para, całowanie

Udana para

Złapała w sidła świetnego kolesia. Potrafiła okręcić go wokół palca i dlatego dziś żyją sobie szczęśliwie.
/ 29.04.2005 16:23
para, całowanie
Miała fart i spryt? Niekoniecznie! Problem w tym, że dla każdej z nas co innego znaczy być szczęśliwą. Więc jak napisać fajny tekst o sekretach par, które mają razem dobre życie? Przewertowałam dziesiątki poradników, rozmawiałam z wieloma koleżankami, zebrałam setki porad. Wybrałam z nich pięć najważniejszych. A więc kobiety w szczęśliwych związkach...

Są realistkami
Na ile ważny jest wybór partnera dla powodzenia związku? W tym temacie są dwie szkoły. Jedna mówi, że różnice wzajemnie nas fascynują i przyciągają. Druga, że najlepsze pary dobierają się na zasadzie podobieństwa. Bo takie same temperamenty, poglądy i zainteresowania to baza do zgodnego bycia razem. Która ze szkół ma rację? Autor „Mitów na temat małżeństwa”, Arnold A. Lazarus, jest zwolennikiem drugiej: „Znam pewien doskonały związek, w którym oboje partnerzy są nad wyraz kompulsywni. W całkowitej zgodzie, ramię w ramię pieczołowicie polerują klamki, parkiety, szorują ściany. [...] Zawsze myślałem o ich domu jak o muzeum, ale oni wydają się w nim szczęśliwi”. Według Lazarusa gdyby któreś z nich wzięło ślub z osobą pozbawioną zamiłowania do porządków, konflikt byłby nieunikniony. Drobne różnice mogą wzbogacić związek, ale wiele rozbieżności będzie go niszczyć. Jednak moja znajoma, Kaśka, która żyje w udanym małżeństwie, oburzyła się na tę teorię. Bo jej facet wcale nie dzieli z nią pasji (on: terenówki, ona: domatorka) i sądów (on: za wysyłaniem wojsk do Iraku, ona: przeciwko). – Nawet cieszę się z tych różnic, bo to sprawia, że nie jesteśmy dla siebie nudni – twierdzi Kaśka. Jej zdaniem podstawą do stworzenia dobrej damsko-męskiej relacji jest świadomość, że partner to ktoś odrębny. Bo mężczyzna nie żyje dla Ciebie, ale z Tobą, całkowicie dobrowolnie. I Ty też nie powinnaś żyć dla niego. Problem w tym, że większość młodych dziewczyn sądzi, że faceci muszą być wiernymi rycerzami, idealnie pasującymi połówkami. Wierzą, że w związku możliwe jest osiągnięcie absolutnej jedności. Przyznajmy się: tak naprawdę nie mamy szans na perfekcyjne dopasowanie i wzajemne odgadywanie myśli partnera.

Nie kochają za bardzo
Niektóre z nas za wszelką cenę próbują bronić takiego obrazu świata, jaki same sobie wymyśliły. Która z nas nie ma koleżanki kochającej mężczyznę w taki sposób, jakby była uzależnionym od niego dzieckiem? Bezwarunkowo! Bezgranicznie! Gdyby facet ją uderzył albo zdradził, przebaczyłaby szybciutko. Bo bez niego przecież czekałaby ją... śmierć z lęku, tęsknoty i głodu emocjonalnego. Spytałam inną koleżankę, Maję, co by zrobiła, gdyby jej partner zaczął nałogowo pić alkohol. Maja, 10 lat po rozwodzie, od czterech lat w szczęśliwym związku, powiedziała: – Bardzo bym walczyła, ale nie za wszelką cenę. Całego życia nie poświęciłabym na niańczenie mojego partnera i pogrążanie się w rozpaczy. Kocham go. Ale kocham też siebie. Nie oznacza to jednak, że Maja nie dba na co dzień o męża. Przeciwnie! Ponieważ podobnie jak Kaśka uważa, że partnerzy żyją ze sobą dobrowolnie, ma poczucie, że musi o męża zabiegać i tego samego oczekuje od mężczyzny.

Nie szlifują diamentów
Mężczyźni dość często twierdzą, że problem z kobietami polega na tym, że one ciągle chcą od nich więcej i więcej. Prawda jest taka, że niektóre z nas żyją w udanych związkach, ale nie potrafią tego docenić. Zawsze jest coś, co mogłoby być lepsze. Autor „Mitów na temat małżeństwa” pisze, że w każdym związku przydaje się zdolność przystosowania, kompromisu i przymykania oczu na niedoskonałości partnera. To prawda w rzeczywistości trudna do wprowadzenia w życie. By stworzyć dobry związek, warto pogodzić się z faktem, że nikt nie jest wolny od irytujących nawyków. Partner idealny, który spełniałby wszystkie wymagania, po prostu nie istnieje. Tak samo bezsensownym pomysłem jest szlifowanie faceta, z którym jesteś, do postaci nieskazitelnego brylantu. Usilne naciski na kształtowanie jego nawyków i wyglądu pod swoje dyktando - to zwykły sadyzm.

Nie kastrują faceta
Dzisiaj silne, niezależne kobiety mają tendencję do tego, by odejmować mężczyznom poczucie siły. Obruszasz się? Przecież to oczywiste, że kiedy on nie potrafi znaleźć pracy, podwijasz rękawy i ją znajdujesz. Ale zastanów się, co w Twoim przypadku było najpierw: słaby psychicznie, nieradzący sobie w życiu mężczyzna czy może Ty, znająca odpowiedź na każde pytanie? Może nie pozwoliłaś mu nawet spróbować zaopiekować się sobą? Znasz kogoś, kto jest przekonany, że jeśli sam nie weźmie spraw w swoje ręce, to świat się zawali? Kto nie pozwala bliskim wykazać się? Problem w tym, że silne kobiety mają tak naprawdę ukrytą gdzieś w głębi duszy „małą, bezbronną dziewczynkę”, która odczuwa tęsknotę za silnym ramieniem mężczyzny. Kiedy ją w sobie odkryją i pozwolą dojść jej do głosu, być może partner przejmie pałeczkę przywódcy. Bo w szczęśliwych związkach istnieje zadziwiająca równowaga. Raz ona jest silna, raz on.

Lubią mężczyzn
Moje znajome mówią, że dzisiejsi faceci są beznadziejni. 42 proc. dwudziestokilkuletnich kobiet twierdzi, że ich po prostu nie rozumie, a 27 proc. jest nastawionych cynicznie i nieufnie do płci przeciwnej. Marzena (szczęśliwa od 7 lat mężatka) jest zdziwiona: „Ja generalnie ich lubię. A Wy... jeśli ich nie lubicie, to po co z nimi jesteście? Jeżeli oni są dupkami, to nie czekajcie na miłość”. Marzena po prostu należy do tej grupy kobiet, która ma serce do mężczyzn. O swoim ojcu mówi z czułością: „Mój kochany tatulek jest teraz taki bezradny, kiedy mama wyjechała. Nie potrafi znaleźć bez niej okularów”. To ciekawe, bo ja bym pewnie w takiej sytuacji powiedziała o moim ojcu, że to nieudacznik. I że bez matki kroku zrobić nie potrafi. Jest różnica, prawda? Myślę, że sposób patrzenia na mężczyzn wysysa się z mlekiem matki. Obserwujemy bliskie nam kobiety, słuchamy w dzieciństwie tego, co mówią o facetach. Patrzymy na ojca i obserwujemy, jak traktują się wzajemnie z matką. Zrobiłam więc jeszcze jeden eksperyment. Spytałam Marzenę, jakiego miała tatę. Otrzymałam odpowiedź, której się spodziewałam: „Dobry, kochany, autorytet”. Kolejne pytanie: czy kobiety w jej rodzinie (babcia, siostry, matka) mają udane związki? – U nas nie ma wielkich małżeńskich kłopotów ani rozwodów – powiedziała Marzena. – Aaa, jest jedna stara panna – taka ciotka dziwaczka. Ale to wyjątek, taka czarna owca, który potwierdza regułę.
Prawdopodobna wydaje się więc teoria, że w tej rodzinie z pokolenia na pokolenie przekazuje się sposób myślenia i patrzenia na partnera, który sprzyja trwałości harmonijnych związków.


Iwona Zgliczyńska

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (5)
/28.09.2006 14:49
wiekszosci po prostu nie da sie lubic
/26.09.2006 15:48
myślę, że sporo racji jest w tym, iż podejscie do partnera wynosimy z domu. Wiele zależy od tego jak matka czy babka porozumiewały się z mężczyznami...mam jednak nadzieję, że nie wszystko:)
/24.09.2006 21:12
Fajnie się czytało ten art.
POKAŻ KOMENTARZE (2)