Kwiaty naszych sekretów

Kwiaty naszych sekretów

Jak nazywamy miejsca intymne, swoje i partnera, w łóżkowych przekomarzaniach?
/ 16.04.2008 12:49
Kwiaty naszych sekretów
Mężczyźni są dumni ze swoich fallusów. Lubią je. Nadają im nawet imiona. A my, kobiety? Co myślimy o swoich waginach? Czy w ogóle umiemy o nich mówić? Z naszej ankiety wynika, że często mamy z tym problem.

Wszystko zaczęło się od dyskusji w redakcji na temat: czy język polski jest wystarczająco bogaty w nazewnictwo sfer i sytuacji intymnych. Ktoś wpadł na pomysł, żeby wśród koleżanek i kolegów rozdać anonimowe ankiety: jak nazywasz swoje miejsce intymne i co o nim myślisz? Wyniki były na tyle interesujące, że postanowiłyśmy poprosić specjalistów, psychologa i językoznawcę, o komentarz.

Słownik wyrazów kłopotliwych profesora Jerzego Bralczyka
Jak nazywamy miejsca intymne, swoje i partnera, w łóżkowych przekomarzaniach?
Na początek nie mogłoby się obyć bez słów o wulgarnym rodowodzie. Jednakże "pizdusia", "fajfusek" czy "fiutek" dzięki spieszczeniom nie robią wrażenia wulgarności. Są też określenia odnoszące się do funkcji innych niż seksualne. "Pisiak", "siurasek", "frędzelek", "kubuś" – tak mówią mamusie do małych chłopców. Przenieść owo nazewnictwo do łóżka? To ciekawe. Ostatecznie duzi chłopcy używają słów "bąbel", "bacik" czy "wafelek" w sytuacjach, które z mamusią mają niewiele wspólnego. W ankietach znalazłem określenia wskazujące na rozmiary. Słowa: "fiutek", "fajfusek", "kutasek" mogłyby deprecjonować rozmiar, gdyby nie były spieszczeniami, słowną grą. Na pewno nie urażają. Natomiast "duży", "pyta", "pałka", "wąż" brzmią dumnie.
W przypadku określeń kobiecych wiele z nich odwołuje się do pierwotnej "cipy": "cipcia", "cipka", "cipeczka", "cicia", "cipusia", a nawet gospodarskie zawołanie "cip-cip". Niektórzy pochodzenie słowa "cipa" łączą właśnie z drobiem. Mamy też grupę nazw związanych z dotykiem, przytulnością. Stąd "misia" czy "mufka". Inne określenia, jak "dziurka" czy "jamka", mówią nam rzecz oczywistą, o pewnym ogólnym kształcie. Jest i tendencja nazywania genitaliów imionami. "Józka", "gienia". To ciekawe, że imiona kobiece są bardzo polskie, nawet zgrzebne.

Wśród męskich "wacław" cieszy się szczególną atencją: "wacuś", "wacek", "wacunio". Pojawia się i "rysio", i amerykański "ben". Imiona łączą się w pary. Znana już "gienia" ma randki z "józkiem", "jaś" z "małgosią", a "jacuś" z "agatką". Co mnie ciekawi? Że wśród owych określeń pojawiają się i te popularne, znane z oficjalnego słownika, i te wskazujące na swobodną twórczość. Zdarzają się pojedyncze, udane metafory, np. określenie kobiecych wdzięków "szuwarami". Raz objawił się talent do kalamburów, stąd "wyżne i niżne sromowce". U innej respondentki zauważamy zjawisko przeniesienia części na całość. Ankieterka nie pisze: "Mam mokrą cipkę", lecz "Jestem cała mokra". Ktoś inny zwierza się, że w łóżku mówi do męża: "Tam, no wiesz, gdzie". To charakterystyczne dla osób, którym trudno przychodzi rozmowa na te tematy. I wreszcie, wszyscy respondenci zauważają, że męskie przyrodzenie traktujemy jako coś żywego. Osobę lub przynajmniej zwierzę (stąd zapewne tak wiele zoologicznych nazw: "pyton", "wąż", "kaczor", "orzeł", "ptaszek", "ptak", "pingwin"). Członek to część ciała, której nazwy odmieniają się jak rzeczowniki męskie żywotne. Różnicę widać zwłaszcza w bierniku. Nie powiemy: "ugryzło mnie coś w fiutek", lecz "ugryzło mnie coś we fiutka". Kogo, co mam? Nie "kutas", lecz "kutasa". To językowy dowód na to, że męski narząd, cokolwiek nie mówić, traktowany jest wyjątkowo.
Za używanie słów uznawanych za wulgarne przepraszamy, lecz niepodobna inaczej.

Co myślisz o swojej waginie (o swoim fallusie)? Prawdziwe odpowiedzi
Agnieszka, studentka, 22 lata: Ja i moja wagina lubimy pokazywać się z ładnej strony.
Kiedy dostałam pierwszy okres, tato przygotował mi kolację do łóżka. Pomyślałam, że to coś bardzo fajnego, taka pochwa. Dzięki niej nie musiałam też ćwiczyć na wf. Na studiach zaczęłam pierwsze eksperymenty: przycinanie włosów w trójkąt, kwadracik, potem farbowanie. Ja i moja wagina lubimy pokazywać się chłopakom z ładnej strony. Jak poznaję nowego faceta, wyobrażam sobie, co mogłoby go zaskoczyć. Ale niektórzy myślą, że kobieta, która tyle uwagi poświęca temu miejscu, musi być wyuzdana. Ostatnio na zakrapianej babskiej imprezie oglądałyśmy z koleżankami swoje wyzwolone cipki. Moja pochwa jest bardzo towarzyska. Co będzie, gdy spotkam tego jedynego? Czy będzie mu wierna i zamieni się w waginę udomowioną?

Anna, nauczycielka, 36 lat: Po trzydziestce przestałam ją traktować tak śmiertelnie serio.
Kiedyś nie wydawała mi się atrakcyjna. Coś tam wisiało, wystawało, trzepotało... Mój chłopak uparł się, że chce ją zobaczyć. Wstrzymałam oddech. Czy mu się spodoba? Spodobała się. Ja jednak nie byłam do końca przekonana. Dlaczego jest taka różowa, czasem czerwona? Dlaczego bywa mokra? Kilka lat temu zaszłam w ciążę. Kupiłam książkę dla przyszłych mam. Otworzyłam i zobaczyłam zdjęcia z porodu. Tam było wielkie obrzmiałe coś. Czy moja też mi to zrobi? Niemożliwe. Poryczałam się. Dziś jestem z niej dumna. Wiele wycierpiała. Ma bliznę, biedna. Polubiłam ją. Mój facet to chyba wyczuł, bo ostatnio zaproponował nieśmiało, żebym ją ogoliła. Jaka była śmieszna! Po trzydziestce przestałam ją traktować tak śmiertelnie serio.

Tomasz, informatyk, 28 lat: Był przerażony, maleńki, prawie zwinięty w kłębek.
Koledzy w podstawówce dokuczali mi. Ale jak zobaczyli mojego ptaka, przybili piątkę. Zaczepki się skończyły. Faktycznie, mam dużego członka. Lubię go, no pewnie. Idę na basen, a tam wszyscy gapią się na moje kąpielówki. Taka siła ukryta w majtkach. Codziennie go oglądam. To w przypadku faceta normalne. Jeden kontrolny rzut oka. Ostatnio wpadłem w panikę – był cały w plamach! Złapałem coś! Gdzie, kiedy? Nie mogłem spać. Do jakiego iść lekarza? Dziewczyny mają swojego ginekologa. A my co? Poszedłem do internisty, symulując przeziębienie: "A tak przy okazji zauważyłem jeszcze coś...". Pani doktor go obejrzała. Jaki był maleńki, prawie zwinięty w kłębek. Banalna sprawa, dostałem maść. A on... taki był przestraszony.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (23)
/13.01.2008 21:12
mój chłopak miał kiedys Mirka :-) Smiesznie było...fajnie
/07.08.2006 23:28
a konkretnie: miejsca między pośladkami. Ostatnio mój chłopak powiedział mi, że oglądał program kosmetyczny, w którym była mowa o tym, że jak raz wygoli sie owłosienie, które występuje między pośladkami to więcej ono sie nie pojawi. Trudno mi w to uwierzyć, bo mi osobiście wydaje się, że włosy w tym miejscu odrosną tak samo jak w każdym innym po wygoleniu. Proszę o radę i z góry dziękuję.
/26.12.2007 22:47
z moich doswiadczen niestety wynika ze podobnie jak w innych miejscach ciala, tak i tam wlosy odrastaja, po ogoleniu, przyznam ze troche nawet zaluje ze kiedykolwiek je ruszalam ;/
POKAŻ KOMENTARZE (20)