odwrócona plecami kobieta patrzy na tablice informacyjną na lotnisku, w dłoni trzyma papierosa fot. Adobe Stock

Nawet paczka dziennie... Historie Polek o ich zmaganiach z rzucaniem palenia

Co je zmotywowało, by próbować rzucić? Jak radziły sobie z odstawieniem papierosów i czy w końcu wygrały walkę z nałogiem? Ania, Ola i Karolina opowiadają nam, jak teraz wygląda ich życie.
Małgorzata Czyż / 31.01.2020 14:47
odwrócona plecami kobieta patrzy na tablice informacyjną na lotnisku, w dłoni trzyma papierosa fot. Adobe Stock

Wszystkie wiemy, że palenie zwiększa ryzyko chorób serca i rozwoju nowotworów, sprzyja występowaniu udaru i pogarsza płodność. A jednak nie każdej z nas udaje się rzucić nałóg. Według danych CBOS odsetek palących kobiet od kilkunastu lat waha się w granicach 20-25 proc., a spadki są nieznaczne. W najnowszym raporcie ośrodka badawczego „Palenie papierosów” z sierpnia 2019 r., obecnie pali 21 proc. naszych rodaczek, z czego najwięcej w grupie wiekowej 55-64. To młodsze kobiety częściej decydują się na walkę z nałogiem i częściej z niego wychodzą. Poprosiliśmy trzy z nich, żeby opowiedziały nam swoje historie.

Ania, 26 lat: „Nie mówiłam sobie, że już nigdy nie zapalę”

 

Wkrótce minie pół roku, od kiedy Ania nie pali. Papierosy towarzyszyły jej z przerwami przez dekadę. Zaczęło się od gimnazjum i ukrywania się w bramie ze starszymi znajomymi. Przerwę zrobiła sobie tylko podczas studiów licencjackich w Wielkiej Brytanii, kiedy nie było jej stać na papierosy. Po przeprowadzce do Warszawy wróciła do nałogu i to ze zdwojoną siłą...

"Paliłam paczkę dziennie, w lecie albo na imprezach zdarzało się nawet, że dwie paczki. Próbowałam rzucić trzy razy, ale wracałam do palenia, gdy tylko znalazłam się w stresującej sytuacji. Udało się dopiero za trzecim razem” - wspomina Ania.

Historia Ani jest nietypowa, bo mimo wcześniejszych nieskutecznych prób w końcu wygrała z nałogiem dzięki sile woli i samozaparciu. Twierdzi, że pokusa, żeby sięgnąć po papierosa sama ustała po kilku tygodniach i dziś już nie przeszkadza jej nawet towarzystwo palących przyjaciół. Jak udało jej się uwolnić od papierosa? 26-latka zastosowała prosty trik psychologiczny.

"Uważam, że nie wolno sobie odmawiać. To jak z odchudzaniem. Dopóki nie powiem sobie, że jestem na diecie, to nie mam ochoty na kebaba z frytkami, Colę i lody jednocześnie” - śmieje się Ania.

Podobnie podeszła do palenia – nie obiecywała sobie, że rzuca raz na zawsze.

"Nie mówiłam sobie, że od teraz już nigdy nie zapalę, raczej: stopniowo robię sobie przerwę, bo ostatnio przesadzam z ilością papierosów. Nie myślałam, że wyrzekam się czegoś, co lubię, tylko że muszę zachować w tym umiar. Z czasem ochota na papierosy po prostu odeszła” - tłumaczy.

Ania nie ogłaszała swojej decyzji, nie prosiła o wsparcie znajomych, po prostu grzecznie (i wytrwale!) odmawiała, gdy proponowali papierosa. Dziś jest dumna, że udało jej się rzucić palenie bez pomocy lekarza czy terapeuty. Część jej znajomych nawet nie zauważyła, kiedy to się stało!

"Bez papierosów czuję się lepiej, bo wiem, że przestałam wdychać szkodliwe substancje. Moje płuca są bardziej wydajne, nie łapię zadyszki na schodach, nie tracę czasu w pracy na papieroska. Rodzice już nie muszą na mnie naciskać, a znajomi i ludzie z pracy chwalą mnie za silna wolę. No i oszczędzam około 500 zł miesięcznie!” - podsumowuje Ania.

Nasz komentarz

Z opowieści Ani wynika, że głównym problemem mogło nie być samo uzależnienie od nikotyny – w końcu udało jej się przerwać na trzy lata w czasie studiów. Wydaje się, że nałóg Ani polegał przede wszystkim na przywiązaniu do samego gestu palenia i pozytywnych skojarzeniach, jakie wywoływały w niej papierosy (spotkania towarzyskie, przerwy w pracy, wakacje...). Jeśli umiesz obyć się bez palenia w sytuacjach, w których i tak nie masz na to ochoty, np. podczas przeziębienia, podejście „na luzie” przy rzucaniu palenia może być dobrym rozwiązaniem także dla ciebie. Zrób sobie przerwę i zobacz, jak czujesz się bez papierosów. Możesz także postawić sobie jasny cel, np. zaoszczędzenie zauważalnej kwoty w miesiąc albo poprawę swoich wyników na siłowni. Jeśli paliłaś krótko albo z przerwami, jest duża szansa, że także tobie przejdzie ochota na papierosy.

Aleksandra, 31 lat: „Wstydziłam się, że palę”
 

Dla 31-letniej Aleksandry nałóg nikotynowy przyszedł znienacka, twierdzi, że nawet nie zauważyła, kiedy się wciągnęła.

"Moi rodzice palili, często przy mnie i zawsze obiecywałam sobie, że ja palić nie będę. Samozaparcia wystarczyło mi do 18. urodzin, później ktoś poczęstował mnie papierosem na imprezie. Zaczęłam popalać nieregularnie. I tak przez jakieś 2-3 lata” – tłumaczy Ola.

W tym czasie paliła tylko w weekendy, nie czuła się uzależniona. Wszystko zmieniły studia.

"Gdy studiowałam, papierosy wciąż były modne, szczególnie na kierunkach humanistycznych. W czasie przerw wszyscy spotykali się przed instytutem na dymka, to tam toczyło się życie towarzyskie” - opowiada.

Początkowo Ola popalała dla towarzystwa i nawet nie zorientowała się, gdy papierosy stały się niezbędną częścią jej codzienności. Przez kilka lat ta sytuacja jej pasowała – palili jej przyjaciele, w pracy przerwy na papierosa sprzyjały nawiązywaniu nowych znajomości i omawiania bieżących projektów. Lubiła też świadomość, że po skończeniu najpilniejszego zadania będzie miała 5 minut tylko dla siebie.

"Problem zaczął się, gdy Ola zorientowała się, że pali znacznie więcej od swoich znajomych. Większość z nich do trzydziestki zdążyła rzucić albo przynajmniej ograniczyć palenie. Czasem wymykali się na dymka na imprezie, a Ola najczęściej popalała sama. Męczyła się podczas spotkań u znajomych w mieszkaniach bez balkonu, zdarzało jej się w desperacji wychodzić przed budynek.

Na jej nastawienie wpłynęła też zmiana pracy.

"Teraz jestem freelancerką, sporo pracuję z domu, częściej mam też bezpośredni kontakt z klientem. W obu przypadkach bardzo przeszkadzał mi smród dymu i świadomość, że mój nałóg może przeszkadzać innym” - tłumaczy.

Ola miała świadomość, że rzucenie palenia będzie dla niej trudnym wyzwaniem i nie czuła się jeszcze psychicznie gotowa na podjęcie takiego wysiłku. Podejmowała próby rozstania się z papierosami, ale bez przekonania i bez sukcesu. W końcu trafiła na system IQOS.

"Chciałabym kiedyś rzucić, ale na razie chodziło przede wszystkim o wyeliminowanie dymu i smrodu, a także o akceptację otoczenia. Wstydziłam się, że palę. Szukałam alternatywy” - tłumaczy 31-latka.

Ola planuje jeszcze podjąć walkę z uzależnieniem, czeka na jakiś impuls, który da jej motywację. Na razie cieszy się, że wyeliminowała uciążliwy smród dymu i według niej w IQOS-ie znalazła bardziej akceptowalną formę przyjmowania nikotyny, na którą nie skarży się otoczenie. Wie, że nikotyna jest szkodliwa i uzależniająca, ale widzi wyraźną różnicę między podgrzewaniem a paleniem.

"Dla mnie najważniejsze jest, że nabyłam wstręt do papierosów i wiem, że nigdy już do tych tradycyjnych nie wrócę. Jeśli ktoś mnie poczęstuje, czuję, że są dla mnie o wiele za mocne, pojawiają się zawroty głowy i drapanie w gardle” - podsumowuje.

Nasz komentarz

Zamiana palenia na podgrzewanie tytoniu nie jest sytuacją idealną, zmniejsza jednak liczbę szkodliwych związków przyjmowanych przez organizm. Wykazano znacząco obniżone stężenia szkodliwych, w tym karcynogennych, substancji w aerozolu wytwarzanym przez IQOS względem dymu papierosowego. Do takich wniosków doszli badacze z niezależnych instytucji takich, m. in. niemieckiego Bundesinstitut für Risikobewertung, japońskiego National Institute of Public Health oraz amerykańskiego Food and Drug Administration.

Karolina, 36 lat: „To była bardzo ciężka walka, w życiu nie chciałabym znów tego przechodzić”

 

Kiedyś papierosy towarzyszyły Karolinie codziennie, często popijane kawą. Należały po prostu do jej stylu życia.

"Na początku wydawało mi się to prestiżowe, że należę do grupy tych fajniejszych, którzy chodzą na papierosa w czasie licealnych przerw. Paliłam przez wszystkie lata studiów, później też. Paliłam paczkę dziennie” - wyjaśnia Karolina.

Podobnie jak Ola, Karolina podkreśla, że na jej uzależnienie miała wpływ także praca. Jako dziennikarka show-biznesowa, najlepsze tematy znajdowała w palarni, to tam gwiazdy chętniej i bardziej otwarcie rozmawiały na prywatne tematy. Z kolei w redakcji przerwa na papierosa pozwalała rozjaśnić myśli, złapać wenę.

Mimo że większość osób w jej otoczeniu paliło towarzysko, tylko podczas imprez, ona miała ochotę na „dymka” tuż po przebudzeniu:

"Byłam takim typowym nałogowym palaczem, zaczynałam dzień od papierosa i kawy. Lubiłam to, to był taki mój rytuał. Wydawało mi się, że tak żyją dziennikarze, że robią poranną prasówkę z papierosem i mocną czarną kawą bez cukru” - wspomina.

Co sprawiło, że w końcu znalazła powód do rozstania się z nałogiem? Marzenie o macierzyństwie.

"Tryb życia, który prowadziłam, szybki, intensywny, był dla mnie bardzo fajny na tamtym etapie. Ale gdy postanowiłam zostać mamą, zmieniło się moje myślenie. Stwierdziłam, że najpierw muszę oczyścić swój organizm, przygotować się do macierzyństwa. Zaczęłam biegać, lepiej się odżywiać, chciałam rzucić palenie” - wyjaśnia Karolina.

Karolinie zależało, żeby zostać mamą przed trzydziestką i bardzo sumiennie podeszła do zadania. Zanim zaczęła starać się o dziecko, zrobiła wszystkie możliwe badania, zmieniła styl życia. Nie spodziewała się jednak, że najtrudniejsze będzie właśnie rozstanie z papierosem. Podjęła wiele prób, na początku nieskutecznych.

"Nie udało mi się rzucić tak od razu, próbowałam na wiele różnych sposobów. Najpierw po prostu za pomocą silnej woli, postanowień „od dziś nie palę”. To było dla mnie bardzo trudne, zawsze w końcu wracałam do papierosa. Później przyszedł czas na tabletki, gumy, plastry... Próbowałam wszystkiego, co reklamowali w telewizji, szczególnie w styczniu, w okresie postanowień noworocznych. Ale to też na mnie nie działało...” - tłumaczy.

Dziś Karolina jest mamą dwójki dzieci i do dziś jest wolna od nałogu. Ostatecznie w rzuceniu palenia pomogła jej „terapia szokowa”:

"W końcu przeprowadziłam długą rozmowę z moją panią doktor, mam bardzo mądrą panią ginekolog, brutalnie szczerą. Pokazała mi szokujące zdjęcia – zobaczyłam, jak papierosy niszczą moje płuca, jak mogą zaszkodzić płodowi. Stwierdziła, że nawet nie powinnam zacząć starać się o dziecko, dopóki nie rzucę. Że musi minąć pół roku, najlepiej rok, żeby organizm był gotowy.”

Po pamiętnej wizycie u lekarza Karolina wreszcie przestała palić i udało się jej wytrwać w postanowieniu przez wiele lat. Nie znaczy to jednak, że jest wolna od pokus. Czasem ma ochotę na papierosa, ale nie złamała się ani razu.

"Na pewno bardzo pomogły mi zakazy palenia w miejscach publicznych, to, że świat się zmienił. Wiem też, że jeśli zrobię to raz, to prawdopodobnie wrócę do papierosów. U mnie to jest zero jedynkowe. Rzucanie to była dla mnie bardzo ciężka walka, w życiu nie chciałabym znów tego przechodzić. Dlatego wolę się powstrzymać niż ryzykować” - tłumaczy.

Nasz komentarz

Przypadek Karoliny pokazuje, że silna i konkretna motywacja może pomóc w rzuceniu nałogu nawet silnie uzależnionym palaczom. Marzenie o macierzyństwie jest jednym z ważniejszych powodów do podjęcia tej walki. 

Warto wiedzieć, że palenie papierosów w czasie ciąży może być zabójcze dla płodu, zwiększa ryzyko ciąży pozamacicznej, poronienia, odklejenia łożyska, a także późniejszych komplikacji, w tym zespołu śmierci łóżeczkowej. Dzieci palaczek otrzymują w życiu płodowym mniej tlenu i substancji odżywczych, co przekłada się na niższą wagę urodzeniową (średnio o 200-300 gr), a często także zaburzenia w rozwoju układu sercowo-naczyniowego, oddechowego i nerwowego. 

Nikotyna jest szkodliwa dla układu rozrodczego także przed poczęciem. Przyczynia się do obniżenia tzw. rezerwy jajnikowej i występowania bezowulacyjnych cykli. Dlatego rzucenie palenia jest konieczne nie tylko dla kobiet, które planują szybko zajść w ciążę, ale także dla tych, które myślą o posiadaniu dzieci w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)