Seks jako obowiązek

Ciekawe jest, że mężczyźni narzekają, gdy seks staje się obowiązkiem, a kobiety zwykle starają się go po prostu wykonać. Coś jak z myciem naczyń.
/ 26.10.2010 08:09

Ciekawe jest, że mężczyźni narzekają, gdy seks staje się obowiązkiem, a kobiety zwykle starają się go po prostu wykonać. Coś jak z myciem naczyń.

W naszym badaniu seksulanym czytelników „We-2.pl” 4% z was przyznało, że seks jest dla nich obowiązkiem. To i tak niewiele w porównaniu z 84% Amerykanek, które otwarcie przyznają, że robią to, aby mieć spokój w domu (64% Amerykanów przyznaje to samo). Wydana w Stanach książka pt. „Dlaczego kobiety uprawiają seks” wymienia 237 powodów i zdrowe libido czy żądza nie stanowią zdecydowanie większości.

Seks jest przede wszystkim obowiązkiem małżeńskim, chociaż nie tylko. Po ślubie u statystycznej pary zmienia się dużo – od świadomości bezpiecznego posiadania się nawzajem, przez obowiązki rodzinne, aż po stopniowe przywzyczajenie i spowszednienie. Bywa, że seks staje się coraz rzadszy, bywa, że w ogóle ustaje, ale większość z nas z mniejszym czy większy entuzjazmem, regularnie wysila się w sypialni, uważając, że to normalne jak mycie zębów. Traktujemy intymność jako sposób odwdzięczania się drugiej osobie albo nawet towar przteragowy. Kobieta mądra, która chce mieć w domu spokój i nie ma ochoty walczyć z młodocianymi kochankami męża roztropnie rozkłada się na pościeli, po tym jak ugotuje ciepły obiad i pozmywa.

To trochę stereotypowe, ale wcale nie dalekie od rzeczywistości. I nie zaczyna się koniecznie w małżeństwie, ale nawet w pierwszych dniach związku. Bo jak go zachwycić, jak go utrzymać, jak go zadowolić? Dobra dziewczyna musi być chętna i elastyczna. Podobnie jak musi się czesać i malować rzęsy.

W 1973 r. ukazała się w Ameryce przełomowa książka pt. „Kobieta totalna”. W tym przewodniku dla zdesperowanych gospodyń domowych autorka otwarcie radziła kobietom, jak uwodzić mężów, jak dbać o siebie i wystawać w drzwiach w seksownej bieliźnie, aby zdobyć to, na co ma się ochotę. Futro z lisa, remont poddasza czy wczasy na Haiti. Erotyczny triki i gierki miały być elementem taktyki małżeńskiej – graj roztropnie a wygrasz.

Nie inaczej jest dzisiaj – portale i magazyny zalecają nam wciąż jak oczarować mężczyznę, jak go powstrzymać od zdrady i rozkochać w sobie. Obowiązek bycia dobrą partnerką seksualną jest numerem jeden i obejmuje czekoladowy body-painting, erotyczne masaże i gotowość do połykania – jak tego wszystkiego nie robisz, to się nie dziw, że partner zagląda pod spódniczkę sekretarce albo pogrąża się w kryzysie wieku średniego.

Z jednej strony więc, obowiązek seksu podtykają nam media i cały rynek poradników, z drugiej wynika on z naturalnej prezdyspozycji płci. Kobiety miewają częściej problem z libido, zwłaszcza, gdy sypialnię przesłania kuchnia i pokój dziecinny, a wahania hormonów rzucają na nas często w czeluście migreny, apatii i niedowartościowania. Wtedy się po prostu nie chce i aby nie deprymować biednego faceta, który stoi w drzwiach łazienki z erekcją jak u ogiera, zmuszamy się do uśmiechu, a nawet symulacji orgazmu.

Zmuszają się jednak też mężczyźni, którzy coraz częściej padają ofiarą stresu i przepracowania, a wyemancypowana żona w domu ogląda „Seks w wielkim mieście” i też chce ryczeć z rozkoszy ujeżdżając mężczyznę mimo czterdziestki na karku. Seksem mężczyźni uspakają naszą histerię i poczucie bycia niekochaną, seksem uciszają własne wątpliwości na temat uczucia i ognia w związku.

Na koniec warto wspomnieć, że jest druga strona medalu. Wielu seks terapeutów na problemy w sypialni zaleca zmuszanie się do codziennego seksu, które ponoć po kilku tygodniach przynosi odrodzenie libido i ognia. Poza tym kompatybilność kobiety i mężczyzny rzadko jest idealna i szczęśliwe współżycie polega po części na znajdywaniu w sobie ochoty, gdy on czy ona ją mają.