POLECAMY

Robierz się z We-Dwoje.pl - wyniki naszego badania

Na początek należą się Czytelnikom wielkie podziękowania - aż 3 tysiące z Was wzięło udział w naszej rozbierance, więc wyniki co nieco o naszej seksualności mówią…
Na początek należą się Czytelnikom wielkie podziękowania - aż 3 tysiące z Was wzięło udział w naszej rozbierance, więc wyniki co nieco o naszej seksualności mówią…

Jak już pisałam, nie było to badanie w żaden sposób naukowe, bo matematyczne wzory na znaczące próby statystyczne wychodzą poza zakres kompetencji autorki. Nie o to zresztą chodziło - chcieliśmy raczej poprzez niewinną, acz grzeszną zabawę zachęcić Was do próby ekspresji swoich fantazji, pragnień i upodobań. I choć ze smutkiem konstatuję, że kliknąć jest łatwo a otworzyć się przed partnerem trudno, to dzięki małym kroczkom może i werbalizacja nie będzie wcale poza zasięgiem. Szczęśliwe życie to bowiem dużo udanego seksu, a ten jest możliwy tylko wtedy, gdy popyt spotyka się z podażą, ekonomicznie rzecz ujmując. Radzę więc poczytać nasze konkluzje i pomyśleć czy to nie Tadziu tak odpowiadał, bo jeśli tak, to może dziś wieczorem warto zrobić „to” inaczej…

Robierz się z We-Dwoje.pl - wyniki naszego badania

WYNIKI:

Z ulgą więc stwierdzam, że dla olbrzymiej większości z nas seks jest przyjemnością. 4% czytelników, którzy wybrali odpowiedź „obowiązek”, zachęcam do napisania mi coś więcej na ten temat (agata@we-dwoje.pl).

Najdziksze fantazje opisaliście dosyć oględnie, mówiąc, że to inna bajka (58%). Mój ulubiony pomysł na figury geometryczne wielokątne podchwyciło jednak 22% czytelników. Czy ktoś te fantazje realizuje? No bo wiecie, intencjami piekło wybrukowane…

Podoba mi się ochoczość brania i dawania, jeśli chodzi o seks oralny (59%). Niestety, 15% z nas ów akt przyprawia o mdłości i podejrzewam, że chodzi raczej o czytelniczki i znany odruch zwrotny. No cóż, zmuszać się nie ma co - atrakcji łóżkowych są złote góry, także można wybrać coś mniej zaburzającego trawienie - ale przy dobrych chęciach praktyka naprawdę czyni cuda. Co innego seks analny, który okazał się tematem mało interesującym - połowa z nas odbyt ma sklasyfikowany aseksualnie, a kolejnych 20% najwyraźniej przykre doświadczenia. Lojalnych zadowolonych klientów jest jedynie 10%.

Ponad połowa z nas nie używa lubrykantów, co jest dość dziwne, ale oczywiście może być zinterpretowane jako pełna satysfakcja seksualna i brak problemów typu suchość pochwy. Wśród użytkowników króluje smak neutralny bez opcji rozgrzewania. Czy ci goście z Durexa to wiedzą?

To, że kochamy seks jak całokształt to jedno, ale bez obaw mniejszych lub większych zwykle się nie obywa. Najgorsza jest dla nas naturalnie wizja infekcji i kontuzji, które upojną noc potrafią zamienić w trzy dni problemów z siedzeniem. 33% odpowiedzi na pytanie „czego najbardziej nie lubisz w seksie?” brzmi jednak: „połykania”… Eh, a to takie zdrowe…

Dwie ulubione pozycje to na pieska (30%) i na kowbojkę (30%). Czyli takie małe równouprawnienie…

Homoseksualizm miał mieszane skojarzenia. Prawie 40% z nas o lesbijkach słuchać nie musi, 18% odpowiedziało, że jako kobiety chciałyby spróbować. Co czwarty (rodzaj liczebnika nie jest przypadkowy) lubi się na dwie panie w akcji popatrzeć. Gejom oczywiście na świecie jest trudniej, bo przed tą wizją wzdryga się ponad połowa z nas.

Zahamowania też mamy - największe, aby dzielić się partnerem z kimś spoza związku. Co trzecia osoba odpowiedziała, że prostytucja, seks miesiączkowy i owo pożyczanie kochanka wydają się jej poza granicami dobrego smaku.

Pragniemy za to więcej pieszczot (51%), ale także perwersji (26%); jeśli zaś nie mamy na seks ochoty, to zwykle z powodu codzienności - bólów, stresu, zmęczenia. 30% ponoć nie odmawia nigdy - chapeaux bas! Oczy nam się świecą najczęściej do erotycznych masażów oraz porannego seksu, choć współżycie w windzie i stosunek w środowisku wodny zebrały podobne liczby zwolenników. I jeszcze raz zapytam, co z praktyką?

Balsamem na serce romantyczki jest nasze wytrwanie w wierności - 60% zarzeka się, że nigdy nie zdradzi. Co piąty z nas uległby mieszance alkohol + seksbomba, zaś 15% ma zdradę za sobą i nie wyklucza powtórki z rozrywki. Szczerze, obawiałam się, że recydywistów będzie więcej.

Okazuje się też, że rozmiar nie ma znaczenia, bo 60% nas ma inne priorytety. Zwolenników teorii, że po penisie poznasz faceta jest 20%, zaś 6% wierzy w dyktat wielkich piersi. A zatem kobiety z grupy miseczek ABC, zamiast na silikon mogą odkładać na podróż dokoła do świata, a panowie przestać się przejmować i kopać szpadlem jakim mają.

Dziwne wydają mi się odpowiedzi na pytanie o ulubioną postać do fantazjowania, kiedy chcemy sobie zrobić dobrze. Otóż 26% czytelników się nie masturbuje (dlaczego???), a 38% szczytuje myśląc o… partnerze (co jest psychologicznie niezdrowe). 17% miewa chwile samozaspokojenia z gwiazdami sztuki erotycznej… Czy to były szczere odpowiedzi? Proszę pisać do mnie z wyjaśnieniami…

Uważamy się za otwartych, jeśli chodzi o rozmowy o seksie - 44% z nas potrafi odkryć karty przed partnerem, a 32% komunikuje potrzeby owijając lekko w bawełnę - ciekawe byłoby zbadanie tutaj poziomu zrozumienia u odbiorców takich zawoalowanych wiadomości. Sytuacja, w której ona chciała więcej pieszczot piersi, a on doszedł do wniosku, że partnerka nie lubi być całowana po pośladkach, na pewno w przyrodzie występuje. A jak jeszcze dodać do tego nasz ulubiony sposób doskonalenia praktyk erotycznych (poleganie na instynktach), to nic dziwnego, że tyle kobiet skarży się na rzadkie orgazmy. Do aktywnego pytania i eksperymentowania przyznaje się zaledwie co trzeci czytelnik, zaś pornografia jest materiałem edukacyjnym dla jedynie 7%.

Bardzo ciekawił mnie ostatni aspekt naszego badania - postrzeganie ciała, swojego i partnera. No cóż, nie jest źle, ale mogłoby być lepiej… Jedynie 7% uważa się za towar najwyższego gatunku, 40% wierzy w magię całokształtu, zaś aż 22% odpowiada „daleko od zachwytu”. To trzeba szybko zmienić, moi drodzy, albo w głowie, albo na siłowni. Ciała partnera większość z nas… stara się nie oceniać, z miłości. Hmmm… powiało mi tu zwątpieniem. 34% ubóstwia drugą połówkę w każdym calu, zaś 24% dostrzega usterki, ale bez chęci ucieczki. Wychodzi na to, że co czwarty z nas powinien o siebie zadbać, dla własnego samopoczucia i przyjemności partnera. Myślę, że lato to dobra okazja żeby zaprezentować płaskie brzuszki i smukłe kończyny!

Ogólne wrażenie? Jesteśmy romantyczni, rozczulająco tradycyjni i jak najbardziej zainteresowani seksem. Może jednak przekroczenie czasem jakiejś granicy każdemu zrobiłoby dobrze? Czytajcie, eksperymentujcie i piszcie do nas - w końcu trudno o coś bardziej ludzkiego niż marzenie o orgazmie, który wstrząśnie wszechświatem i zaśnięciu w ramionach współtowarzysza tej niesamowitej przygody.

Agata Chabierska
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)