POLECAMY

Dlaczego chcę, a nie mogę, czyli jak osiągnąć szczęście?

Czy dążysz do szczęścia, ustawiając coraz wyżej poprzeczkę swoich pragnień? Czy skupiasz się na samym dążeniu do celu i wciąż chcesz więcej, a nie zauważasz pozytywów, które Cię otaczają? Naucz się dostrzegać szczęście w swoim życiu!
Dlaczego chcę, a nie mogę, czyli jak osiągnąć szczęście? fot. Fotolia

Otwórz się na to, czego pragniesz

Masz tak czasami w życiu, że bardzo czegoś chcesz, usilnie do tego dążysz, a wciąż nie możesz tego zdobyć?  Na każdym kroku pojawiają się trudności i przeszkody?

Warto przyjrzeć się, dlaczego tak się dzieje. Bowiem w świecie funkcjonuje bardzo prosta zasada, mówiąca o tym, że  jeśli jest coś, co może sprzyjać Twojemu rozwojowi – samo do Ciebie przychodzi – wystarczy, że się na to otworzysz!

Ale co zrobić, jeśli uważasz, że jesteś otwarty i gotowy do zrealizowania swojego marzenia, a ono wciąż przysparza więcej zmartwień i trosk niż radości? Wtedy należy przyjrzeć się przekonaniom, jakie idą w parze z marzeniami. Zobacz, co nie pozwala, by to co dobre „samo do Ciebie przyszło”.

Do czego dążymy w życiu?

Zadaj sobie to pytanie „ Co sprawia, że czuję się szczęśliwy?  (Nie po to, by prowadzić egzystencjalne dysputy, ale po to, by spotkać się z uczuciami, jakie się w Tobie pojawiają na samą myśl o tym wyobrażeniu)

Możemy sobie wymyślać materialne zdobycze, osiągać je, potem określać kolejne i kolejne cele i gonić za nimi… bo przecież bycie w ciągłym dążeniu daje poczucie sensowności i celu, ale czy to poczucie nie jest złudne? Czym tak naprawdę jest cel? Czy to  konkretna rzecz, stan, czy też przysłowiowa „droga”?

Masz tak, że na myśl o swoim szczęściu myślisz o przyszłości, o tym co musiałoby się wydarzyć, byś poczuł się lepiej? Myślimy, że jak to coś osiągniemy, to wtedy będziemy szczęśliwi. A co jest „teraz”? Czy w tym momencie jesteś w stanie powiedzieć, że jesteś szczęśliwym człowiekiem?

Czy byłbyś w stanie pogodzić się z myślą, że umrzesz za dwie godziny? Co byś wtedy zrobił?

Wciąż odkładamy na potem „bycie szczęśliwym”.

 Chcę, żebyś wiedział, że to nie jest stan, do którego musisz dążyć poprzez osiąganie celów i kolejne stawianie sobie coraz wyższych poprzeczek, ponieważ wtedy kierujesz swoją energię na zewnątrz, na świat, który tak naprawdę jest odbiciem Ciebie. To, co warto zrobić, to ukierunkować się na to, co „ w środku”. Zobacz, że już samo wspomnienie miłej i przyjemnej  chwili rozluźnia Twoje ciało i powoduje, że na usta wkrada się mimowolny uśmiech.

Zatrzymaj się na chwilę, weź głęboki oddech – daj sobie świadomie życie, pozwól na zaznaczenie swojej przestrzeni, poczuj, jak Twoja klatka piersiowa się unosi, płuca napełniają, jak powietrze które wydychasz ogrzewa Twoje nozdrza. Rozluźnij szczękę, bo w dzisiejszych czasach ok. 90% ludzi ma permanentnie zaciśniętą żuchwę na skutek stresu i skumulowanej, niewyrażonej złości. Zamknij oczy i wsłuchaj się w bicie serca, któremu dajesz przestrzeń do bycia. Poczuj je tu i teraz. I dopiero teraz przywołaj jedno z rozkoszniejszych chwil swojego życia….. Czy w tej chwili czujesz radość? Ciepło? Spokój?

Pamiętaj też, że dla każdego z nas słowo „szczęście” ma zupełnie inne zabarwienie, wiąże się z różnymi emocjami i stanami ducha i ciała.

Gdzie szukać?

Ty jesteś szczęściem. Jesteś najcenniejszym skarbem, darem dla siebie samego. Czy masz tego świadomość? Czy przyszło Ci kiedyś do głowy, by sobie podziękować? Poczuć wdzięczność dlatego, że jesteś?

Polecam spotkać się ze swoim wewnętrznym dzieckiem. Tym, które pamięta wolność, radość chwili i śmiech. Swobodę działania i bezwarunkową miłość do świata. Być może teraz czuje się zranione i zapomniane.  Skontaktuj się z nim. Zapytaj go o jego pragnienia i potrzeby na tu i teraz.

Bo tak naprawdę nic innego nie istnieje. Jest tylko chwila obecna.

A to, jak tworzysz swoją teraźniejszość, ma wpływ i kształtuje Twoją przyszłość, o którą wcale nie musisz się martwić. Bo świat zawsze chce dla Ciebie jak najlepiej. Jednak póki i Ty nie będziesz tego chciał… nie licz, że coś stanie się wbrew Tobie.

Pamiętaj, że zawsze masz wybór! To Ty decydujesz o tym, jak żyjesz! I jeśli w tym momencie czujesz się rozsypany, pogubiony, zmęczony, albo po prostu nie masz nastroju do czegokolwiek, proszę Cię, byś pamiętał o dwóch bardzo ważnych czynnikach, których przyjęcie i stosowanie ułatwia „bycie” nawet w najtrudniejszych momentach. Po pierwsze świadomość, po drugie decyzja – gdyż wtedy działanie nie wymaga wysiłku, wtedy „płyniesz” jak woda. Ona nie zatrzymuje się na przeszkodach, lecz je opływa.

Czego chcę?

Nie chodzi tu o dobra materialne i zachcianki, ale o Twój jedyny i niepowtarzalny komfort bycia. Pamiętasz, by o to dbać? O swoje wnętrze? A nie tylko o to, co na zewnątrz?

Pamiętaj, że świat zewnętrzny jest odbiciem tego, co dzieje się w Tobie.

Tym, czego potrzebujesz na drodze do tego, by czuć się szczęśliwym jest uświadomienie sobie własnych pragnień.

Dobrze jest , jeśli masz z nimi kontakt. Niestety większość z nas jest odciętych od własnych potrzeb. Funkcjonujemy jak maszyny, przechodząc od roli do roli i od schematu do schematu – zapominając o tym, kim jesteśmy… dla samych siebie.

W tym celu należy pobudzić ciało, dotrzeć do tych partii, które zostały uśpione, zamrożone i od których się odcięliśmy, by nie czuć, by ponownie nie „narazić się” na to, czego się doświadczyło kiedyś lub uchronić się od realizacji wyobrażenia na temat tego, co mogłoby się stać.

Zobacz też: Typy osobowości

Czuję swoje ciało

Już sama  świadomość powoduje, że zmienia się Twoja energetyka i myślenie. Z braku wchodzisz w tęsknotę serca. A to już kolejny krok bliżej siebie.

Następnym etapem jest uświadomienie sobie „co stoi na przeszkodzie ku realizacji mojego pragnienia?”. Jakie przekonanie lub blokada zapisana w ciele uniemożliwia mi bycie w pełni szczęśliwym?

Spotkaj się z własnym ciałem, w szczerości ze sobą, zbadaj, na ile je czujesz. Jeśli samemu jest Ci trudno, zachęcam do spotkania na sesji, by przyjrzeć się wspólnie temu, co mówi Twoje ciało – wypróbuj ćwiczenia Aleksandra Lowena, porozmawiaj z przyjacielem, któremu ufasz, a z którym możesz szczerze rozmawiać o tym, co w Tobie drzemie tu i teraz.

A najlepiej zacznij od tańca, włącz muzykę (polecam Gabrielle Roth lub Robbiego Robertsona) i wejdź w ciało. Zapomnij o rytmice, o tym jak powinieneś się ruszać, by ładnie to wyglądało. Poddaj się! Totalnie oddaj się czuciu, popłyń jak woda. Pozwól sobie na „głupie” i „dziwne” ruchy.  Dotrzyj do tych partii siebie, które do tej pory wypierałeś, właśnie poprzez ruch. Tam gdzie nie możesz dotrzeć głową i analizą – zaprowadzi Cię ciało. Wystarczy, że zaufasz.

Bądź świadomym obserwatorem siebie i świata. Naucz się wyczuwać sygnały jakie wysyła Ci ciało, ludzie „lustra” i zdarzenia. Ja żyję w przekonaniu, że każda choroba ma swoje źródło w  psychosomatyce. Twoje ciało mówi, że jest mu źle, że potrzebuje odpoczynku, że znów niepotrzebnie złościsz się na siebie, że nie wyrażasz złości, która się w Tobie kumuluje, chowasz pragnienia, blokujesz, trzymasz… i całą energię wydatkujesz na walkę, a nie na rozwój i realizację marzeń.

A tak naprawdę, by poczuć szczęście, wystarczy to wszystko puścić.

Zobacz też: Nie musisz być idealna, by być atrakcyjną!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/2 lata temu
Ja znalazła super porady w Coachingowym Panelu Ekspertów BE-MASTER. Najbardziej podoba mi się wypowiedź: Warto sobie uzmysłowić, że szczęśliwi bywamy. Innymi słowy, tylko wtedy gdy akceptujemy życie w całości (z całą paletą emocji i doświadczeń), takie jakie ono jest, jesteśmy zdolni dostrzegać powody do szczęścia i radości w codzienności i w konsekwencji czuć się szczęśliwymi. Często jednak oczekujemy, że jak zmieni się coś dużego, znacznego w naszym życiu, najczęściej czynnik zewnętrzny, czyli np. praca, szef, partner, to dopiero wtedy mityczne i wielkie szczęście zapuka do naszych drzwi i zagości u nas na stałe. Może się tak stać, ale nie musi. I zawsze zastanawiam się, kiedy słyszę o takich wizjach, czy życie w stanie permanentnego szczęścia jednak by nam nie spowszedniało? A może już spowszedniało? Bo w sumie, gdzie leży granica szczęścia? Dużo bardziej polecam, przestać czekać, aż zmienią się czynniki zewnętrze, które mają nam przynieść szczęście i zacząć łączyć bycie z działaniem.
/3 lata temu
Szczęście jest na wyciągnicie ręki dla każdego. Nie trzeba go szukać. Otworzyłam oczy kiedy poczytałam Wielkie rozważania małego człowieka