W święta - wojna

Kiedy moja rodzina spotyka się w czasie świąt, zaraz się kłócimy. Chciałabym, aby w tym roku wreszcie było inaczej..
Okres przedświąteczny to czas porządków oraz przygotowań potraw i prezentów. W takiej sytuacji mnożą się obawy o to, że czegoś zabraknie, ktoś nie przyjedzie, zawiedzie. Z jednej strony pewnie wszyscy jesteście zmęczeni. Wtedy nawet drobne wydarzenie może być pretekstem do wybuchu konfliktu.
Z drugiej strony: jeśli w rodzinie są jakieś niewyjaśnione sprawy, to stają się one bagażem, który towarzyszy Wam w czasie świąt. Spotykacie się trochę wbrew swojej woli, z podświadomym lękiem, że za chwilę wybuchnie awantura. Pewnie każde z Was obawia się gry pozorów i konieczności omijania grząskich tematów, o których nie rozmawia się od lat (ktoś do kogoś ma o coś pretensje, ktoś komuś nie potrafi przebaczyć, czegoś zapomnieć itp.).
Skłóceni siadacie przy jednym stole tylko dla tradycji, po to by nikogo nie urazić swoją nieobecnością.
Każdy z nas słyszał o takich sytuacjach: córka w święta z obowiązku całuje ojca, do którego ma pretensję o to, że nie zajmował się nią w dzieciństwie. Rodzeństwo ukrywa swoje rozżalenie, że matka idealizuje ukochanego syna, który od lat nie przyjeżdża na święta i nawet nie zadzwoni z życzeniami. Napięcie narasta i musi mieć w końcu jakieś ujście. Czasem wybucha prawdziwa awantura, bo komuś puszczają nerwy.
Ale mogą też pojawiać się pozornie mniej burzliwe kłótnie na tematy zastępcze. Wtedy nie rozmawiacie wprost o dawnych waśniach i żalach. Zamiast tego zaczynacie się spierać o politykę albo religię. Niektórzy próbują sobie coś udowodnić, pokazują swoją wyższość poprzez przechwałki: gdzie spędzili wakacje, jaki kupili samochód itp.
Co zrobić, by tegoroczne wspólne święta można było zaliczyć do udanych?
1. Wybaczyć
. Wielu z nas zapomina, że Boże Narodzenie to czas pojednania i wybaczania. Tak naprawdę prawie we wszystkich rodzinach na przestrzeni lat wydarzają się trudne sytuacje.
I wielu z nas nosi w sobie poczucie żalu w stosunku do swoich bliskich. Dlatego dobrze jest jeszcze przed świętami wyjaśnić to, co nas uwiera i boli. Spróbujmy wcześniej wyciągnąć rękę, przebaczyć, by do kolacji wigilijnej usiąść w dobrym nastroju.
2. Wydorośleć. Dojrzały człowiek ma świadomość realiów tego świata. Kiedyś wszyscy musimy utracić tę dziecięcą iluzję, że nasza rodzina jest (powinna, musi być) idealna. I że wszystko ma się nam zawsze udawać. Pora wreszcie pogodzić się z tym, że nasz syn nie zdał na medycynę, tylko został kierowcą. A siostra wyszła za mąż za rozwodnika. Naprawdę warto wydorośleć. Bo osoba dojrzała potrafi już akceptować inność członków rodziny. Przyjmować rodziców, rodzeństwo z takimi ograniczeniami i wadami, jakie mają. To pozwoli Wam wszystkim dobrze czuć się w swoim towarzystwie i uniknąć niepotrzebnych spięć.
3. Dostrzec to, co ważne. Warto przyjrzeć się temu, co dobrego jest w naszej rodzinie. Z jakich powodów chcemy jednak kultywować tradycję świątecznych spotkań. Zamiast skupiać się na wzajemnych żalach i brakach, lepiej porozmawiać o wspólnych korzeniach, powspominać dobre chwile, poczuć rodzinną bliskość.

Ewa Chalimoniuk/Vita

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/13 lat temu
słuchajcie mam problem z brwiami. wyregulowałam je już dawno i w lustrze wyglądają super, podobają mi się, teraz wprawdzie mogłyby być troszkę grubsze, bo taka moda ale nie są absoultnie niteczkami ani brwiami a'la greta garbo, problem polega na tym, że na zdjęciach wyglądają fatalnie!! są cienkie, niesymetryczne i w ogóle tragiczne!! ale ide do lustra i w lustrze są super!! co mamr obić! iodd tygodnia zapuszczam, żeby jakoś coś potem z nimi móc zrobic ale nie wiem nie wiem naprawdę dlaczego na zdjeciach są brzydkie jak noc a w lustre ładne.
/12 lat temu
Za bardzo je wydepilowałas. Powinnas zrobic tylko delikatną korekte, prawie niewidoczną w lustrze
/13 lat temu
Czytajac poprzednia opinie przynajmnie mam swiadomosc (nie wiem czy pozytywna), ze nie jestem w smutku i zalu sama. Moj nowoposlubiony maz nie odzywa sie do mnie od dwoch dni, kolejny raz sie poklocilismy. Probuje mu uswiadomic, ze ida swieta, ale jak twierdzi "swieta nic nie zmianiaja" ...
POKAŻ KOMENTARZE (1)