Kobieta/ fot. Fotolia fot. fot. Fotolia

Gorset, orgazm i równowaga płci – jak kształtowała się kobieca seksualność

Jeszcze sto lat temu oglądanie własnego ciała nago było czymś niegodnym kobiety. Orgazm kobiecy, w czasach wiktoriańskich synonim nerwicy, był atrybutem jedynie kurtyzan. Zobacz, jak w ostatnich 100 latach zmieniała się kobieca seksualność.
/ 20.02.2012 11:36
Kobieta/ fot. Fotolia fot. fot. Fotolia

Zakazana przyjemność

Tradycyjne relacje seksualne między obu płciami nacechowane były wyraźną dominacją mężczyzn, którzy swobodnie wchodzili w rolę konkwistadora dokonującego radykalnego podboju bezbronnego ciała kobiety. Kobieta była zwykle redukowana do pasywnego obiektu seksualnego – źródła męskiej przyjemności i redukcji napięcia. Aktywność seksualna zdawała się przynależeć jedynie do kobiet lekkich obyczajów (bowiem tylko one mogą z seksu czerpać przyjemność), naznaczona była grzechem i winą. Istniało przy tym powszechne przekonanie, iż „mężczyźni »potrzebują« seksu, a kobiety nie potrzebują go aż tak bardzo [...]

W społeczeństwie patriarchalnym, dla jego ustanowienia i przetrwania potrzebna była wiara w męską supremację seksualną, albo dokładniej – w kobiecą aseksualność”; i jak ujęła to dramatycznie N. Friday, autorka powyższego cytatu, w kobietę od dzieciństwa wpisywano „wielki znak NIE wobec seksu”. Taki charakter relacji seksualnych cechował na przykład epokę wiktoriańską.

Tabu nagości

Oto, jak pisze A. Gromkowska, dziewiętnastowieczny „kodeks dobrych manier nakazywał dziewczętom unikania oglądania się nago, nawet w lustrze wody. Produkowano wówczas specjalne proszki do mącenia wody, ”»aby nie narażać poczucia wstydliwości«”, przy czym „niemalże do końca dziewiętnastego wieku posiadanie luster w miejscach, gdzie można by ujrzeć własną nagość, było uważane za nieprzyzwoite”.Jednocześnie „zgodnie z dominującą ideologią tej epoki kobieta powinna uważać kontakty seksualne jedynie za »niedogodną konieczność «, [...] stąd logicznie, jakakolwiek zorientowana na przyjemność seksualną aktywność kobiety wzbudzała przerażenie i przekonanie, że kobieta kwestionuje swoją naturę (istniał wówczas i taki pogląd, że kobiecy orgazm stanowi »objaw chorobowy«)”.

Opisując represjonowanie kobiecej seksualności tego okresu, A. Gromkowska pisze: „Kobieta wiktoriańska miała być dekoracyjna, delikatna, skromna. Jej wiotkie ciało symbolizowało »duchową transcendencję« i zwycięstwo nad seksualnymi (po)żądaniami (przed małżeństwem u młodej kobiety kształtowano »perfekcyjną niewinność« i »seksualną ignorancję«)”.

Gorset męskiej dominacji

Wyrazem podporządkowania kobiety mężczyźnie był w omawianym okresie jej strój, a apogeum stanowił w tym kontekście gorset: „Idealna (pożądana) sylwetka w kształcie klepsydry wymagała wielu zabiegów i cierpień. Gorset spełniał w tym kontekście funkcję estetyczną, kontrolował kształt kobiecego ciała i zapewniał odpowiednią postawę. Ciasno zasznurowany powodował zmniejszenie talii o piętnaście centymetrów, spłaszczenie brzucha i uwypuklenie piersi.

Spektakl przeznaczony dla męskiego oka okupiony był jednak cierpieniami. Skrzywienie kręgosłupa stało się w tym czasie cechą endemiczną. Kobieta zasznurowana – dla uzyskania litery »S« – w gorsecie mogła z trudem usiąść lub schylić się, jej największy krok wynosił około piętnastu centymetrów, a utrudnione oddychanie prowadziło do częstych omdleń [...] Historia gorsetu pokazuje, w jaki sposób można sprawować władzę nad ciałem kobiety. Gorset stanowił przyczynę deformacji i ubezwłasnowolnienia ciała kobiecego – był »emblematem władzy« ze strony kultury”.

Zobacz też: Gorset - symbol męskiej dominacji

Na drodze do seksualnego wyzwolenia

Opisane wyżej podejście do ciała i seksualności kobiecej zaczęło zanikać na początku dwudziestego wieku, jednocześnie jednak powstawać zaczęły (w kolejnych dekadach) nowe sposoby ograniczania seksualnej ekspresji kobiet. Oto na początku drugiej połowy tego wieku wyłoniła się kolejna forma hipokryzji w kwestii kobiecego orgazmu. Wspomniane – nadal istniejące – represjonujące „NIE” wobec seksu (jako integralny czynnik kobiecej socjalizacji) sprawiało, iż kobieta nie była w stanie uzyskać pełnej satysfakcji seksualnej.

W poszukiwaniu orgazmu

Jednocześnie jednak uznawano w tym okresie, że powszechny syndrom seksualnej nieadekwatności kobiecej polega właśnie na braku orgazmu. Najpierw więc wpajano w kobietę przekonanie, że rozkosz seksualna, której apogeum jest orgazm, jest przejawem rozwiązłości lub grzechu, a następnie stwierdzano, iż jej brak jest dowodem nieadekwatności

(kobieta miała przeżywać rozkosz chociażby po to, aby mężczyzna był przekonany, iż jest dobrym kochankiem, który potrafi ją zaspokoić). Mamy tu do czynienia z kolejną, społecznie skonstruowaną „pułapką”, w której znalazła się kobieta – rozkosz jest grzechem, ale brak rozkoszy też jest grzechem.

Wybuch kobiecego seksu

Współczesna kobieta postrzega życie seksualne w zupełnie innym świetle; mówi się nawet, że ostatnie dekady to „wybuch” seksu kobiecego. Relacje seksualne między kobietami a mężczyznami nabierają przy tym zupełnie innego charakteru, co wynika przede wszystkim z rosnącej pozycji kobiet we wszystkich dziedzinach życia społecznego. Wchodzą one z pełną determinacją na tereny dotychczas zarezerwowane dla mężczyzn. Naruszają „tradycyjną równowagę płci”, zagrażając tradycyjnemu poczuciu męskiej dominacji.

Zobacz też: Orgazm doskonały

L. Luciano komentuje ową sytuację następująco: „tak długo, jak kobiety były przekonane, że ich samorealizacja następuje poprzez rolę gospodyni domowej i wychowywanie dzieci orazbyły wykluczane z pełnienia odpowiedzialnych ról zawodowych, tak długo stanowiły niewielką groźbę dla męskiej społecznej i ekonomicznej supremacji”; uzyskanie większej „władzy ekonomicznej” przyniosło natychmiastowy „wzrost władzy w sferze seksualnej”.

Fragment pochodzi z książki "Kryzys męskości w kulturze współczesnej", Zbyszko Melosik, Oficyna Wydawnicza „Impuls” Kraków 2006, publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)