Pan Obrażalski

Obrażanie się należy do repertuaru zachowań typowych dla dzieci, podczas gdy dorosły człowiek powinien dążyć do rozwiązywania problemów.
/ 12.04.2005 16:06
 
„Mąż często się na mnie obraża. Czasem na kilka dni. Zwykle to ja pierwsza wyciągam rękę na zgodę, nawet jeśli nie czuję się niczemu winna. Powoli jednak zaczynam mieć tego dosyć. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?" - Paulina z Kalisza.

Być może Twój mąż nie zna innego sposobu wyjścia z sytuacji. Chciałby coś zmienić i zamiast o tym porozmawiać – obraża się, traktując swoje zachowanie w stosunku do Ciebie jako rodzaj kary. Prawdopodobnie oczekuje przy tym, jak to zwykle bywa, że to Ty będziesz czuła się winna i za wszelką cenę będziesz chciała go udobruchać.

Nie przejmuj się jego miną. Zwróć uwagę, że do tej pory zachowanie Twojego męża było skuteczne: to Ty podejmowałaś wyzwanie i postępowałaś zgodnie z oczekiwaniami męża. Pamiętaj: ludzie mają skłonność do powtarzania reakcji, które przynoszą oczekiwany efekt. Twój mąż będzie więc obrażał się tak długo, jak długo będzie to skuteczne, to znaczy dopóki będziesz zabiegała o jego względy w sytuacji konfliktu. Aby zmienić strategię jego reagowania, zastosuj inną taktykę.

Nie zabiegaj o jego względy. Następnym razem powiedz mężowi: „Irytuje mnie Twój sposób reagowania na różnicę zdań między nami. Wolałabym, żebyś zamiast się obrażać, porozmawiał ze mną o problemie. Na pewno uda się nam znaleźć dobre wyjście z sytuacji”. Potem zachowuj się tak, jakby nic się nie stało. Nie obrażaj się w ramach rewanżu. Nie przepraszaj. Nie komentuj jego zachowania. Pozwól pobyć mężowi sam na sam ze swoimi fochami. Niech zdecyduje o tym, jak ma zamiar rozwiązać problem. Jest dorosły, skoro wybrał taki sposób reakcji, sam musi wiedzieć jak z tego wybrnąć. To najlepsza droga, by pokazać, że jego metoda jest nieskuteczna w wywieraniu presji. Twoja gotowość do wybawiania męża z kłopotu (po raz kolejny) przyniesie więcej szkody niż pożytku. Jeśli więc porzucisz obowiązujący do tej pory w Waszym związku schemat rozwiązywania konfliktów, w którym to Ty przejmowałaś inicjatywę, jest duża szansa, że uda Ci się przerwać błędne koło i zmienić zachowanie męża.


Hanna Lemańska-Węgorzecka, psycholog, terapeuta, doradca osobisty

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (10)
/25.11.2018 23:24
Anna - mam identyczną sytuację. Dokładnie takie zachowania, obrażanie się nie wiadomo o co, brak reakcji na pytania, wyszukiwanie problemów, upór, pesymizm. Do tego szkoda kasy na wszystko, nigdzie nie pójdziemy, bo po co? To taki wampiryzm emocjonalny.
/20.11.2018 20:01
Mój mąż się nie odzywa - w ten sposób pokazuje swoją urazę do mnie, to że jest obrażony. Nie reaguje na pytania, na nic. Obraził się nie wiadomo na co, na wyimaginowany przez siebie powód. Kiedyś w takiej sytuacji próbowałam go udobruchać, płakałam, prosiłam, obwiniałam się, przepraszałam choć nie wiedziałam za co. Ale może on już nie chce być ze mną, może nie powinnam go do tego zmuszać. Wydaje mi się, że ma chorą psychikę, te zachowania powtarzają się i wiele innych na to wskazuje, ale mnie nie chce słuchać, więc ja mu nie pomogę. Jest uparty i bezwzględny, wszystko wie najlepiej. Dołuje mnie. Myślałam o rozstaniu, sam mi o tym kilka razy mówił. Szkoda mi jednak tych 20 wspólnych lat, wspólnej pracy. Tej metody też próbowałam, dała skutek, ale do czasu... Artykuł mnie uspokoił, ale i tak nie wiem co mam robić, czy i jak to się skończy...
/21.03.2016 12:42
Ja niestety też mam taką metodę karania swojej żony, wiem że to do niczego nie prowadzi, ale już po prostu nie wiem jak mam reagować na jej wybuchowy charakter i wieczne pretensje o byle bzdurę. Kiedyś myślałem że taki milczenie da jej czas do zastanowienia, jednak ostatnio tylko się zacietrzewia. Po pewnym czasie jednak pęka i wtedy zapewnia że próbuje nad sobą panować ale trwa to przeważnie około tygodnia, po czym sytuacja się powtarza i znów mamy kilkudniowe ciche dni. Ostatnio coraz częściej myślę że to nie ma sensu, ale tu pojawia się kolejny problem :( Mamy dwójkę wspaniałych maluchów, które kocham nad życie i nie wyobrażam sobie życia bez nich, a zdaję sobie sprawę że rozstanie prawdopodobnie do tego właśnie doprowadzi :(
POKAŻ KOMENTARZE (7)