Na miejscu Marianny

Marianna siedzi przy kuchennym stole, sącząc kawę, myśli o tym, jak daleko posunęły się sprawy i co może zrobić, by zakończyć impas...
Na miejscu Marianny
Rafał pojawił się w jej życiu nagle, przypadkiem, mimochodem...
Pewnego wieczoru po prostu poszła z koleżankami na piwo po pracy, tak się złożyło, że zostały dłużej, zaczęła się dyskoteka. Latem bardzo szybko alkohol uderza do głowy, w powietrzu unosiła się atmosfera romansu, czegoś nieuchwytnego.
Marianna tańczyła jak szalona, gorączka udzieliła się jej z podwójną siłą, już tak dawno nigdzie nie wychodziła.

Tańczyła kolejny kawałek na parkiecie, w pewnym momencie ujrzała jego, a właściwie zauważyła, że to on przygląda się jej, oblał ją zimny pot, momentalnie wyprostowała się jak młoda lwica, teraz już tańczyła dla niego. Jej ciało czuło badawcze spojrzenie tajemniczego pięknego mężczyzny przy barze. "To dziwne - pomyślała - dlaczego on patrzy na mnie...?". Z drugiej jednak strony, sprawiało jej to niewymowną przyjemność. Milczący flirt trwał zbyt chyba długo dla niego. Nim się spostrzegła, piękny ciemnowłosy mężczyzna znalazł się tuż tuż - na wyciągnięcie ręki...
Nie odezwał się jednak, poruszał się delikatnie, nie był nachalny, teraz mogła mu się lepiej przyjrzeć. Był dobrze zbudowany, wręcz muskularny, co podkreślała jego biała lniana koszula. Miał pięknie opalone ciało, widać, że uwielbia go słońce - pomyślała - długie rzęsy i rzucające się w oczy białe zęby oprawione pięknym uśmiechem. Marianna zakochała się w nim, zanim poznała jego imię.

Po tańcu na parkiecie, poszedł na chwilkę do baru uregulować rachunek, po czym wrócił po nią, wziął ją mocno za rękę, uściskiem nie akceptującym sprzeciwu i zabrał stamtąd... dobrze, że zdążyła chwycić torebkę. Wybiegła za nim, nie wiedziała dokąd, nie wiedziała po co, nawet nie wiedziała, jak on ma na imię i która jest godzina.

Szli w milczeniu, szybkim krokiem, tak jakby dokądś mu się spieszyło...
Zabrał ją nad Wisłę, wziął mocnym uściskiem w ramiona, patrzył w oczy, a Marianna nie wiedziała, czy kręci jej się w głowie ze zmęczenia, czy to może on - ten jedyny!
- Mam na imię Rafał, jestem prawnikiem, ożenię się z tobą, wiem to... - rzekł, po czym, nim Marianna nabrała powietrza, zamknął jej usta głębokim pocałunkiem, po którym Marianna miała jeszcze większy mętlik w głowie.
- Marianna - odpowiedziała, gdy przestał ją całować...

Taki był początek historii Marianny i Rafała, ich miłość tak szalona na początku, unormowała się trochę. Są razem już dwa lata, mieszkają razem i choć Rafał jest mężczyzną, za którym obejrzy się niemal każda kobieta, świata poza Marianną nie widział do tej pory, no może z jednym wyjątkiem, który ciąży jej już od dłuższego czasu.
Rafał ma młodszego brata - Nikodema, który jest niepełnosprawny umysłowo i który mieszka z matką w ich domu rodzinnym pod miastem. Ale coraz częściej mama obu chłopaków przebąkuje, że Rafał mógłby trochę bardziej opiekować się bratem, bo ona jest już coraz starsza i coraz bardziej zmęczona. Rafał zawsze był na każde wezwanie matki, cokolwiek by się nie stało, matka dzwoniła po Rafała, a on jechał do niej, potem tłumacząc Mariannie, że przecież mama nie może liczyć na Nikodema, a ojciec dawno nie żyje. Marianna zawsze przymykała na to oko, zawsze była tolerancyjna i nigdy nie zatrzymywała Rafała, gdy matka prosiła go o pomoc w domu, czy przy Nikodemie. Zresztą sama Marianna również bardzo lubiła Nikodema, ale to, czego żąda matka Rafała, to już dla Marianny przesada.

Rafał od mniej więcej pół roku snuje plany małżeńskie
, nie ona, a właśnie Rafał. Przecież mieszkają ze sobą prawie od początku znajomości, tak zakochani nie mogli bez siebie niemal oddychać. Teraz Rafał chce zalegalizować związek, na co z początku Marianna zareagowała wybuchem płaczu ze szczęścia, jakie ją spotkało. Potem okazało się, że matka Rafała oczekuje od nich, że jak już się pobiorą, zajmą się Nikodemem i przyjmą go pod swój dach. Czy może dlatego Rafał chce się z nią ożenić, by odciążyć matkę od Nikodema?
Marianna nie rozumie, jak matka może tego żądać od Rafała - przecież on jest bratem Nikodema, a nie jego ojcem, nie może brać odpowiedzialności zarówno za matkę, jak i Nikodema, a tak właśnie się dzieje, odkąd zabrakło im ojca.
Marianna zawsze spokojnie traktowała tę osobliwą odpowiedzialność, ale zamieszkanie Nikodema z nimi przekracza granice jej tolerancji. Pewnego dnia sama marzyła o tym, by z Rafałem stworzyli rodzinę, ale w takim wypadku, gdy Rafał więcej czasu poświęca mamie i Nikodemowi niż jej, to już sama nie jest pewna... Kocha Rafała, ale nie wyobraża sobie, co dalej z tym począć... Co Ty byś zrobiła na jej miejscu?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/4 lata temu
to są same sytuacje bez wyjścia i tu jedynie duch doradzi
/12 lat temu
a jak bym go odwodzila od mamusi-pnącza, ile sił w rękach, to ja mam być najważniejsza, a jeśli nie, to niech ożeni się z pielęgniarką. wilk syty i owca cała.
/12 lat temu
przyjełabym ale zaraz po wziełabym cudnego Rafała na Kubę i nie puściłabym go - N E V E R ;)
POKAŻ KOMENTARZE (1)