fake news zdrowotny fot. Adobe Stock

Zdrowotne fake newsy, które... mogą zabić. Jak żyć w czasach pseudonauki i pseudoteorii medycznych?

Magiczne kropelki, które pomagają wyzdrowieć, tabletki i diety niszczące komórki nowotworowe, autorskie terapie uzdrowicieli, którzy obiecują szybki powrót do zdrowia… Dlaczego tak często wierzymy w bzdurne metody leczenia, które tylko „drenują” nasze portfele, zamiast korzystać z tego, co oferuje nam współczesna medycyna?
Marta Słupska / 16.10.2018 12:25
fake news zdrowotny fot. Adobe Stock

Szybki rozwój technologii, brak autorytetów czy problemy służby zdrowia sprawiły, że coraz więcej z nas zaczyna wątpić w medycynę konwencjonalną i dotychczasowe osiągnięcia lekarzy i naukowców. Tę lukę sprytnie wykorzystują znachorzy podszywający się pod prawdziwych lekarzy i ekspertów, których głównym celem jest sprzedanie magicznego preparatu czy cudownej metody, które ich zdaniem – oczywiście bez skutków niepożądanych – przywracają zdrowie i leczą ciężkie choroby.

Jak nie utonąć w gąszczu tych pseudonaukowych teorii i w co nie warto wierzyć? Zdecydowałyśmy się porozmawiać na ten temat z Katarzyną Turek – absolwentką kierunku technologia żywności i żywienie człowieka w specjalności żywienie człowieka z dietetyką Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, autorką książki „Nie daj się rakowi”, w której nie tylko pisze o żywieniu w chorobie, ale też  obala wiele zdrowotnych mitów związanych z leczeniem nowotworów.

Mam wrażenie, że żyjemy w czasach pseudonauki – wciąż musimy sprawdzać, co jest prawdą, a co tzw. fake newsem. Na ile ta pseudonauka zadomowiła się w medycynie i co sprawia, że tak wiele osób wierzy w teorie nie mające pokrycia w rzeczywistości?

Katarzyna Turek: W dzisiejszych czasach internet aż kipi od informacji jak się żywić, jak się leczyć i jak żyć. Część z nich jest wartościowa, część przekazywana jest przez osoby bez wykształcenia, ale podające się za osobiście doświadczone w danym temacie. Jeszcze inni są specjalistami, ale ulegli nowej modzie i propagują nie do końca zbadane terapie, mające pomagać w różnych dolegliwościach, bo te najlepiej się sprzedają.

Niezależnie od tego, o której grupie mówimy, wszystkie wyglądają tak samo wiarygodnie. Obecnie stronę internetową czy gabinet może założyć sobie każdy i bezkarnie podawać się za specjalistę – czy nim jest, czy nie – dlatego ciężko jest odróżnić wiarygodne informacje od tych niewartych uwagi.

Pomijając dostępność i zrozumiałość specjalistycznych wyników badań – dla szukającego porady nie ma większego znaczenia to, co mówi baza publikacji naukowych na dany temat. Ważniejsze jest to, co obiecuje nam przestawiająca się z imienia i nazwiska osoba ze zdjęcia, która wydaje się być bardziej ludzka niż autor badania na tysiącu osób, któremu nie możemy przypisać żadnej twarzy.

Czy wierzenie w pseudonaukowe teorie może być dla nas niebezpieczne? Kiedy staje się to szczególnie groźne?

Szeroko rozpowszechniona pseudonauka obecna jest już w każdej dziedzinie – szczególnie w tych dotyczących zdrowia i żywienia. Przechodzimy detoksy, modne terapie suplementami, kolejne popularne diety odradzane przez środowiska medyczne. Jeśli pozwolimy sobie na to raz na jakiś czas będąc zdrowym, to skutek dla naszego organizmu nie będzie aż tak drastyczny. Kiedy jednak jesteśmy chorzy, możemy spowodować bardzo duże, często nieodwracalne szkody.

Najgorzej, kiedy rezygnujemy ze skutecznego leczenia konwencjonalnego zalecanego przez lekarzy, stosujemy inne, niesprawdzone metody, doprowadzające organizm do skrajnego wyczerpania (przy okazji wydając na nie mnóstwo pieniędzy), bo uwierzyliśmy w taką właśnie teorię pseudonaukową.

W książce „Nie daj się rakowi!” piszą Panie także o tym, że modzie na pseudonaukowe teorie ulegają także specjaliści medycyny. Dlaczego tak się dzieje? Jak to możliwe, że ludzie z ogromną wiedzą medyczną wierzą w koncepcje bez pokrycia?  

Pierwszym pytaniem, na które musimy sobie odpowiedzieć, jest to, czy dana osoba jest rzeczywiście specjalistą, czy tylko się za takiego podaje. Proszę pamiętać, że ludzie mają tendencję nazywania lekarzami kogoś, kto nosi biały fartuch lub mówi o tematach medycznych nawet, kiedy sam się tak nie tytułuje.

Jeszcze gorsza sytuacja panuje na rynku dietetycznym – tutaj nie ma regulacji zawodu, więc dietetykiem może tytułować się także ktoś po weekendowym kursie internetowym. Pseudonauka jest często bardziej oryginalna od racjonalnych teorii i zaleceń mających potwierdzenie w badaniach klinicznych. Sławę czy pieniądze, do której ludzie dążą, można dużo łatwiej zdobyć, wyróżniając się nową dietą, czy oferując nowy pseudolek na nieuleczalną chorobę.

Faktem jest, że dziedziny takie jak medycyna czy dietetyka cały czas się rozwijają i pojawiają się coraz to nowe teorie. W największej bazie publikacji naukowych jest ich już 30 milionów. Nikt nie czyta ich wszystkich w całości, część jest bardziej wiarygodna, a część mniej. Dla pacjenta wystarczy, że usłyszy czy przeczyta, że były prowadzone badania na danym preparacie. Nie zwraca uwagi, czy badanie było prowadzone na dziesięciu myszach czy dziesięciu tysiącach pacjentów.

Wydaje się, że bardzo dużo takich teorii skupia się wokół leczenia onkologicznego. Cierpią na tym pacjenci chorujący na raka, którzy czasem nie wiedzą już, w co powinni wierzyć: w to, co mówi lekarz, czy w „cudowne metody”, o których można przeczytać w internecie. Jak odróżnić ważne dla zdrowia zalecenia od nonsensownych porad?

Przede wszystkim powinniśmy słuchać naszego lekarza. Jeśli nie wzbudza naszego zaufania, zawsze możemy skonsultować się z innym specjalistą, ale takim prawdziwym, a nie internetowym.

Nie możemy zapominać, że internet, mimo swoich pozytywnych aspektów, ma jednak sporo wad. Sam fakt, że ktoś gwarantuje nam, iż tabletki działają, nie ma pokrycia w rzeczywistości. Pani na zdjęciu wcale nie musi być prawdziwa, a już na pewno nie weźmie odpowiedzialności za szkody, jakie polecany przez nią preparat wyrządzi u kogoś, kto go stosuje.

Pamiętajmy, że zawsze mamy prawo poprosić o pokazanie nam dokumentów potwierdzających czyjeś kwalifikacje. Jeśli posługujemy się językiem angielskim, to zawsze możemy dodatkowo sprawdzić w bazie badań, co na temat danego sposobu leczenia twierdzi nauka i odnieść to do tego, co mówi pan w internecie czy w dziwnym gabinecie.

I pamiętajmy: żadne ważne i wiarygodne zalecenia nie będą mówić o zaniechaniu leczenia konwencjonalnego.

Dlaczego więc pacjenci wierzą w takie teorie, odrzucając nieraz leczenie konwencjonalne? Czy wynika to z ich nieufności wobec lekarzy?

Pierwszym powodem będzie zapewne nieufność wobec służby zdrowia, na której pacjent niekiedy już się zawiódł. Często, kiedy leczenie konwencjonalne wymaga czekania albo (co gorsza) nie jest w stanie pomóc, szukamy alternatywy, która rysuje w pięknych kolorach naszą przyszłość i obiecuje poprawę.

Zapominamy, że zazwyczaj za oferowanym specyfikiem nie stoi osoba, która chce tylko pomagać, ale jednak również zarobić. Kiedy znajomy mówi, że kuzynce sąsiada coś kupionego w internecie pomogło (nieważne, czy w rzeczywistości był to ten specyfik, czy leczenie, któremu się równolegle poddawała w szpitalu), wtedy to, co mówi specjalista, wydaje się być zupełnie nieistotne.

Czy głoszenie nieprawdziwych teorii związanych np. z leczeniem raka jest karalne?

Niestety prawo jest tak skonstruowane, że fałszywe informacje na temat leczenia – na przykład raka – mogą być rozpowszechniane przez wszystkich. Każdy lekarz ma numer prawa do wykonywania zawodu, który może stracić, niestety wśród osób tytułujących się inaczej nie ma żadnych regulacji. W mediach i nie tylko panuje wolność słowa, przez co każdy może rozpowszechniać swoje teorie.

Na szczęście coraz częściej środowiska medyczne zgłaszają i skarżą osoby szkodzące innym swoimi terapiami pozbawionymi podstaw medycznych.

Jakie pseudonaukowe teorie są w Polsce szczególnie powszechne, jeśli chodzi o sferę onkologiczną? Czy może je Pani scharakteryzować?

Jest to niezwykle rozbudowana dziedzina. Jest to związane z tym, jak często ludzie chorują na nowotwory i jak często dowiadują się o tym zbyt późno, kiedy nie ma dla nich możliwości wyleczenia. Do najbardziej popularnych należą:

  • Witamina C niszczy komórki nowotworowe

Związek ten jest szczególnie istotny dla organizmu człowieka, musi być dostarczany z dietą, pełni funkcję ważnego przeciwutleniacza. W internecie pojawiają się opinie, jakoby duże dawki jej lewoskrętnej formy miały niszczyć komórki nowotworowe, nie uszkadzając tych zdrowych, niskim nakładem finansowym. Zapominamy o tym, że racjonalnie się odżywiając, dostarczamy sobie odpowiednich ilości witaminy C, zarówno kiedy jesteśmy zdrowi, jak i w czasie choroby. Duże dawki mogą powodować obciążenie nerek, podrażnienie żołądka, a nie zniszczą guza. Ponadto jej osławiona lewoskrętna forma jest niestabilna chemicznie i po prostu nie występuje w preparatach suplementacyjnych.

  • Płyn Lugola wnika do komórek nowotworowych

Niektóre środowiska pseudonaukowe uważają, że potas z płynu Lugola wnika do komórki nowotworowej i powoduje jej szybką śmierć́. Tymczasem jest to jedna z najniebezpieczniejszych pseudonaukowych metod walki z rakiem. Może powodować wiele skutków ubocznych, w tym niedoczynność tarczycy, a nawet zgon związany z zaburzeniem gospodarki elektrolitowej. Ponadto duża ilość jodu w organizmie zwiększa ryzyko pojawienia się chorób autoimmunologicznych oraz ilość produkowanych wolnych rodników, mogących prowadzić do pojawienia się zmian nowotworowych.

  • Amigdalina zabija raka

Pomysł, że amigdalina zabija raka, bierze się z tego, że w organizmie jest ona rozkładana między innymi do trującego cyjanowodoru. Rzekomo działa on selektywnie i uszkadza tylko komórki nowotworowe, nie zmieniając zdrowych. Nie zostało to w żaden sposób potwierdzone w badaniach ani na zwierzętach, ani na ludziach. Badania pokazały jednak, że spożywanie amigdaliny łatwo może doprowadzić do uszkodzeń wątroby, czy nawet śpiączki.

  • Post Ewy Dąbrowskiej i Terapia Gersona leczą raka

Obydwie te diety zalecają spożywanie w ramach diety praktycznie samych warzyw i owoców. Ma to być swego rodzaju głodówką leczniczą oczyszczającą organizm z toksyn, będących powodem pojawienia się nowotworu. W rzeczywistości diety te nie działają, są mocno niedoborowe w energię oraz białko i doprowadzają do wyniszczenia już i tak obciążonego organizmu. Zapominamy o tym, że w 30-85% przypadków to nie sam nowotwór jest powodem zgonu tylko niedożywienie pojawiające się w związku z chorobą. Co więcej: sami twórcy tych diet jako przeciwskazanie do stosowania swoich terapii podają leczenie onkologiczne i dolegliwości z nim powiązane.

  • Mleko i nabiał to „biała śmierć" zaraz obok cukru i soli

W ostatnich latach obserwuje się coraz więcej teorii na temat negatywnego wpływu mleka i nabiału na organizm człowieka oraz to, jakoby miały one działać prozapalnie i powodować pojawianie się wielu chorób, między innymi raka. W rzeczywistości jest to zdrowy dla ogółu ludzi produkt – jeśli tylko nie rozwinęła się u kogoś alergia na białka mleka lub nietolerancja laktozy. Jedynym nowotworem, który szacuje się, że występuje częściej u osób pijących duże ilości tłustego mleka, jest rak prostaty. W innych przypadkach albo nie ma ono wpływu, albo działa wręcz ochronnie w kontekście występowania nowotworów, jak jest w przypadku raka jelita grubego.

  • Dieta bezglutenowa oczyści organizm z raka

Gluten jest białkiem obecnym w pszenicy, życie, jęczmieniu oraz owsie. Podobnie jak mleko jest podejrzewany o powodowanie stanów zapalnych w organizmie i powodowanie nowotworów. Stanowisko ekspertów jest jednak jednoznaczne: tylko w przypadku choroby związanej ze spożyciem glutenu (jak na przykład celiakia, nieceliakalna nietolerancja glutenu bądź ewentualnie ciężka choroba popromienna jelit) należy zamienić zboża glutenowe w diecie na inne. W przeciwnym wypadku pozbawić się można ważnych składników – witamin i minerałów – zwłaszcza, kiedy dieta bezglutenowa stosowana jest nieumiejętnie, a pozytywnych efektów nie będzie.

Pozostańmy jeszcze przy kwestiach żywieniowych. Od lat pisze się o tzw. superfoods, czyli produktach uważanych za szczególnie korzystne dla zdrowia. Wśród nich są zwykle wymieniane produkty mało u nas znane, niepolskie. Czy faktycznie są one lepsze niż nasze rodzime warzywa, owoce czy kasze? A może to tylko kwestia mody?

Superfoods jest bogactwem składników mineralnych, witamin i innych związków biologicznie czynnych. W związku z dostępnością egzotycznej żywności u nas w kraju zachwycamy się ich właściwościami, zapominając o tym, że w Polsce także mamy takie artykuły spożywcze. Wydaje nam się, że tylko nasiona chia, orzechy brazylijskie i jagody goji dostarczają substancji o działaniu prozdrowotnym, a przecież mamy wiele takich produktów w naszych sklepach.

Do superżywności zaliczamy między innymi: aronię, maliny, rokitnika, czarny bez, jarmuż, kiełki, pomidory, siemię lniane, czy pyłek kwiatowy. Są one tak samo dobre jak zagraniczne superfoods, a często znacznie tańsze, lokalne, sezonowe, a przez to świeższe.

A czy istnieje coś takiego jak „dieta na raka”? Czy jedzeniem można wyleczyć nowotwór albo czy można mu zapobiec?

Nie ma jednego produktu, który miałby wyleczyć z raka, mimo pseudonaukowych teorii mówiących inaczej. Badania kliniczne, które są prowadzone, często biorą pod uwagę tylko jedną konkretną substancję spożywaną w tabletce, a nie cały produkt, który jest zbiorem wielu związków.

Nie ma diety, która leczy raka, jest natomiast coś takiego jak dieta w profilaktyce przeciwrakowej. Ważne jest, żeby bazować na tych produktach, które działają antynowotworowo oraz wyłączać z jadłospisu te, które zwiększają prawdopodobieństwo wystąpienia choroby.

Powinniśmy spożywać wiele warzyw i owoców będących źródłem przeciwutleniaczy, kasz i innych produktów pełnoziarnistych dostarczających dużo błonnika, pamiętać o spożyciu wapnia – w Polsce głównie pochodzącego z nabiału. Nie można zapominać o dobroczynnym wpływie aktywności fizycznej i tym, jak ważne jest utrzymanie prawidłowej masy ciała.

Przeciwnie, bo pronowotworowo, działają: alkohol, papierosy, czerwone mięso (w szczególności przetworzone w postaci kiełbas, wędlin – nawet ekologicznych), produkty wędzone i grillowane, sól, mikotoksyny w produktach spleśniałych i żywność wysokoprzetworzona będąca źródłem dużej ilości chemicznych dodatków do żywności.

Skąd powinniśmy czerpać wiarygodne informacje na temat medycyny, swojej choroby, leczenia? Czy jedynym słusznym informatorem powinien być nasz lekarz? Co z forami internetowymi, na których tak wielu z nas poszukuje porad?

Same informacje na temat leczenia najlepiej jest czerpać od swojego lekarza prowadzącego, które zawsze można potwierdzić u innego specjalisty, także będącego lekarzem, a nie nickiem na forum internetowym.

Co do samego żywienia, warto zasięgnąć porady dietetyka (należy jednak sprawdzić, czy jest to osoba po studiach, czy tylko po kursie), specjalizującego się w pomocy pacjentom onkologicznym. Jego zadaniem jest pomóc w tym, żeby odpowiednio odżywić organizm, nie dopuścić do niedożywienia, dobrać odpowiednio posiłki, kiedy pojawiają się dolegliwości związane z zastosowanym leczeniem lub umiejscowieniem nowotworu, a nie obiecywanie, że nowotwór zniknie po jakiejś diecie.

Katarzyna TurekEkspert: Katarzyna Turek – absolwentka kierunku technologia żywności i żywienie człowieka w specjalności żywienie człowieka z dietetyką Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Aktualnie w trakcie realizacji pracy doktorskiej. Właścicielka poradni DietExpert. Na co dzień pracuje w przychodniach specjalistycznych i gabinetach na terenie Katowic, Chorzowa, Częstochowy i Krakowa. Współpracuje z internistami oraz gastroenterologami, wspierając żywieniowo dorosłych i młodszych pacjentów. Członek Polskiego Stowarzyszenia Dietetyków. Specjalizuje się w dietach eliminacyjnych u pacjentów z alergiami, a także przy dolegliwościach ze strony przewodu pokarmowego oraz jelit. Autorka bestsellerowej książki „Nie daj się rakowi”, w której skupia się zarówno na profilaktyce, jak i żywieniu w chorobie z uwzględnieniem radzenia sobie z dolegliwościami występującymi w trakcie terapii onkologicznej. Wkrótce w sprzedaży pojawi się jej najnowsza książka: „ Nie daj się alergii” poświęcona alergiom i nietolerancjom pokarmowym

Zobacz też:
Czy lekarz ma prawo odmówić badania otyłej pacjentce? Jak otyłość wpływa na ciążę i poród?
Koniec z samowolką firm farmaceutycznych? Tak potężnych kar za reklamowanie suplementów diety jeszcze nie było!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/19.10.2018 15:36
Dzisiaj się nie opłaca wyleczyć. Żryjcie tabletki i nie umierajcie.
/17.10.2018 00:44
W zbożach zawierających gluten nie ma żadnych witamin i minerałów, których nie byłoby gdzie indziej!! Spokojnie można je odstawić, z korzyścią dla organizmu. A dietetyk po kursie może być lepszym dietetykiem niż ten po studiach.