjami i altruistycznym nastawieniem. Rozgrzanymi rękoma zanurzonymi w delikatnym naturalnym olejku masujemy delikatnie ale zdecydowanie brzuch, uda i okolicy kości łonowej. To może trwać bardzo długo - aż kobieta się ewidentnie rozluźni i podda rotacyjnemu ruchowi dłoni. Pod pupę dobrze jest wsunąć na początku poduszkę, aby ułatwić dostęp do magicznej Yoni.

Zacieśniając kręgi polewamy łono ciepłym olejkiem lub dokładamy lubrykantu i skupiamy się na masowaniu zewnętrznych warg sromowych uciskając mocniej w zależności od pozytywnych sygnałów. Ściskamy wargi i przesuwamy palcami po brzegach, w górę i na dół, a następnie zagłębiamy się powtarzając cały proces masażu i zaciskania na wewnętrznych, mniejszych wargach. Skupiamy teraz uwagę na łechtaczce, która może być już powiększona i sztywniejsza. Zaczynamy masować ją kółkami - w obu kierunkach, a następnie lekko ściskamy między kciukiem a palcem wskazującym - to nie wszystkim kobietom się spodoba, ale niektórym bardzo.

Czując pozytywne reakcje genitaliów „pacjentki” wkładamy dobrze nawilżony, środkowy palec drugiej ręki do pochwy, w taki sposób, aby zagięty w haczyk dotykał przedniej ścianki. Jednocześnie cały czas masujemy i ściskamy łechtaczkę. Jeśli nie ma protestów, próbujemy odnaleźć legendarny punkt G - szorstką przestrzeń na ścianie sąsiadującej z pęcherzem. I tak kontynuujemy delikatną, niewinną pieszczotę, aż przyjdzie anielskie rozładowanie.

W zależności od preferencji można do wewnętrznego masażu zaangażować nawet albo trzy palce, zaś małym paluszkiem stymulować okolice odbytu. Duża dłoń mężczyzny może praktycznie być Multi-funkcjonalna - kciuk na łechtaczce, palce wskazujący i środkowy w pochwie a malutki między pośladkami. W tym czasie cały czas oddychamy, patrzymy sobie spokojnie w oczy i wczytujemy się w reakcje masowanego ciała.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (17)
/7 lat temu
Nie wiem jak Panie ale dla mnie masowanie waginalne Yoni w/w to po prostu wizja zboczonego faceta co sobie już nie powiem co robi czytając to co sam napisał... :( smutne to :( Nie jestem przeciwny takiemu masażowi pomiędzy partnerami ale dodawanie takich słów jak "delikatny olejek" - a jak niby miałby być? smar samochodowy czy co? beznadzieja... "legendarny punkt G" - no to mnie rozbawiło... chyba w życiu koleś co pisał ten artykół nie robił masażu pochwy bo skoncentrował się głównie na masażu waginy i warg... :( .."zaś małym paluszkiem" - dziecko 3 letnie ma robić ten masaż? Autor artykułu chyba ma rączusie i dłoniusie weterynarza bo palce mężczyzny o ile moga być delikatne o tyle nie malutkie... podsumowując jak dla mnie ten artykół to sen zboczonego faceta i choć sam jestem facetem to nie wyobrażam sobie masować w ten sposób obcej kobiety albo powiedzmy koleżanki...
/7 lat temu
Artykuł! pisała kobieta. "Mały paluszek" oznacza najmniejszy z dłoni , nie dziecięcy. Dziwny jesteś , człowieku .
/7 lat temu
Twoj komentarz jest tam samo tepy jak Ty sam. Jak widac nie ogarniasz tego co jest napisane. Masaz partnerski a nie przypadkowej kobiety. Czytaj ze zroumieniem i nastepnym razem piszac co kolwiek pracuj ze slownikiem. Delikatny olejek to taki ktory nie podrazni skory, jak powinienes wiedziec bardzo wrazliwej w tych miejscach. Skoro podajesz sie za takiego znawce to czemu piszesz takie bzdety w komentach? Pewnie masaz w Twoim wykonaniu wyglada tak " wpychaj paluchy ile wlezie ile sie da" to jest dopiero smutne.
POKAŻ KOMENTARZE (14)