Bajki, których słuchało się w dzieciństwie z audiobooka, mogą być dla dziecka magicznym wspomnieniem na całe życie/ fot. Fotolia fot. Fotolia

Edukacja (anty)seksualna?

Po kilkunastu latach nauczania „Wychowania do życia w rodzinie” przez księży i katechetów mamy wreszcie program, w którym oficjalnie będzie się mówić nastolatkom, że seks przed ślubem jest zagrożeniem dla życia i złem, którego należy bezwzględnie unikać. Czyli jak zwykle chowamy głowę w piasek i wracamy do średniowiecza.
Bajki, których słuchało się w dzieciństwie z audiobooka, mogą być dla dziecka magicznym wspomnieniem na całe życie/ fot. Fotolia fot. Fotolia

Tytułem wstępu

Ręka trzymająca niepewnie kredę, czarna szkolna tablica, a na niej duży napis – ‘Sex education’. Takie zdjęcie ukazało się moim oczom parę dni temu podczas przeglądania Facebook’owego profilu gazety Wprost. W krótkiej notce pod obrazkiem napisano kilka słów na temat nowego programu edukacji seksualnej w polskich szkołach. „Wychowanie do abstynencji”. Rewolucja! Po kilkunastu latach nauczania „Wychowania do życia w rodzinie” przez księży i katechetów mamy wreszcie program, w którym oficjalnie będzie się mówić nastolatkom, że seks przed ślubem jest zagrożeniem dla życia i złem, którego należy bezwzględnie unikać. Czyli jak zwykle chowamy głowę w piasek i wracamy do średniowiecza.

Międzynarodowo

W ciągu ostatnich świąt Wielkanocy uczestniczyłem w Północnoeuropejskiej Konferencji na Temat Projektów Seksualnych – NECSE, w Finlandii, w miejscowości Virrat. Jako członek Międzynarodowego Stowarzyszenia Studentów Medycyny IFMSA – Poland nie byłem świadomy co usłyszę na miejscu, co zobaczę, jakie poglądy odnośnie edukacji seksualnej będą miały osoby z 11 innych krajów, biorących udział w zjeździe. I to co zobaczyłem, przerosło moje oczekiwania. To nie jest tak, że w Polsce sprawy związane z rozwojem w świadomości seksualnej są lekceważone. U nas takie zjawisko po prostu nie istnieje, a jeżeli już jest, to w wypaczonej formie.

I tak:

Wielka Brytania – tabletki antykoncepcyjne i prezerwatywy dostępne za darmo, w szkołach prowadzona jest szeroka gama zajęć podejmujących tematy tolerancji mniejszości seksualnych, zagrożeń chorobami wenerycznymi i inne.

Finlandia – zaangażowanie organizacji pozarządowych w edukację seksualną w szkołach. Szeroko rozwinięty projekt „Telefonu zaufania dla dorastających chłopców. Inicjatywa z której korzystają dziesiątki nastolatków dziennie. Podczas lekcji edukacyjnych w szkołach obrazki pokazujące modelowy rozwój związku przygotowane są w wersji z parami homo- i heteroseksualnymi.

Szwecja – oprócz zakrojonych na szeroką skalę projektów w szkołach, duże znaczenie ma działalność organizacji pozarządowych. Członkowie IFMSA – Sweden zaprezentowali nam prezentację, którą przedstawiają podczas lekcji. Przez 90 minut omawiana jest tam budowa anatomiczna męskiego i żeńskiego układu rozrodczego, wraz z funkcjami poszczególnych narządów, możliwe zmienności w ich wyglądzie.

Polecamy: Jak uchronić się przed chorobami wenerycznymi

W kraju

W Polsce sytuacja jest w tej kwestii dramatyczna. W szkołach prowadzone są zajęcia z WDŻ, którego program nie daje wystarczających rezultatów. Nagminna jest sytuacja, w której zajęcia z tego przedmiotu prowadzi osoba, nauczająca religii. Nie atakuję tutaj w żadnym wypadku wiary. Jednak ksiądz czy katecheta nie może bezstronnie przekazywać innym ludziom pełnych informacji odnośnie chociażby antykoncepcji, bo jest to sprzeczne z jego przekonaniami. W jednej z warszawskich szkół, w których prowadziłem zajęcia związane z profilaktyką HIV/AIDS z zaskoczeniem zorientowałem się, że lekcja ma odbyć się w Sali do katechezy. Na moje zdziwienie, szkolna pedagog odpowiedziała, iż to tu zazwyczaj odbywają się zajęcia z WDŻ, prowadzone przez panią od religii. Podobnych przypadków jest wiele. Przedmiot ten jest też często traktowany po macoszemu i z lekceważeniem przez uczniów. Bo oni to wszystko już wiedzą, seks widzieli na filmach, a z chodzenia na zajęcia można zrezygnować.

Czy edukacja seksualna jest potrzebna?

W tym momencie dochodzimy do istotnej kwestii - czym jest w zasadzie edukacja seksualna i co ma komukolwiek przynieść? To co powszechnie przyjęte jest w krajach o większym doświadczeniu w nauczaniu tych tematów, to przekazywanie informacji. Nie opinii, przekonań, ale sprawdzonych i rzetelnych informacji. Tematy, które wydają się najistotniejsze i są często poruszane: anatomia układu rozrodczego, antykoncepcja, choroby weneryczne i zapobieganie im, HIV/AIDS, pornografia a rzeczywistość, planowanie rodziny i różne modele rodziny. To tylko kilka przykładów z setek istotnych problemów. Gdybyśmy chcieli poruszać je w polskich szkołach, trzeba by odpowiednio dobrać omawiane zagadnienia, dostosować je do wieku i zastanowić się nad sposobem ich przekazywania. Bo o ile 13-latkowi bardziej przyda się wytłumaczenie istotnych różnic w pomiędzy światem pornografii a normalnym życiem, o tyle dobrze by było powiedzieć 16-latkowi, że jeżeli ma już podjąć stosunek płciowy to dobrze, żeby dla własnego zdrowia miał założoną prezerwatywę. Twierdzenie, że lepsza jest abstynencja, to po prostu chowanie głowy w piasek.

Zygmunt Freud stwierdził że wszystko co robimy wynika albo z pobudek seksualnych albo z chęci bycia wielkim. Nie oczekujmy więc, że dorastające dziecko, nagle przestanie zwracać uwagę na wszystkie seksualne treści w otaczającym go świecie, że przestanie zwracać uwagę na swoich rówieśników (tej samej lub przeciwnej) płci. Tym bardziej nie oczekujmy tego, skoro seksualne podejście do wielu spraw jest zjawiskiem nagminnym w świecie dorosłych. A dzieci w szkołach już od najmłodszych lat wbija się w ryzy świata dorosłych. Wprowadza się co raz to nowe egzaminy, podnosi kryteria ocen. Rodzice wymagają idealnych średnich. Presja w najlepszych liceach powoduje powstawanie w nich swoistego wyścigu szczurów, typowego dla dużych firm i korporacji. Nic więc dziwnego, że skoro nastolatkowie są zmuszeni do wejścia w świat dorosłych, chcą też ich rozrywek, czy raczej „sposobów na stres”. Alkoholu, pornografii, seksu. A zalecenie im wstrzemięźliwości nie jest żadnym rozwiązaniem.

Czy warto być wstrzemięźliwym?

Wstrzemięźliwość powinna być opcją, tak samo jak antykoncepcja, czy nawet jej brak. Powinna być świadomym wyborem nastolatka, któremu w szkole przekazano istotne informacje, na podstawie których będzie mógł sam podjąć decyzje. Może nie zawsze będą one trafne, ale przynajmniej będą własne i świadome. Zgadzam się z tym, że wstrzemięźliwość jest najlepszą formą zapobiegania zarażeniom chorobami przenoszonymi drogą płciową. Jednak nie jest ona receptą na wszystko i dla wszystkich, ponieważ jako 22 letni student jestem przekonany, iż nikt z moich znajomych nie zrezygnowałby z pójścia na imprezę i powstrzymania się od picia alkoholu po 45 minutowej lekcji. A od picia alkoholu, do tzw. ryzykownych zachowań seksualnych jest często tylko krok. Uważam, że lepiej pokazać ludziom jakie mają opcje, jak mogą się zabezpieczyć i co może ich czekać, gdy tego nie zrobią. Warsztaty z asertywności i wstrzemięźliwości, są również jak najbardziej wskazane. Jednak jako część całego programu, a nie jego podstawą nauczania.

Czytaj: Co wiesz o męskich i żeńskich narządach płciowych?

Wszędzie czyha pokusa

Młody dorastający nastolatek może na każdym kroku mieć kontakt z seksualną atmosferą, nagością. Przykłady, są banalnie proste. Tysiące stron pornograficznych w Internecie. Elektryzujące reklamy w telewizji, jak chociażby ta z uwodzicielskim, „klikającym” Borysem Szycem. Billboardy firm zajmujących się sprzedażą bielizny erotycznej, które okresowo zalewają wszystkie miejsca reklamowe. Nie mówiąc już o muzyce i najnowszych teledyskach, ociekających seksem, jak choćby popularny ostatnio „S&M” Rihanny. Ja osobiście nie mam nic przeciwko większości z tych rzeczy, sprawia mi przyjemność podziwianie piękna. Jednak 14 letni chłopiec, widzący na okładce magazynu modela pozującego w samej bieliźnie z wyraźnie zaznaczonym zarysem jego męskości, zaczyna zastanawiać się, dlaczego on sam tak nie wygląda.

Fizjologia okresu dojrzewania

Okres pokwitania to czas w którym do krwi z podwzgórza (głównego ośrodka regulującego wydzielanie wielu hormonów) zaczyna trafiać gonadoliberyna. Hormon wywołujący proces dojrzewania. Stymuluje on wydzielanie hormonów nadnerczy, które są bezpośrednio odpowiedzialne za rozwój narządów zewnętrznych i inne mechanizmy. U dziewcząt na przykład wyróżnia się 3 etapy dojrzewania: thelarche, pubarche i menarche. Kolejno oznaczają powiększenie gruczołów sutkowych, pojawienie się i wzrost owłosienia łonowego i pachowego, pierwsze krwawienie miesiączkowe. U mężczyzn zmienia się głos, rozwojowi ulegają zewnętrzne narządy rozrodcze, również pojawia się owłosienie łonowe oraz często zarost. I nagle taki nie rozwinięty do końca mężczyzna staje przed poważnym problemem. Nie wyglądam jak ten na okładce. Czy coś ze mną jest nie tak? A odpowiedzi na to pytanie szuka w najlepszym źródle - Internecie. Tam trafia na cudowne terapie proponujące powiększanie penisa do 30 centymetrów i inne porady. Zaczyna się zamartwiać, szukać dalej, zastanawiać. A wystarczyłoby, żeby ktoś powiedział mu na lekcji jedno zdanie: „Według przeprowadzonych badań, u 95% mężczyzn po szesnastym roku życia, członek miał długość od 9 do 20 centymetrów. Przed 16. rokiem życia, jest on ciągle w fazie rozwoju, więc może być znacznie mniejszy”.

Zobacz też: Moje ciało sie zmienia - dojrzewanie dziewczyny

Czy mamy kontrolę nad zbliżeniami seksualnymi?

Ale powiedzmy, że przy innych problemach jakie spotykają nas w Polsce, zdrowie psychiczne nastolatków nie musi być tym, na którym musimy zwracać największą uwagę, możemy próbować umniejszyć jego ważność. Jednak jest coś co lepiej pokazuje jak bardzo niski poziom wyedukowania seksualnego reprezentują Polacy. Jedna rzecz świadczy o tym bezsprzecznie. Szacuje się, że tylko 20% ciąż w Polsce jest planowanych. I to jest coś czego nie można lekceważyć. Bo w tym momencie wszystkie działania profilaktyczne mające na celu zapewnienie zdrowego rozwoju dziecka (np. suplementacja kwasu foliowego), całe poradnictwo odnośnie planowania rodziny jest po prostu bez znaczenia. I to jest na pewno dobre, że w taki oto wesoły sposób coraz więcej i więcej naszego kochanego narodu stąpa po tej ziemi, jednak gdyby wytłumaczyć niektórym ludziom, że w ciążę można zajść już w czasie pierwszego stosunku, a nie dopiero po piątym (autentyczne pytanie z klasy w jednym z warszawskich liceów), to może wielu młodych ludzi mogłoby lepiej zaplanować nie tylko swoje życie, ale też życie swojego potomstwa, czyli najpierw zarobić na jego utrzymanie a dopiero potem je spłodzić. Oczywiście nadal byłaby to opcja. Świadomy wybór. I to słowo świadomy, jest podstawą edukacji seksualnej. W kraju, w którym żyje 38 milionów osób, każdy ma swoje przekonania. Nie tylko wyznaniowe, ale i kulturowe, społeczne. Każdy może mieć inne zdanie i może warto dać mu szansę, żeby mógł też świadomie podejmować wybór odnośnie tego, czy i kiedy ma uprawiać seks. A jeszcze bardziej istotne jest to, żeby wiedział co tak naprawdę nosi w swojej bieliźnie i do czego to służy. Brzmi to może zabawnie, ale na ten problem zwracali nam podczas wyjazdu właśnie Finowie. Na ich telefon zaufania dzwonią dziesiątki nastolatków, w których oglądanie pornografii zajmuje nawet kilka godzin dziennie a obrazy, które mają przed oczami biorą za odzwierciedlenie rzeczywistości. Spędzają wiele czasu w wirtualnym świecie, coraz rzadziej spotykają się z prawdziwymi przyjaciółmi i nagle zrozpaczeni odkrywają, że nie wiedzą jak mają sobie znaleźć dziewczynę, jak się rozwijać. Telefon czynny jest 5 dni w tygodniu po 5 godzin, pracuje w nim jednocześnie około  8 osób. Linie przez większość czasu są zajęte.

Zobacz też: Telefony zaufania

Światełka w tunelu

W Polsce ta niewiedza jest jeszcze większa. Nieznajomość struktur anatomicznych często powoduje pomylenie najądrza z toczącym się procesem rozrostowym. Nieznajomość zasad bezpiecznego stosunku seksualnego przyczynia się do dużej ilości niechcianych ciąż i rozprzestrzeniania się chorób przenoszonych droga płciową (rosnąca liczba zakażeń krętkiem bladym, wywołującym kiłę). Przykładów są setki. W jednym z techników, nasz edukator został zapytany przez ciężarną dziewczynę: „Przepraszam, a którą dziurką wyjdzie dziecko?”. Nieświadomość jest czymś z czym trzeba walczyć. Skoro uczy się licealistów jak poprawnie całkować, to dlaczego nikt nie nauczy ich jak poprawnie zakładać prezerwatywę, tak żeby była ona rzeczywiście skuteczna? Światełkiem w tunelu są organizacje pozarządowe. Taką działalnością zajmuje się między innymi Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton”. Prowadzą oni działalność edukacyjną, mają także forum i telefony „alarmowe”. Alarmujący jest jednak fakt iż najwięcej pytań na forum jest na temat: „Czy jestem w ciąży?”. Alarmujący, bo to znaczy, że osoba taka nie była odpowiednio przygotowana do sytuacji w której się znalazła, że system nauczania zawiódł. Kolejnym grupą działającą na rzecz edukacji seksualnej są studenci kierunków lekarskich uczelni medycznych, działających w ramach programu SCORA w stowarzyszeniu IFMSA – Poland. Nasza działalność opiera się na przeprowadzaniu w szkołach, na zasadzie wolontariatu lekcji na temat „Pierwsza wizyta u ginekologa” oraz „HIV/AIDS”, których program ustalony i realizowany jest przy wsparciu organizacji rządowych. Zajęcia prowadzone są na sprawdzonej metodzie peer education – edukacji rówieśniczej. Tematy, które poruszamy są bardzo istotne, jednak nie możemy na naszych lekcjach omawiać wielu najważniejszych kwestii. Najczęściej gdy proponujemy, że będziemy opowiadać o skutecznym stosowaniu  antykoncepcji, zapobieganiu ciąży i podobnym tematom, słyszymy w odpowiedzi od dyrektora szkoły, iż jego uczniów takie sprawy nie dotyczą. Co więcej przez 45 minut nie bylibyśmy w stanie przekazać nawet  dziesiątej części wszystkich istotnych informacji. Jednakże każda lekcja, która pokazuje jak znaczna jest niewiedza uczniów na tematy związane z edukacją seksualną, z tym, że 16-latki często nie potrafią poprawnie odpowiedzieć na pytanie „Od którego dnia zaczynamy liczyć cykl miesięczny kobiety?”, każda lekcja pokazuje nam jak bardzo istotny jest to problem i ile jeszcze przed nami walki.

Przeczytaj: Sama prawda o życiu seksualnym nastoloatków

Rozwiązania?

Walki. Bo o wiedzę i świadomość trzeba walczyć. Jak? Przede wszystkim należałoby zainteresować opinię publiczną i organizacje pozarządowe taką tematyką. Skłonić tym samym Ministerstwo Edukacji  i Ministerstwo Zdrowia do współpracy w tworzeniu nowego programu edukacji seksualnej w szkołach. Czerpać przy tym wzorce ze standardów zachodnich. W większości scenariusze lekcji i programy są przygotowane, trzeba je tylko wdrożyć. Bo mimo iż edukatorzy z grupy Ponton czy z IFMSA - Poland prowadzą setki lekcji, nie są w stanie zapewnić dostępu do tej wiedzy wszędzie, na skalę jaka jest konieczna. I czy coś jeszcze potrzeba? W zasadzie jednego. Zmiany mentalności i uświadomienia sobie, że stwierdzanie, iż najlepszą metodą edukacji seksualnej jest zniechęcanie do seksu jest absurdem, chyba że planujemy sprawić sobie społeczeństwo na miarę armii bezwolnych klonów z filmu „Equilibrium”. Takie zasady nauczania może miały efekty w stanie Luizjana w USA (skąd przywędrował do nas trend na abstynencję), który w dużej mierze zamieszkany jest przez konserwatywnych protestantów. Jednak rzetelne badania pokazują co innego. Zacytuję tu tylko fragment z bardzo ciekawego artykułu ze strony krajowego centrum ds. AIDS: W kwietniu 2007r. opublikowano wyniki badań prowadzonych od 1997r. przez Mathematica Policy Research, Inc, z upoważnienia Kongresu USA, w których wykazano brak skuteczności programów „tylko abstynencja” i potwierdzono efektywność programów edukujących nie tylko o roli abstynencji seksualnej, ale także o metodach zapobiegania nieplanowanej ciąży i chorobom przenoszonym drogą płciową, w tym HIV.  Edukacja abstynencka, tym bardziej nie odniesie sukcesu w kraju, który zaraz po wyjściu zza żelaznej kurtyny, dopiero uczy się oddychać wolnością. Co więcej pamiętajmy o tym, że edukacja, to nie tylko sprawy związane z seksem, ale także z zakładaniem rodziny, tolerancją, równością. A są to kwestie o ogromnym znaczeniu.

Pamiętajmy o roli jaką pełni edukacja seksualna w społeczeństwie. Podnieśmy ten temat w trosce o jego przyszłość. Pamiętajmy, że młodzi ludzie powinni mieć równy dostęp do wiedzy z zakresu matematyki jak i z zakresu równie ważnego – życia i jego planowania.

                                                                                                                  Michał Walczewski