Świerzb

napisał/a: Kundelek 2010-10-16 01:05
4 tygodnie temu zachorowałam na świerzb. Chodziłam z tym 3 tygodnie i o dziwo nikt sie nie drapie. Poszłam do pani dermatolog i od razu stwierdziła świerzb. Przepisała mi Crotamiton w maści i w płynie. Smarowałam się dwa dni maścią a potem 2 dni płynem. Umyłam się i poszłam do dermatologa, ale innego. Przepisał mi maść siarkową. Smarowałam się 3 dni dwa razy dziennie.
Od lekarza usłyszałam, że choroba jest zaleczona, mam się smarować tym 3-4 dni i potem wszystko będzie dobrze. Powiedziała również, że może mnie swędzieć wysuszona i podrażniona skóra i może mieć to też podłoże psychiczne. Zastanawiam się czy faktycznie tak jest. Jako tako świerzb zniknął z pola widzenia. Patrze na swoją skórę i widzę rozdrapane rozstępy, schodzącą skórę i za każdym razem jak się podrapie robi się czerwona i boli tak, jakby się starła. No... Ale nadal swędzi. Co prawda zupełnie inaczej, bo nie tak uporczywie, i nawet w takich miejscach w których wcześniej mnie w ogóle nie swędziało. Zastanawiam się więc... Poszłam do starego dermatologa(niezbyt miła i dziwna pani. I też chyba niezbyt kompetentna.....) powiedziała, że na moim brzuchu nadal coś jest i mam się nadal smarować choć nie zarażam i mogę chodzić do szkoły. To absurd, bo z brzucha wszystko mi zniknęło jak i z całego ciała i jedyne zmiany jakie widze to podrażnienia jakie swędzą. Swędzi mnie praktycznie całe ciało i zastanawiam się, czy to nadal świerzb, czy zniszczona skóra.
Może jakieś osoby z doświadczeniem się wypowiedzą jak to było u nich.
Nurtuje mnie jedno pytanie - skąd mam wiedzieć, że jestem już wyleczona i nie będzie nawrotu choroby, którego się tak boję?

Ta choroba wykończyła mnie psychicznie. Czuje się jakbym była napiętnowana. Mam dosyć drapania się i siedzenia w domu. Dosyć świadomości tego, że po moim ciele chodzą pasożyty, które jedzą moją skórę...

Pomocy.