Kompleksy/fot. Fotolia

Jak uwolnić się od kompleksów?

Kompleksy są jak „zły duch”, który powstrzymuje człowieka przed zrealizowaniem swoich planów i marzeń. Często nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia albo nie chcemy przyznać się sami przed sobą, że mamy taki problem. A właśnie to – uświadomienie sobie sytuacji – jest pierwszym krokiem do „wyzdrowienia”.
Kompleksy/fot. Fotolia

Osoba zakompleksiona najczęściej kojarzy się nam z brzydkim kaczątkiem albo cichą myszką, która w każdej sytuacji podąża za tłumem. Jest to fałszywy obraz, który opiera się na bardzo popularnych stereotypach. Osoby pozornie szczęśliwe i asertywne mogą być tak samo zakompleksione, jak osoby ciche i wycofane. W każdej sytuacji kompleksy mogą stać się przyczyną nieznośnego, irracjonalnego bólu. Ukrywanie ich przed otoczeniem, odgrywanie roli „zdobywcy świata”, czasami nawet powoduje więcej cierpienia, gdyż wymaga dużo wysiłku od danego człowieka. Może mieć więc znacznie poważniejsze konsekwencje.

Osobowość a kompleksy

Mówiąc o kompleksach nie powinniśmy posługiwać się terminem „osobowości”, który nie oddaje w pełni złożoności tego zjawiska. W tym przypadku istotną rolę odgrywają przede wszystkim predyspozycje każdego z nas oraz doświadczenie życiowe. Niezaprzeczalną rolę odgrywa tu z pewnością rodzina, która jest pierwszym ogniwem na drodze budowy osobowości młodego człowieka. Doświadczenia z dzieciństwa odgrywają kluczową rolę w budowaniu relacji międzyludzkich, jak również obrazu własnej osoby.

Dziecko, które czuło się odepchnięte, samotne, nie otrzymało wystarczająco dużo miłości, będzie w życiu dorosłym na pewno zmagało się z głębokimi kompleksami, które będą miały istotny wpływ na jego przyszłość. Dorosły, u którego w dzieciństwie stwierdzono chorobę sierocą, będzie musiał stoczyć walkę z niedowartościowaniem, poczuciem niższości wobec innych oraz brakiem wiary we własne siły.

Najczęstsze kompleksy

Bardzo często wiążą się one z życiem osobistym. Ludzie wstydzą się swojej przeszłości, chorób, gorszego pochodzenia czy niższego statusu społecznego. Dzieci nie chcąc zostać odrzucone przez swoich rówieśników, tworzą nieprzystające do rzeczywistości opowieści na temat swoich rodziców. Pogłębia to ich poczucie odosobnienia, skazuje na ciągłe udawanie. Dorośli udają przed znajomymi, że prowadzą szczęśliwe życie, opowiadają niestworzone historie o swoich przygodach, pracy, mieszkaniu. Wszystko po to, by ukryć prawdę, której się wstydzą, z którą wiązać się może bolesne wspomnienie.

Kompleksy bardzo często są wynikiem świadomości niespełnienia się w roli ambitnego i pracowitego człowieka. Ludzie stawiają sobie wysoko poprzeczkę, nie pozwalają sobie na błędy. To jednak na dłuższą metę może okazać się wyniszczające, prowadzić do uzależnienia albo depresji. Koło się wówczas nakręca. Powstaje bowiem kolejny aspekt, który stanie się przyczyną wstydu. A im mniej mamy wokół siebie osób, z którymi możemy być całkowicie szczerzy, tym trudniej jest nam wchodzić każdego dnia w narzuconą rolę społeczną.

Zobacz też: Kompleksy? Nigdy w życiu!

Niewolnik kompleksów

Kompleksy zaczynają mocno ograniczać życie, gdy uczucia i stany nie pozwalają już żyć normalnie. Tkwienie w tym przez długi czas może w znacznym stopniu ograniczyć wolność człowieka. Stając się niewolnikiem negatywnego postrzegania własnej osoby, m.in. uzależniany swoje decyzje i wybory  od otoczenia. W miarę jak wstyd, będący wynikiem kompleksów, przejmuje władzę nad umysłem i wszelkimi zachowaniami, my tracimy kontrolę nad tym, co się wokół nas dzieje. Osoba, która stała się niewolnikiem swoich kompleksów może mieć problemy różnej natury: od anoreksji, przez depresję do uzależnienia. Brak reakcji w odpowiednim momencie może mieć bardzo poważne skutki.

Pokonać kompleksy

Kompleksy są rywalem trudnym, ale możliwym do pokonania. To, że jesteś nieśmiały dziś, wcale nie znaczy, że za rok o tej samej porze nie staniesz się liderem, duszą towarzystwa. Zazwyczaj zależy to od determinacji i zaangażowania człowieka.

Istotną rolę w procesie „zdrowienia” odgrywają bliskie osoby, rodzina czy też znajomi. Ich wsparcie jest niezastąpione, dodaje nie tylko wiary we własne siły, ale także pozwala inaczej spojrzeć na swoje odbicie w lustrze. Z większym dystansem. W niektórych przypadkach niezastąpiona może okazać się psychoterapia (czasami połączona z farmakoterapią).

Kompleksy są bardzo złożonym problemem i można powiedzieć, że kompleks kompleksowi nierówny. Każdą osobę należy traktować indywidualnie. Nie ma jednego, najlepszego rozwiązania na wszystkie problemy. Z pewnością jednak osoba, która nie radzi sobie z własnymi kompleksami, powinna poszukać dla siebie niszy, w której będzie się spełniała, w której jest dobra. Pozytywna energia wpłynie dobrze na samopoczucie, pozwoli się zrelaksować. Osoba ta powinna też szukać kontaktu z innymi ludźmi, jak najczęściej wychodzić z domu, pozwolić sobie na oderwanie się od przykrych myśli, które uniemożliwiają zmianę miejsca, marsz naprzód. Walka z kompleksami nie należy z pewnością do łatwych i bezbolesnych, ale z pewnością zwycięstwo warte jest swojej ceny.

Zobacz też: Nie daj się kompleksom!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/25.02.2017 21:17
Znajdź chociaż jeden, TYLKO JEDEN, powód, dlaczego warto zachować swoje kompleksy. Tylko jeden powód aby dalej z nimi żyć? Nie masz, prawda? Bo takiego powodu nie ma. Kompleksy są totalnie zbędne. Tu zresztą więcej o tych nieszczęsnych kompleksach: youtube.com/watch?v=rTg8IvmlKyE
/26.07.2016 13:57
Ja ze swoich kompleksów już raczej nie wyjdę. Mam już 40 lat i jestem nieśmiały tak samo, jak 20 lat temu i więcej. Jestem samotny przez całe życie. Nigdy nie potrafiłem nawiązać z nikim znajomości i nie zmieniło się to mimo upływu lat. Chyba jest już dla mnie za późno. Jestem skrępowany wstydem, wobec którego jestem bezsilny.
/06.07.2016 10:27
Walka z kompleksami jest bardzo trudna, czasem trwa nawet kilka lat. Warto sobie trochę poczytać o tym, co można zrobić, aby lepiej się czuć "we własnej skórze". Ja wpadłam na ciekawy artykuł na morethanblog.