Dyktatura orgazmu

Dyktatura orgazmu

Każda kobieta marzy o powalających orgazmach w trakcie seksu z parterem. Ale nie każda może taki orgazm osiągnąć od razu. Niektórym z nas potrzeba na to czasu, bliskości i poznania ciała.
/ 25.05.2010 11:54
Dyktatura orgazmu

To kolorowe magazyny wykreowały dyktaturę orgazmu za wszelką cenę. Ale to nie autorzy poczytnych artykułów rozpoczęli dyskurs o orgazmie. Nad tą cudownością zaczęli się zastanawiać panowie w białych fartuchach i w wielkich okularach. Panowie oczywiście postanowili wziąć na tapetę orgazm kobiety. Prawdopodobnie męski wydał im się mało skomplikowany.

Orgazm okiem naukowców

Już na samym początku rozważań na temat kobiecego orgazmu panowie w białych fartuchach stwierdzili, że kobieta aby poczuć pełnię szczęścia powinna osiągnąć w kontakcie z partnerem orgazm pochwowy. Inne orgazmy były mniej warte. W ogóle bezwartościowe.

Nie warto było nawet o nich wspominać. Mężczyźni mówili kobietom, co jest dla nich dobre. Dobre, prawda?

Później badacze kobiecych orgazmów (a przypominamy po raz kolejny, że byli to rzecz jasna mężczyźni) doszli do skądinąd słusznego wniosku, że orgazm tzw: łechtaczkowy równie jest przyjemny i satysfakcjonujący, co jego wyżej wymieniona siostra.

W seksie więc zaczął obowiązywać - i obowiązuje nadal, chociaż wiele się ostatnio zmieniło na tym polu - trend orgazmu, bywa, że za wszelką cenę.

Skołowane doniesieniami zamieszczanymi w kolorowych pisemkach kobiety nie wiedziały czy mają udawać, że przeżywają orgazm taki czy inny, czy w ogóle nie udawać, a przeżywać orgazm. Nieładnie było się przyznać kobiecie, że nie miała orgazmu.

Męski orgazm jest widoczny. A kobiecy?

Nie masz orgazmu kochana? No, no coś z tobą na pewno nie tak. Musisz koniecznie porozmawiać o tym z kimś, kto się na tym zna. I tak rosła rzesza znerwicowanych pacjentek zacisznych gabinetów psychologów, psychoanalityków i seksuologów. Do tej pory nie mogą oni narzekać na brak pracy.

Frustracja związana z orgazmem kobiety, lub też jego brakiem przenoszona jest rzecz jasna na facetów.

Ci zaś ogłupiali przez swoje panny bardzo mocno starają się, aby im dogodzić i za wszelką cenę sprawdzić się w łóżku - czyli ofiarować partnerce orgazm. Często same kobiety nie są do końca pewne, czy to co przeżywają można nazwać orgazmem. U facetów sprawa jest prostsza: widać, słychać i czuć. U każdego jest prawie tak samo. 

Zobacz też : Wspólne uczenie się seksu

Różne kobiece orgazmy

Kobieta zaś ten rodzaj rozkoszy za każdym razem przeżywa inaczej. I u każdej kobiety "szczyt" wygląda inaczej. Nietrudno sobie wyobrazić, że im więcej się mężczyźni starają, tym im gorzej wychodzi. Zamiast przeżywać w radości swoją wędrówkę przez krainę miłosnych rozkoszy, oboje bacznie siebie obserwują. On patrzy czy ona nie ma zaczerwienionych policzków i gdyby mógł to zmierzyłby jej tętno, oraz zasypałby ją serią idiotycznych pytań z gatunku „ i jak ci było kochanie".

A przecież wszystko inaczej by wyglądało, gdyby zarówno on i ona zapomnieli na chwilę, że metą w ich miłosnych zawodach jest orgazm. Przestali zadawać głupie pytania - czy ci dobrze kotku? - i skupili się nie na swoich odczuciach, ale na odczuciach drugiej strony.

Wtedy i wilk będzie cały i owca syta. Nie będziemy wam mówili jak to zrobić. Bo jedni lubią rybki, a inni akwarium. Macie swój rozum. Porozmawiajcie ze sobą. Ustalcie co i jak.

Metodą prób i błędów dojdziecie o co w tym chodzi. A wszystkie kosmiczne porady możecie wyrzucić do kosza. Chyba, że macie kominek w domu. Papier dobrze się pali i przyda się na podpałkę.

Źródło : Wydawnictwo Printex

Zobacz też : Kiedy on nie może

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)