Czy można zrozumieć homoseksualizm?

Czy geje i lesbijki są homoseksualistami z wyboru? A może istnieją fizyczne uwarunkowania, które decydują o ich orientacji? Czy to możliwe, że ma na to wpływ budowa mózgu? Czym jest tożsamość psychoseksualna i jakie ma znaczenie dla kształtowania osobowości płciowej?
/ 13.03.2013 09:22

Czy budowa mózgu ma wpływ na orientację seksualną?

Poszukując uwarunkowań (przyczyn) homoseksualnej orientacji popędu płciowego w przebiegu rozwoju indywidualnego człowieka, znajdowano wyjaśnienia hipotetycznie związane w dużej mierze z przyjętymi wyjściowo założeniami. Żadne z nich nie przyczyniło się do rozstrzygnięcia o tym, czy jest to orientacja patologiczna, czy nie. Wynikały z nich jednak znaczące uwagi na temat natury relacji emocjonalnej z obiektem pożądania.

To nie rodzaj obiektu pożądania, ale sposób tworzenia relacji z obiektem pożądania wysunął się na pierwszy plan w ocenie związków seksualnych człowieka. Dociekania naukowe znalazły się w punkcie, w którym brak było wyjaśnienia podstawowego pytania o patologiczny charakter rzadziej występujących orientacji seksualnych.

Pod koniec XX wieku, w okresie tak zwanej dekady mózgu, medyczne poszukiwania przyczyn homoseksualności objęły studia nad możliwością określenia związków między orientacją homoseksualną a strukturą mózgu. Badania prowadzone były w nowym kontekście. Nie poszukiwano już dowodów na chorobową naturę homoseksualności. Nadal jednak założeniem wyjściowym pozostawała homogenność relacji seksualnych między osobami tej samej płci.

Wyniki badań

Najrozleglejsze i najbardziej znane przeprowadzono w USA. LeVay (1993) w oparciu o pomiary wielkości jednego z jąder śródmiąższowych przedniego podwzgórza (INAH3) stwierdził statystycznie istotną różnicę wielkości tego jądra u mężczyzn heteroseksualnych (trzykrotnie większe) niż u mężczyzn homoseksualnych i kobiet (mniejsze). Podobne wyniki uzyskali także inni amerykańscy badacze (Allen, Gorski, 1992).

Ten, uważany za twardy fakt naukowy, związek między seksualnym zainteresowaniem mężczyznami a małym rozmiarem INAH3 jest wykorzystywany jako argument obalający hipotezę o wolicjonalnym (zależnym od woli – przyp. red.) wyborze obiektu seksualnego. Mimo iż nadal nie wiadomo, jak, i pod wpływem jakich czynników, mózg kształtuje się właśnie w ten, a nie inny sposób. Stan współczesnej wiedzy na temat natury pracy mózgu i jej związku z życiem psychicznym i zachowaniem człowieka kładzie zresztą większy nacisk na struktury czynnościowe oraz aktywność obwodów. Same różnice anatomiczne zdają się mieć mniejsze znaczenie.

Homoseksualizm został w przeszłości arbitralnie uznany za zaburzenie psychiczne. Poszukiwanie danych empirycznych dających podstawę do uznania homoseksualności za zaburzenie zdrowia nie dało wyników. Z końcem XX wieku na pytanie o zasadność traktowania jej jako patologii odpowiedziano negatywnie. Nie znaleziono takiego uzasadnienia i deklaracja psychiatrów zdecydowała o wyłączeniu homoseksualizmu z list klasyfikacji zaburzeń psychicznych.

Pozostała w klasyfikacji, a więc w obszarze zainteresowania medycyny, kondycja określana jako orientacja seksualna niezgodna z jaźnią (egodystoniczna) (F66.1). Charakteryzuje ją niezgodność między świadomością orientacji seksualnej a obrazem jaźni. Międzynarodowa klasyfikacja nie precyzuje przy tym, o jaką orientację chodzi, chociaż najczęściej rozumie się wówczas brak akceptacji własnej homoseksualności. Medykalizacja zainteresowania seksualnego osobami tej samej płci walnie przyczyniła się do stereotypowego postrzegania homoseksualności jako fenomenu jednorodnego.

Czym naprawdę jest orientacja seksualna?

Termin orientacja seksualna, podobnie jak nazewnictwo zachowań i przeżyć seksualnych i związanych z seksualnością, sprawia trudności związane z niejednoznacznym rozumieniem treści, jakie obejmuje, chociaż wydaje się być wolny od ładunku emocjonalnego i związaną z nim ambiwalencją. Odwołuje się do teorii popędów, na której zbudowane zostały podstawowe teorie, jakie tworzono w ubiegłym wieku dla wyjaśnienia aktywności żywego organizmu, w tym także czynności psychicznych.

Dla omawianego tu zagadnienia znaczenie ma wyróżnienie wśród nich popędu seksualnego, wiązanego z podstawowym prawem biologicznym – prawem zachowania gatunku. Stąd wywodzi się wspomniana już idea podporządkowująca seksualność prokreacji. Obserwacje zachowania ludzi i zwierząt wskazują jednak na to, że zainteresowanie seksualne i zachowania seksualne nie ograniczają się do tych, które służą prokreacji. Pojawiła się zatem potrzeba wyjaśniania powodów, dla których popęd seksualny wyrażający się potrzebami prowadzi do tych, nie prokreacyjnych, zachowań. Prowadzi – to znaczy zwraca się ku innym obiektom niż zapewniające możliwość przedłużenia istnienia gatunku. A więc, jak to się dzieje, że orientuje się na inne cele?

Pomijając fakt, że współczesna biologia wyjaśnia także na poziomie molekularnym inne cele zachowań seksualnych, poza prokreacją, skoncentrujmy się na szukaniu odpowiedzi na pytanie o przyczyny innej orientacji seksualnej niż heteroseksualna.

Zobacz też: Jak rozumieć biseksualizm?

Poszukiwanie przyczyn orientacji homoseksualnej

Poszukiwania te prowadzone były początkowo w kontekście kulturowym, który cechował się piętnowaniem orientacji homoseksualnej. Najwcześniejsze rozwiązania wskazywały na znaczenie swobodnego wyboru i opierały się na znaczeniu woli jako cechy swoiście ludzkiej. Echa tego rozwiązania można nadal spotkać w publikacjach.

Money (2004) używa nawet sformułowania, iż można spotkać autorów, według których wybór orientacji przypomina akces do partii politycznej. Na przeciwnym biegunie umieszcza stanowisko wyrażające się poszukiwaniem przyczyn jednoznacznie wyjaśniających orientację seksualną. Sam stoi na stanowisku, że orientacja homoseksualna rozwija się na wiele sposobów, dotychczas nie poznanych wystarczająco dobrze. Money, podobnie jak zdecydowana większość wypowiadających się na temat homoseksualności, odnosi się do miłości między osobami tej samej płci jak do zjawiska jednorodnego. Zapewne, z wielu powodów, takie podejście jest nieuchronne, chociaż nie przybliża, a raczej oddala poznanie rzeczywistości.

Doświadczenie praktyki psychoterapeutycznej pozwala na zebranie trudno poddających się operacjonalizacji (sprecyzowaniu – przyp. red.) danych o odmiennościach i bogactwie różnorodności przeżywania i doświadczania miłości do osób tej samej płci. To prawda, że doświadczanie i przeżywanie miłości do osób odmiennej płci także nie jest jednakowe, a bogactwo tych doświadczeń i przeżyć należy do podstawowych tematów sztuki. Miłość homoseksualna w kulturze, w której uczestniczymy, obarczona jest jednak brakiem akceptacji, a nawet potępiana.

Ten status orientacji homoseksualnej powoduje konieczność zmagania się z przeciwnościami. Różnorodność sposobów i stylów zmagania się z przeciwnościami (ang. coping, radzenie sobie) muszą mieć wpływ na ostateczny kształt wpisywania orientacji seksualnej w tożsamość. Żeby nie naruszać norm etyki zawodowej odwołam się do literatury. Paul Gauguin, znacznie lepiej znany jako malarz, opisał w Noa Noa – notatkach z Tahiti (1925) swoją fascynację erotyczną młodym chłopcem. Akceptację tego doświadczenia umożliwiło mu opisanie mężczyzny, którego bliskość wywołała jego podniecenie erotyczne jako postać androgyniczną (występowanie u danej osoby cech psychicznych charakterystycznych zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn – przyp. red.), uogólniając zresztą androgyniczność na całą populację rdzennych mieszkańców wyspy, łącznie z dziewczętami, z którymi wchodził w związki erotyczne.

Pisarzy częściej zajmuje dramatyczny los osób zmagających się z odkrywaniem homoseksualnej orientacji i niewydolność sposobów zmagania się z upokorzeniami ze strony otoczenia. Przykładem niech będą pozycje klasyczne: Sodoma i Gomora Marcela Prousta (1974), Nie oglądaj się w stronę Sodomy Gore Vidala (1990) czy Zuch Edmuda White’a (1992).

W latach 70. ubiegłego wieku, a zatem w okresie, w którym Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne przygotowywało deklarację uznającą orientację homoseksualną za wariant rozwoju człowieka, grupa socjologów prowadziła badania społeczności homoseksualnej San Francisco (Bell, Weinberg, 1978). Jednym z celów badań było opracowanie typologii osób homoseksualnych w oparciu o 13 kryteriów z zastosowaniem analizy wiązek (ang. cluster analysis). Badacze doprowadzili do wyłonienia 5 typów mężczyzn homoseksualnych i 5 typów kobiet homoseksualnych. Otwarcie przyznają jednak, że wymagało to rozwiązań arbitralnych. Sama analiza statystyczna prowadziła do wyróżnienia aż 15 grup–typów homoseksualnych mężczyzn (przy liczebności grupy badanej 666). Wobec mniejszej liczebności grupy kobiet homoseksualnych zastosowano inne procedury, wyłaniając także 5 grup–typów.

Warto zobaczyć: Czym jest homofobia?

Czym jest tożsamość psychoseksualna?

Świadomość istnienia w jednej z dwu płci wydaje się być oczywistością. I za taką uchodziła do czasu, kiedy okazało się, że interwencje lecznicze w przypadku hermafrodytyzmu rzekomego, polegające na chirurgicznym modelowaniu niekompletnie ukształtowanych w życiu płodowym zewnętrznych narządów płciowych u dzieci wychowywanych jako dziewczynki, nie prowadzą do bezkonfliktowego przyjęcia przez nie płci męskiej, zgodnie z decydującą o płci kombinacją chromosomów X i Y.

Podstawowa świadomość płci (ang. core gender identity), jak się okazało, kształtuje się dość wcześnie, w fazie początków aktywnego posługiwania się językiem, i nie poddaje się później korekcji. Wiadomo obecnie więcej niż w połowie ubiegłego wieku na temat niepełnej ekspresji zespołu genów wyznaczających rozwój płodu tak, aby jego wynikiem był chłopiec lub dziewczynka. Nie ma natomiast jednoznacznych rozstrzygnięć co do dróg rozwoju podstawowej tożsamości płci. Jeszcze mniej pewne są drogi formowania się tożsamości psychoseksualnej.

Sformułowana w połowie XX wieku definicja – trwający od dzieciństwa i osiągający ostateczny kształt w okresie młodzieńczym proces przyswajania sobie związanych z płcią postaw i zachowań prowadzący do poczucia tożsamości z płcią – jest na tyle ogólna, że nie traci na aktualności. I na tyle ogólna, że nie precyzuje, jakie postawy i zachowania prowadzą do poczucia tożsamości z płcią. W minionym półwieczu dokonano dekonstrukcji obowiązujących wówczas zestawów postaw i zachowań, jakie wtedy określano terminem „rola społeczna związana z płcią”. Powstała także postmodernistyczna idea tożsamości, jako pola swobodnej konstrukcji (Szwajca, 2009).

Znaczenie koncepcji tożsamości psychoseksualnej

Koncepcja tożsamości ma duże znaczenie dla rozumienia i psychoterapii zaburzeń psychicznych. Znaczenie to utrzymuje się mimo postmodernistycznego kwestionowania jej zasadności. Na przykład, trudno bez niej pojąć koncepcję schizofrenii Eugeniusza Bleulera. Jest też niezbędna dla zrozumienia istoty zaburzeń dysocjacyjnych (zaburzenia niegdyś określane jako histeryczne – przyp. red.). Największe znaczenie przywiązują do niej psychiatrzy zajmujący się dorastającą młodzieżą. Znaczący wpływ na to zainteresowanie ma koncepcja rozwoju Erika Eriksona, w której osiągnięcie tożsamości jest czołowym zadaniem rozwojowym kryzysu adolescencyjnego.

Obserwacje kliniczne i badania, głównie naturalistyczne, potwierdzają zasadność nadawania znaczenia rozwiązaniu problemu tożsamości psychoseksualnej dla osiągnięcia spójnego obrazu siebie i całościowej tożsamości, a i dla zdrowia ogólnego. Jeśli tożsamość psychoseksualną traktować jako proces, to co wiadomo o jego charakterystyce i czynnikach kształtujących ten proces? Znacząca część tej wiedzy została zbudowana przez badaczy o podejściu wywodzącym się z psychoanalizy.

Jest zatem oparta na interpretacjach, domniemaniu treści przeżyć dzieci, zanim osiągną możliwość introspekcji i werbalizacji tych przeżyć. Współcześni badacze zakładają nawet, że są to przeżycia niedostępne introspekcji i werbalizacji. Interpretacje, o których mowa, opierają się co najwyżej na obserwacji zachowania, a często także na odtwarzaniu przeżyć dzieciństwa przez osoby dorosłe. Do nielicznych zaliczyć trzeba badania Petera Blosa (1985) oparte na obserwacjach relacji między ojcami a synami. Ich wyniki pozwoliły Blosowi podkreślać znaczenie relacji emocjonalnych dla kształtowania przez dziecko indywidualnego wzoru bycia mężczyzną, a także, co ważne, zaakceptowania tego wzoru.

Zobacz też: Orientacja seksualna w reklamie i mediach

Proces identyfikacji psychoseksualnej

 Wydaje się jednak, że proces identyfikacji psychoseksualnej, podobnie jak każdy proces identyfikowania się, jest zbyt złożony, aby można go było wyczerpująco opisać na podstawie bezpośrednich badań. Mam tu w szczególności na myśli złożoność interakcji, jakie zachodzą między zespołem czynników wyposażenia genetycznego pojedynczego człowieka, a zespołem czynników środowiskowych warunkujących ekspresję genów.

Badania prowadzone nad tymi interakcjami w odniesieniu do znacznie prostszych zachowań odsłaniają stopień ich skomplikowania. Co więcej, pokazują także złudność porządkowania cech psychicznych i zachowań ludzkich skatalogowanych i usystematyzowanych dotychczas (Neiderhiser i in., 2007). Wydaje się, że przynajmniej obecnie trzeba przyjąć, że takie interakcje mają miejsce, ich znaczenie jest duże, lecz opis pozwala na dość swobodne interpretacje, które są jedynie kolejnymi próbami zrozumienia ich natury.

Tożsamość psychoseksualna, chociaż ważna dla rozwoju i zdrowia psychicznego, nie jest precyzyjnie zdefiniowana, szczególnie jeśli idzie o jej treściową zawartość. Podstawowa tożsamość rodzaju (ang. core gender identity) opiera się na fundamentalnym założeniu biologicznym, że gatunki rozmnażające się płciowo (co oznacza, że nowy organizm otrzymuje materiał genetyczny od dwóch rodzicielskich organizmów) występują w dwu formach płciowych – żeńskiej i męskiej. Biologia etologiczna pokazuje jednak, że nie wszystkie organizmy dorosłe biorą udział w kontynuacji istnienia gatunku. Dotyczy to także ludzi. Kultura obfituje w nakazy prokreacji. Są one formułowane najczęściej w formie nakazów religijnych, różnie uzasadnianych (od animistycznych uwarunkowań spokoju wiecznego po śmierci, do personalistycznych nakazów boga). Mimo, że przychodzą na świat dzieci niezdolne do prokreacji. A także mimo tego, że w tych samych kulturach, na ogół, powstają pozycje społeczne dla osób nieuczestniczących w prokreacji. Bywają umieszczane bądź nisko w hierarchii społeczności bądź, wręcz przeciwnie, mają wysoki status społeczny.

W bezpośrednio pamiętanej tradycji mamy podkreślanie znaczenia prokreacji. Od oświeceniowego krytycyzmu wobec celibatu osób duchownych w katolicyzmie, po zalecenia polityki populacyjnej postulującej i wspierającej dzietność. Trudno się więc dziwić, że prokreacja weszła w zestaw cech wyznaczających płeć kulturową, a rodzicielstwo miało dopełniać tożsamość psychoseksualną. Możliwość prokreacji została też potraktowana przez medycynę jako kryterium zdrowia seksualnego. Interakcje seksualne między osobami tej samej płci nie prowadzą do prokreacji.

Homoseksualizm wobec kryterium płodności

Kryterium płodności jako miara zdrowia musiało doprowadzić do potraktowania homoseksualności jako jego (zdrowia) zaburzenia. Jest to wyraźny przykład procesu, w którym medycyna przejmuje ideologiczne kryteria zdrowia. Historia ubiegłego wieku pokazuje wyraziście manowce, na które może wejść medycyna przyjmując jako pewniki wartości wyniesione przez ideologie. Próby wyjaśnienia mechanizmów, dla których tak się dzieje, podjęto poza medycyną. Ta ostatnia, może najbardziej, skorzystała z koncepcji przemocy strukturalnej Johana Galtunga (1975), wyjaśniającej ograniczanie swobody jednostki przez system społeczny uzasadniane dobrem i interesem jednostki. Medykalizacja homoseksualności może być także wyjaśniana teorią strukturalnej przemocy społecznej.

Nie byłoby to zapewne wyjaśnienie wyczerpujące, ale dość wyraziście uzasadniałoby tworzenie zakazów i nietolerancję wobec zachowań seksualnych innych niż pożądane, w interesie społeczeństwa dbającego o wzrost populacji. Przez zakazy rozumiem tu nie tylko penalizację, ale także potępienie.

Tożsamość homoseksualna

Odwrót od potępiania i nadanie znaczenia takim wartościom, jak równość praw i tolerancja, wiąże się z dopuszczeniem możliwości kształtowania się tożsamości psychoseksualnej w inny sposób, niż wyznaczały to dotychczas obowiązujące w kulturze wzorce kobiecości i męskości. Badania antropologiczne od początku XX wieku wskazywały na ich silny związek z kulturą. Silniejszy niż z czysto biologicznymi determinantami kobiecości i męskości.

Dochodzenie do świadomości potrzeb seksualnych, innych niż bliskość i miłość osoby innej płci, przy równoczesnej obecności kategoryzacji ludzi na kobiety i mężczyzn, wymusza wpisanie możliwości homoseksualności w bycie kobietą lub mężczyzną. Jak dotychczas pojawiła się tylko koncepcja tożsamości homoseksualnej. Nie jest to także pojęcie poddające się precyzyjnemu definiowaniu. Dźwięczy w niej echo dawnych ujęć „trzeciej płci”.

Czy kobieta lub mężczyzna o tożsamości homoseksualnej jest kobietą lub mężczyzną „inaczej”? Wydaje się, że takie ujęcie ma pragmatyczne znaczenie wówczas, gdy służy budowaniu równej pozycji społecznej osób będących „inaczej”. W dochodzeniu do istoty rzeczy napotykamy jednak na obraz rzeczywistości odsłaniający to, że każdy z nas istnieje inaczej. Nie jesteśmy identyczni, i wcale tego nie chcemy. W kulturze Zachodu chcemy być indywidualni i niepowtarzalni, a przy tym być razem i wspólnie.

Zobacz też: Homoseksualizm – fakty i mity

Fragment książki „Wprowadzenie do psychologii LGB" (Wydawnictwa Continuo, 2012). Tytuł, lid i śródtytuły pochodzą od redakcji. Publikacja za zgodą wydawcy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)