POLECAMY

Porozmawiajmy o małych penisach

Ponoć każdy facet chciałby mieć większego. A co mają powiedzieć ci, którzy naprawdę mają malutkiego. Mogą na przykład zrobić o tym film…

Ponoć każdy facet chciałby mieć większego. A co mają powiedzieć ci, którzy naprawdę mają malutkiego. Mogą na przykład zrobić o tym film…

Lawrence Barraclough to brytyjski dokumentalista, który postanowił podzielić się ze światem swoją frustracją - małym penisem. Myślał kiedyś o operacji, nienawidził siebie utożsamiając się z własnym przyrodzeniem, w końcu stwierdził, że nie tędy droga i postanowił zachęcić facetów do dyskusji o członkach.

Światowa rozmaitość

O tym, że za penisami kryje się grubsza sprawa świadczy nie tylko multi-milionowy rynek pompek, tabletek powiększających oraz operacji plastycznych między nogami, ale także setki tysięcy forów, stron internetowych i zestawień takie jak to…

Mapa średniej wielkości penisów na świecie wzięła się prawdopodobnie z szeroko rozumianej ciekawości etnicznej, ale dla Europejczyka może być też powodem do dobrego samopoczucia, kiedy spojrzeć na Azję, a zwłaszcza Indochiny. I choć średnia długość penisa jest pojęciem tak śmiesznym jak liczba dziur w szosie na głowę mieszkańca, z górnolotnego badania możemy się dowiedzieć m.in. że najlepiej uposażeni na świecie są obywatele Kongo (17,93 cm), a za nimi plasują się oczywiście inne „czarne” nacje - Ekwador i Ghana. Koniec zestawienia zamykają mężczyźni Południowej Korei (9,66 cm) a obok nich Kambodżanie i Tajlandczycy.

W Europie zdecydowany prym wiodą gorący Węgrzy (czyżby to ten ognisty gulasz?) z 16,51 cm, a Polaków z ich 14,29 cm wyprzedzają również bracia Słowacy i Czesi oraz słynni kochankowie francuscy i włoscy. Co z tego? Oczywiście nic.

Mój mały penis

Lawrence Barraclough zaczął swoją historię „Mój penis i wszystkie inne” od pokazania światu swojego 3,5 calowego członka. Jako kobieta, która widziała wiele, przyznam, że pierwsze wrażenie było: „Faktycznie mały”. Ale czy poczułam obrzydzenie, wstręt lub ochotę do śmiechu? Nieszczególnie. Bo od pierwszego kadru filmu absolutnie zafascynowała mnie osobowość i poczucie humoru tego niezwykle bezpośredniego, puszystego mężczyzny.

Lawrence na swojej drodze zgłębia problem męskiej rywalizacji, wpływu pornografii na męski sposób oceniania przyrodzeń, desperacji, która towarzyszy życiu tych naprawdę malutkich… Towarzyszy jednemu udręczonemu w przygotowaniach oraz samej operacji powiększenia (wstrząsające widoki, nawet jak dla kobiety), rozmawia z innym, który miał już trzy razy skalpel w siusiaku, ale wciąż jest niezadowolony i chciałby więcej. Wreszcie, otwarcie zadaje pytanie czy mały członek może być rzeczywiście czynnikiem decydującym o szczęściu człowieka…

W swoich poszukiwaniach kluczowych dla mężczyzny odpowiedzi Barraclough rozmawia również z kobietami zadając im najstarsze z ziemskich pytań: „Czy rozmiar ma znaczenie?”. Nie wiem, czy to pech, ale pytane akurat są zdania, że ma, a poproszone o wyrzeźbienie z gliny wymarzonego penetratora produkują dość potężne narzędzia. Tutaj trochę marszczę brwi, bo w moim trzydziestoletnim życiu nie słyszałam jeszcze żadnej koleżanki dyskutującej o rozmiarze swojego partnera czy narzekającej na niewystarczające wypełnienie podczas seksu. Kobiety narzekają zwykle na arogancję, rozwiązłość, brak czułości, ignorowanie ich piersi, gapienie się inne czy internetowe porno, ale o koszmarnie małych penisach słyszy się w damskich toaletach naprawdę niewiele.

Ściana penisów

Reżyser próbuje rozmawiać z panami o ich penisach i uczuciach wobec nich. Ale na to nie ma chętnych. Po prostu, heteroseksualni faceci o takich sprawach nie dyskutują i tyle. Nie poddając się w wysiłkach zmuszenia społeczeństwa do debaty o najbardziej erekcyjnym sprzęcie świata Lawrence wpada w końcu na pomysł zorganizowania wystawy męskich przyrodzeń. Zachęceni anonimowością panowie faktycznie przysyłają mu zdjęcia swoich Jasiów i wkrótce sala ekspozycyjna zapełnia się setką zdjęć członków wszystkich kształtów i rozmiarów.

Wernisaż również okazuje się sukcesem. W tak sprzyjającym testosteronowym środowisku panowie zaczynają w końcu rozmawiać, śmiać się, a nawet dyskutować o praktykach masturbacyjnych. Zapytani pokazują na ścianie fotki, które najbardziej przypominają ich klejnoty, a najwięksi śmiałkowie udają się nawet do namiotu zrobić sobie polaroidową fotkę, które szybko lądują na ścianie chwały.

W tym wszystkim jest coś zdecydowanie pięknego i cieszącego duszę, zwłaszcza kobiecą. Bo my do szczęścia potrzebujemy męskości, pewności, twardości, zaś kształt czy trzy centymetry w tą czy w tą naprawdę nie mają znaczenia. I serce boli, gdy pomyśleć, że tylu wspaniałych facetów zamiast zajmować się nami i naszymi potrzebami marnuje czas pompując sobie członek…

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (20)
/2 lata temu
rozmiar ma zdecydowanie najważniejsze znaczenie , ja mam bardzo małego niecałe 10 cm i żadna dziewczyna nigdy nie chciała się ze mną bzykać. Nawet dziwka w burdelu mnie wyśmiała że jeszcze nigdy takiego "okaza" nie widziała. W trakcie jak ją dymałem cos tam gmerała w telefonie, nawet nie zorientowała sie jak skończyłem. Słyszałem tylko jak się śmiała do koleżanki że trafił jej sie gigant. Przykro mi było, więcej tam sie nie pojawiłem
/5 lat temu
OCENZURUJCIE TE PENISY! Co to ma być?! Pokazywanie męskich genitaliów na stronie interenetowej na którą można wejść bez żadnych ostrzeżeń. Kobiecą nagość to odrazu cenzurują, nawet piersi ocenzurują a waginy to nigdy nie pokaża bo " tego się nie pokazuje", ale penisy to bez skrupułów pokazują bo bezczelne baby mają takie przyzwolenie społeczne z racji wrodzoenego poszkodowanie przez świat czyt. Mężczyzn. Ale co się dziwić, jak jakieś studentki co wystąpiły w bieliźnie przed publicznością to zostały uznane za półnagie choć zakrywały więcej aniżeli na plaży tekstylnej.
/5 lat temu
A może na głównej stronie umieścicie kiedyś zdjęcie obrazu " Pochodzenie świata "?
POKAŻ KOMENTARZE (17)