Seksowinki: od dziewictwa do pornografii

O męskiej próżności, innowacyjnych kondomach i walce z pornografią w miejscu pracy… i u męża na biurku.
/ 06.05.2011 07:35

O męskiej próżności, innowacyjnych kondomach i walce z pornografią w miejscu pracy… i u męża na biurku.

Stracić dziewictwo
Naukowcy zbadali grupę studentów mających za sobą pierwszy raz i doszli do wniosku, że panowie czują się bardziej sexy po, a panie przed. Dokładniej rzecz ujmując, śledzono świeżych kochanków i ich satysfakcję z pożycia przez kolejne cztery lata i odnotowano, że mężczyznom utrata dziewictwa napędza wiarę w siebie i poczucie atrakcyjności, podczas gdy kobiety z biegiem czasu raczej tracą wiarę w siebie.

Tłumaczy się to tak, że statystyczny facet wraz z rosnącą liczbą partnerek staje się w swoich własnych oczach jurnym ogierem, podczas gdy my niestety zaczynamy nagle szukać dziury w całym, a konkretnie nadwagi, cellulitisu, łatwości, małego biustu i szeregu innych kompleksów. Dziewica ma bowiem swoją wartość - świeżość, czystość, obietnicę misterii; prawiczek jest trochę jakby kijanką, której nie traktuje się poważnie. I wreszcie, jak podkreślają psychologowie, społeczeństwo wciąż ma w zwyczaju ochotę na seks u kobiet nazywać „dziwkarstwem”, a u mężczyzn fizjologią i naturą.

Kondom z podwiązkami
Jakby sam zapach i dotyk gumy nie był zniechęcający, wielu panów w momencie prawdy ma po prostu logistyczny problem z nałożeniem kapturka. Dlatego właśnie Beau Thompson, właściciel marki Sensis wymyślił i opatentował prezerwatywy łatwe do aplikacji.

Wygląda to tak, że brzegi gumki wyposażone są w paski przypominające podwiązki u pończoch, które wystarczy symultanicznie pociągnąć w dół, żeby wilk był syty i owca cała. Pomysł chwycił i QuickStrips zadomowiły się w amerykańskich sypialniach, a Thompson obiecuje dalsze innowacje w 2011 roku.

Rózga USB na pornofilów
Dobre porno nie jest złe - wiedzą wszyscy oprócz pracodawców i co bardziej histerycznych żon. Ten niszowy market wkrótce ma szansę zyskać powód do radości, bowiem firma Paraben Corp. wprowadza właśnie na rynek urządzenia USB wyglądające jak zwykły memory stick, które po włączeniu do dowolnego komputera analizują zawartość dysku i bezbłędnie wyszukują wszelkie treści dla dorosłych.
Pluskwa nie pozostawia po sobie żadnego śladu, zaś dociekliwy śledczy z USB ma pełen przegląd twoich brudnych folderów. Urządzenie kosztuje zaledwie 100 dolarów i nie wymaga instalacji żadnych specjalnych programów przeszukując w ciągu godziny 500 GB z 70 tysiącami obrazków. Monitorowane być mogą również przeglądane strony internetowe, nośniki CD oraz DVD.
Ciemne czasy przed nami wzrokowcami!