Gej, lesbijka, biseksualizm, transseksualizm – jakie znaczenie mają te słowa?

O homoseksualizmie słyszy się coraz częściej – z prasy, telewizji, Internetu. Niesie to za sobą zapotrzebowanie na nowe nazwy, które pozwolą nam określić rzeczywistość. Skąd wzięły się słowa: gej i lesbijka? Dlaczego traktujemy je z lękiem lub wrogością? Czym jest skrót LGBT i jakie jest jego rozwinięcie?
/ 13.03.2013 08:40

Nazewnictwo w seksualności

Kultura, w jakiej żyjemy, ma sporo trudności w budowaniu i używaniu języka opisującego seksualność. Język osobisty, prywatny, intymny różni się przy tym dość znacznie od używanego publicznie. Jest to zapewne powiązane ze znaczeniem, jakie dla seksualności ma prywatność i intymność. Szczególnie istotną rolę odegrał stosunek kultury do seksualności. W tradycji, w której żyjemy, seksualność otoczona jest lękiem, postrzegana jest jako zagrożenie dla moralnego porządku indywidualnego i społecznego.

Los słów opisujących całą seksualność często podobny jest do losu tych słów, którymi nazywano miłość do osób tej samej płci. Ześlizgują się w potocznym języku w obszary nieprzyzwoitości, wulgarności, nabierają konotacji agresywnych. Generują emocje, takie jak te, które kultura wytworzyła wokół seksualności: zaciekawienia, któremu towarzyszy przyjemność, ale i lęk i agresja. Trudno się dziwić, że raz po raz pojawiają się nowe słowa, nowe wyrażenia. Po części stanowią własny wytwór nowych pokoleń, a po części są wynikiem oswojenia, obłaskawienia tej istotnej, a budzącej mieszane uczucia, sfery życia ludzkiego.

Czym jest LGBT?

Spotykając nową nazwę, stajemy obecnie niepewni: czy mamy do czynienia z nowym, powołanym do istnienia hipotetycznym elementem rzeczywistości, czymś na kształt kwarków, cząstek materii, które powinny istnieć, jeśli Wszechświat zbudowany jest tak, jak objaśniają go teorie fizyków. Czy też może nowa nazwa ma wyrazić coś, o czym niewiele wiemy, czego nie przewidywały dotychczasowe modele rzeczywistości, a istnienia tego czegoś ktoś lub coś się domaga. Tak, jak mi się wydaje, jest z LGBT. To oczywiście skrót nazw: lesbian, gay, bisexual, transsexual lub transgender. Podaję je w brzmieniu angielskim, bo nazwa weszła do polszczyzny z angielskiego.

Trzeba wpierw zastanowić się nad tym, czy jej pojawienie się jest jeszcze jednym przejawem żywotności języka, który tworzy nowe nazwy nie tylko dlatego, że dotychczasowe nie oddają nowego obrazu rzeczywistości, ale przede wszystkim dlatego, że są wygodniejsze w używaniu. Zapewne LGBT (chociaż to zbitka spółgłosek) jest wygodniejsze do stosowania w mowie potocznej (wymawiane: eldżibiti), a nawet w piśmie, niż: lesbijsko-gejowsko-biseksualno-transgenderowy. Podobnie jak DVD nie mogło nie wyprzeć „płyty do nagrywania filmów”. Zresztą DVD, jako nazwa pojawiło się w języku polskim i rozpowszechniło błyskawicznie zanim mogła w ogóle zaistnieć „płyta do nagrywania filmów”. DVD ma też i inne znaczenia: płyta z już nagranym obrazem (statycznym lub ruchomym), urządzenie do jej odtwarzania. Czy podobnie jest z LGBT? Czy istnieje możliwość jej spolszczenia? Czy gdyby się udało to zrobić, treści jakie wyraża, stałyby się mniej tajemnicze. Czy wiadomo, o czym się mówi, gdy pada termin LGBT?

LGBT jest zapewne inaczej niż z appendektomią. To nieco spolszczona nazwa zabiegu chirurgicznego polegającego na usunięciu części jelita, po polsku nazywanej wyrostkiem robaczkowym, a w polszczyźnie popularnej, mówionej – ślepą kiszką. Posłużenie się terminem medycznym, bezpośrednio spolszczonym z łaciny, wskazuje na elitarny status osoby mówiącej. Aby znać to słowo, musiała długo studiować, sporo czytać i przebywać wśród ludzi posługujących się co prawda tym samym językiem, ale w wersji dla ludzi wykształconych. Tyle że, jak się wydaje, ta reguła straciła na znaczeniu.

Status elitarności nadaje raczej używanie języka właściwego grupie, która z tych czy innych powodów ten status posiada. Zgodnie z zasadą prawa głosu dla każdego, ten odgórnie narzucony wychowaniem i wykształceniem język elitarny zastępują języki grup niegdyś marginalizowanych. Teraz trzeba by zapytać, czy LGBT jest słowem powstałym w grupie społecznej marginalizowanej przez dotychczasowych twórców kultury, którym zarzuca się paternalistyczną dominację i marginalizowanie mniejszości?

Zobacz także: Czy można wyleczyć się z homoseksualizmu?

Geje i lesbijki – dlaczego takie nazwy?

Istotnie, w ostatnich dziesięcioleciach zmiany kulturowe wyrażają się między innymi tym, że ludzie o mniejszym znaczeniu społecznym i politycznym, niezależnie od powodów, dla których ich rola była mniej znacząca, domagają się należnych im praw. Nie zabiegają o nie pojedynczo (to zdarzało się zawsze), ale działając wspólnie. Wspólne działanie jest skuteczniejsze, jeśli prowadzone jest przez grupę, która się określi.

Nazwa jest jednym ze sposobów określania się grupy. Pomaga w tworzeniu tożsamości grupowej. W taki sposób ludzie zamieszkujący jakiś obszar, odczuwający wspólnotę tradycji, języka, obyczaju, budują tożsamość narodową posługując się jakąś nazwą, np. Polacy. Wydaje się interesujące, że w tej nowej nazwie występują dawne, używane wcześniej określenia oraz terminy względnie nowe.

Angielskie lesbian, w polskim lesbijka, lesbijski, wywodzi się od nazwy greckiej wyspy Lesbos, na której mieszkała i tworzyła Safona, poetka kochająca kobiety. Termin gej (ang. gay), całkowicie już przyswojony polszczyźnie potocznej, poprawnej politycznie, chociaż nie tak bardzo polszczyźnie dyskursu naukowego, to właśnie taka, względnie nowa nazwa na określenie mężczyzn kochających mężczyzn. Można z dużym prawdopodobieństwem trafności przypuszczać, że jego popularność wiąże się z pejoratywnymi konotacjami wszystkich innych, wcześniejszych nazw. W języku potocznym nabrały charakteru obelg (np. pederastia), albo wyszły z użycia, przynajmniej we współczesnym języku (np. uranizm). Próby przywrócenia im w polszczyźnie prawa swobodnego funkcjonowania są nieliczne (np. w literaturze przez Michała Witkowskiego), i chyba nie przyniosą takich efektów, jakie Marcel Proust (w polszczyźnie dzięki tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego) uzyskał dla pojęcia inwersja.

Samo angielskie słowo gay dawniej używane było jako przymiotnik odnoszący się do czegoś co było radosne, kolorowe i pociągające. Jak Priscilla, królowa pustyni. Trudno dociec, dlaczego utrzymał się staroświecki termin lesbijka w odniesieniu do kobiet, a pojawił nowy i niefrasobliwy w odniesieniu do mężczyzn. Zresztą oba, jeśli określają ludzi kochających osoby tej samej płci – bo chyba nie ma innego wspólnego mianownika – nadają im, kobietom i mężczyznom status grup jednorodnych, z czym niektórym trudno się zgodzić. Należę właśnie do tych, którzy nie traktują osób homoseksualnych jako grupy jednorodnej. Przekonuje mnie raczej pogląd o różnorodności wśród tych, którzy określają się, lub są określani jako osoby homoseksualne, geje, lesbijki itd.

Warto przeczytać: Jak rozmawiać z bliskimi o homoseksualizmie?

Skąd wzięły się nazwy: biseksualizm i transseksualizm?

Termin biseksualny, trzeci człon nazwy, wywodzi się z terminologii wypracowanej przez psychopatologię. I podobnie jak termin homoseksualny utracił pozycję diagnostyczną, nie jest już określeniem zaburzenia. Ale, podobnie jak lesbijski, pozostał w używanym języku.

Znacznie trudniej z członem ostatnim – transseksualny, bowiem występuje też w innej wersji – transgenderowy. Ta druga wersja wydaje się być pojemniejsza. Transseksualny również zrodził się w psychopatologii. Zastąpił wcześniejszy termin „eonizm”, określający kondycję sprzeczności między wyznacznikami płci – biologicznymi i psychospołecznymi. Transgenderowy kwestionuje zasadność sztywnych konstruktów kulturowych, określających zespół cech wiążących się z płcią. Zastępowanie transseksualności transgenderowością może się wydawać bezzasadne, a nawet bałamutne, to znaczy zaciemniające raczej problem. Jeżeli jednak przyjąć konsekwentnie zasadę równości biologicznych, kulturowych, społecznych i umysłowych wyznaczników płci, to termin transseksualny pozostaje w obszarze medycyny, zaś termin transgenderowy obejmuje bogactwo form bycia człowieka. Mowa o takim podejściu do medycyny, które ujmuje cierpienie subiektywnie przeżywane i trudności funkcjonowania w określonych warunkach kulturowych i środowiskowych, jako kryterium zaburzenia zdrowia.

Wychodząc z tego podejścia stara się znaleźć lecznicze środki zaradcze rozwiązujące problem. W transseksualności znajduje je w dostosowaniu ciała do subiektywnego poczucia płci. Takie rozwiązanie wynika z uznania stosunku do ciała i jego cech płciowych za problem wymagający pomocy medycznej.

Homoseksualizm w świetle praw człowieka

Nie można rozważać wyrazów, od których utworzono skrót LGBT w oderwaniu od kontekstu, w jakim skrót powstał. Jak już wspomniano, jest nim oparte na prawach człowieka przekonanie o wartości samostanowienia. Idea praw człowieka przyjmuje, że każdy członek ludzkiej społeczności ma w niej równe prawa, w tym prawo do określenia siebie, to znaczy określenia tego, kim jest. W myśl tej idei, od struktur organizujących społeczeństwo oczekuje się i odpowiednio je zobowiązuje, do zminimalizowania, postrzeganego jako opresyjny określania człowieka z zewnątrz. W tym kontekście posługiwanie się taką czy inną nazwą przez ludzi postrzegających to określenie jako stosowne, powinno wystarczyć dla jej przyjęcia.

Terminy lesbijka, gej, biseksualista i transgenderowy są określeniami wybranymi przez jednostki i zaakceptowanymi przez grupę. Powinny być traktowane jako wolne od znaczeń, jakie miały wcześniej, jeśli były już używane. Postulat ten jest jednak niezwykle trudny do zrealizowania. Można starać się o przestrzeganie zasady, na której się opiera w debacie publicznej, w rozważaniach naukowych. Starania takie wymagają trudnej, jak zawsze, kontroli pamięci w znacznej mierze niedeklaratywnej, utrwalonej – podobnie jak i inne zapisy pamięciowe – powiązaniami emocjonalnymi. Takie same trudności pokonać musi każdy człowiek przyjmując nowy termin, jako najlepiej wyrażający to, kim jest.

Przez ponad 100 lat seksualne zachowania, inne niż pożądane przez kształtujące społeczeństwo i jego kulturę siły (autorytety moralne, władze administracyjne), ujmowane były jako zaburzenia zdrowia psychicznego i zachowania. Zaburzenia zdrowia psychicznego i zachowania to termin współczesny na określenie przedmiotu zainteresowania medycyny, a konkretnie jej dyscyplin: psychiatrii i seksuologii.

Polecamy: Transwestytyzm i transseksualizm a kryzys męskości

Fragment książki „Wprowadzenie do psychologii LGB" (Wydawnictwa Continuo, 2012). Tytuł, lid i śródtytuły pochodzą od redakcji. Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/07.12.2016 22:24
Widać, że facet i widać, że z kompleksami (tzn. z małym to pisał) skoro porusza temat przyrodzenia ;-) a twarz z pewnością też ma niewyględną. Haha Pozdrawiam twórców portalu i podziwiam za tą tolerancję skoro przez rok nie usunięto tak wulgarnego komentarza. Także pozdro ;-)
/08.04.2015 19:30
wy zasrane zboczone huje pie.....lcie się huj wam w ryj bo macie takie brzydkie mordy huje je...ne cwele że wydajae mi sie że was w dziecinstwie z procy karmili