Szokujący wpływ portali społecznościowych

Czy buszując po najpopularniejszych portalach społecznościowych choć na chwilę zastanowiłeś się jak zmieniają twoją samoocenę i relację z najbliższym otoczeniem? Uważaj, nowy, medialny wizerunek zmienia każdego, kto wpadnie w ich macki.
/ 14.10.2013 13:42

Czy buszując po najpopularniejszych portalach społecznościowych choć na chwilę zastanowiłeś się jak zmieniają  twoją samoocenę i relację z najbliższym otoczeniem? Uważaj, nowy, medialny wizerunek zmienia każdego, kto wpadnie w ich macki.

Szokujący wpływ portali społecznościowych

Fot. Depositohotos

Świat medialny pędzi do przodu, a my razem z nim. To niesamowite narzędzie daje nam praktycznie nieograniczone możliwości komunikacyjne i informacyjne. Internet nas wyręcza, pozwala nam ograniczyć czas i często również pieniądze. Coraz częściej staje się nieodzownym kompanem każdego dnia. Zastępuje nie tylko stanie w sklepowych kolejkach, ale również pozwala nawiązać kontakt ze znajomymi czy rodziną. Na tym właśnie skupiają się coraz liczniejsze portale społecznościowe. Pierwszym, który wzbudził najwięcej emocji i zgromadził rzesze zwolenników była nasza-klasa, dziś prym wiedzie Facebook, który liczy sobie kilka milionów użytkowników na całym świecie.

W czym tkwi fenomen facebooka?

Portale takie jak Facebook, są autorską odpowiedzią na potrzeby użytkowników. Pozwala on na szybki kontakt, prowadzenie kilku dyskusji (nawet jednocześnie) i podtrzymaniu relacji ze znajomymi. Niezależnie od wieku i zainteresowań, każdy decenia pozytywne aspekty takich rozwiązań. Umieszczamy na nich liczne zdjęcia, udostępniamy komentarze, przelewamy tam myśli i uwagi. Podpowiadamy gdzie pójść, co zobaczyć, czego unikać. Bez wątpienia ma to swoje zalety, czy jednak taki medialny wizerunek to rzeczywiste odniesienie do nas samych, czy wiemy jak potężnym narzędziem są takie portale? Okazuje się, że mało kto zdaje sobie sprawę z zagrożeń płynących ze zbytniej internetowej "wylewności".

Wizerunek "na topie"

Zakładając portale tego typu tworzymy wirtualną osobowość, która ma za zadanie zaprezentować się z jak najlepszej strony, a więc wrzucamy tam liczne zdjęcia z udanej, (często zakrapianej) imprezy, wycieczki na Seszele, czy w najnowszym modelu Audi. Oczekujemy reakcji, czekamy, aż coś się zdarzy, ktoś odpowie, skomentuje pochwali, doceni. Od dziś, możemy poczuć się jak celebryci, obserwowani i oceniani. Jeśli zdjęcia nie naruszają dobrego smaku prawdopodobnie będą świetną drogą do poprawy naszego samopoczucia i podniesienia własnej wartości. Co dzień pracując na swoim wizerunkiem, takie portale stają się dodatkową pracą, a z czasem nawet uzależnieniem.

Medialne pułapki

Zdarza się jednak (i nie jest to wcale rzadkością), że trafiamy na nieżyczliwych internautów, którzy oczerniają nas za treści, które w nim zamieszczamy. Szczególnie dotkliwie odczuwają to młodzi ludzie, którzy dopiero kształtują swoją osobowość i szukają poparcia ze strony innych.  Brak anonimowości, na który oficjalnie się zgadzamy, sprawia, że nieświadomie podajemy innym argumenty do zburzenia naszej samooceny a nawet wykorzystania informacji przeciwko nam.

Pamiętajmy, że żaden ruch w sieci nie zostaje niezauważony. Każda informacja, zdjęcie, czy film, może zawędrować dalej niż byśmy sie tego spodziewali, a to już krok do problemów w pracy czy życiu osobistym.

Samotność w sieci

W teorii, nasz profil, przedstawia nas jako ludzi towarzyskich, ambitnych i nowoczesnych. Jednak to napędzająca się machina, która często sprawia, że im więcej spędzamy tam czasu, tym gorzej się czujemy, a tworzenie perfekcyjnego wizerunku, z czasem staje się frustrujące. Takie wirtualne relacje sprawiają, że coraz rzadziej się spotykamy, dzwonimy, a więc niechętnie odnajdujemy się w prawdziwej, niewyretuszowanej rzeczywistości.

Coraz częściej stajemy się również samotni, choć nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Okazuje się również, że codzienne wertowanie profili znajomych może być przyczyną depresji, o którą przecież nie trudno, szczególnie jeśli żyjemy przysłowiowo od pierwszego do pierwszego, gdy inni tymczasem pławią się (w naszym mniemaniu) w luksusach. Mieszkają w nowoczesnych domach, jeżdżą na zagraniczne wakacje i prowadzą niezwykle bogate życie towarzyskie i uczuciowe. Gdy nasza sytuacja jest nieco odwrotna, oglądanie (czasami nawet przejaskrawionego) życia innych może być przytłaczające.

Niestety, życie to nie tylko pasmo samych radości, ale również trosk i to właśnie o nich najrzadziej mówimy, ponieważ prawdopodobnie zniszczyłoby to nasz perfekcyjny wizerunek. Spotkanie w cztery oczy pogłębia natomiast więzi i pozwala na szczerość, bez względu na okoliczności.

Dlatego, każdy, kto codziennie czuje potrzebę "zameldowania się" na tego typu portalach, znajduje się w grupie ryzyka, które ze sobą niosą. Pamiętaj, bądź świadomym użytkownikiem i nie pozwól, aby wirtualna rzeczywistość stała się odniesieniem do tej prawdziwej.

Zobacz także:

Pruderyjny jak Facebook?
Dziecko w świecie mediów
Depresja przez Facebooka?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/17.02.2019 04:00
Sama prawda. Zwłaszcza w przypadku FB.
/26.10.2013 12:18
No cóż, poziom artykułu jaki jest, każdy widzi. Banał do kwadratu.