Irygacje pochwy - historia upadku

Żaden inny zabieg higieniczny nie przeżył tak drastycznego zdegradowania - od rewelacyjnej metody antykoncepcyjnej i przyjaciela każdej zdrowej kobiety, stał się symbolem oszołomstwa i wręcz wyzwiskiem…
/ 08.07.2007 10:19

Żaden inny zabieg higieniczny nie przeżył tak drastycznego zdegradowania - od rewelacyjnej metody antykoncepcyjnej i przyjaciela każdej zdrowej kobiety, stał się symbolem oszołomstwa i wręcz wyzwiskiem…

W połowie dziewiętnastego wieku Dr Charles Knowlton, prekursor antykoncepcji w Stanach Zjednoczonych, rekomendował płukanie pochwy jako najlepszy sposób na uniknięcie niechcianej ciąży. I faktycznie, szybko stała się to najbardziej popularna metoda antykoncepcyjna, zwłaszcza, że wszystkie inne były do 1863 roku nielegalne. Nawet więc zestawy do irygacji początkowo penetrowały tylko czarny rynek w zespół z wibratorami - trzeba było wiedzieć gdzie, kiedy i od kogo magiczną butelkę kupić.

Nie był to oczywiście pomysł całkiem nowy, bo nawet zapiski sprzed naszej ery instruują kobiety do wymywania pochwy, aby usunąć nasienie… a potem do wypijania naparu z oleju, selera i słodkiego piwa.

Wraz z rozwojem feminizmu płukanie pochwy uzyskało wreszcie status zdrowego środka wzmacniania małżeńskiego pożycia bez nadmiaru dzieci i zestawy do dogłębnej higieny zaczęto nie tylko sprzedawać w aptekach, ale też szeroko promować. W latach 50-tych i 60-tych akwizytorki organizowały w domach pokazy dla matek i córek próbując sprzedać szanującym się kobietom jak najwięcej plastykowych zestawów. Oprócz argumentu antykoncepcji irygacje miały być niezbędnym elementem dbania o czystość i zdrowie intymne.

W latach 70-tych w prasie amerykańskiej ukazała się cała seria wysoce szkodliwych z dzisiejszego punktu widzenia artykułów, w których lekarze zachęcali wszystkie panie do płukania… tak jak dziś zachęca się do probiotyków. Dopiero dekadę później pojawiły się pierwsze, zaskakujące badania stawiające znak zapytania na praktyką irygacji - wreszcie zaczęto je bowiem słusznie łączyć z infekcjami, ciążą pozamaciczną i innymi komplikacjami.

Niestety, nawet dziś jeszcze wiele kobiet w płukanie wierzy, bo przecież niż lepszego niż woda i dokładne umycie. I choć ginekolodzy tym razem zgodnie apelują, aby delikatne środowisko wewnętrzne dróg rodnych pozostawić samemu sobie - pomagając tylko florze bakteryjnej poprzez utrzymywanie kwaśności - to w aptekach wciąż dostać można płukanki intymne sprzedawane jako lek na grzybice czy infekcje bakteryjne.

Dla porządku dziennego więc przypominamy - myć należy tylko narządy zewnętrzne: cewkę moczową, wargi sromowe i odbyt - wnętrze pochwy oczyszcza się samo, o ile mu na to pozwolimy. I nawet do tego powierzchownego mycia używać należy tylko i wyłącznie specjalnych płynów przeznaczonych do higieny intymnej - najlepiej z zawartością pałeczek kwasu mlekowego i substancji łagodzących.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (8)
/08.02.2013 18:36
Koniecznie stosować po skoku w bok, dla przyzwoitości.
/28.05.2012 21:54
U mnie to było różnie jeden ginekolog polecał w trakcie leczenia irygacje, a drugi w ogólne o tym nie wspominał więc nie stosowałam, natomiast bardzo fajnym produktem jest provag żel, który zakwasza środowisko pochwy co chroni przed infekcjami, na pewno zabiorę bo ze sobą na wakacje.
/05.02.2012 12:09
Mnie pani ginekolog nigdy nie mówiła abym stosowała jakąkolwiek irygacje więc jestem jej za to wdzięczna, bo przecież oprócz grzybów i szkodliwych bakterii wypłukuje się też te dobre bakterie kwasu mlekowego, lepszym pomysłem jest stosowanie lactovagnalu dopochwowo który jest po pierwsze lekiem i natychmiast kolonizuje pochwę tym samym chroniąc ją przed infekcjami.
POKAŻ KOMENTARZE (5)