ginekolog fot. Fotolia

Najbardziej żenujące teksty ginekologów – spis

Co byście zrobiły, słysząc je w gabinecie lekarskim?
Marta Słupska / 06.08.2019 14:35
ginekolog fot. Fotolia

Każdy, nawet najbardziej niewinny żart w gabinecie ginekologicznym – szczególnie, jeśli dotyczy naszej intymności – urasta do rangi znacznego przekroczenia granic. U lekarza, zwłaszcza tej specjalizacji, ważne jest bowiem poczucie zrozumienia i profesjonalne podejście do pacjenta, a dowcipy przez niego wypowiadane są zwyczajnie nie na miejscu. Tym bardziej, jeśli dotyczą naszych osobistych spraw, o których chcemy poważnie porozmawiać, bądź – o zgrozo! – naszego wyglądu…

Z forów internetowych zebrałyśmy kilkadziesiąt komentarzy, które naprawdę mogą wyprowadzić z równowagi nawet najbardziej spokojną pacjentkę. 

Są niemili, opryskliwi i traktują nas przedmiotowo... Czy polskim lekarzom brakuje empatii? 

Na fotelu

Niewybredne komentarze niektórych lekarzy rozpoczynają się już od momentu, gdy pacjentka siada na fotelu ginekologicznym. Jedna z dziewczyn, która miała trudności w zajęciu odpowiedniej pozycji, usłyszała w takiej chwili od ginekologa: „cóż, widać, że pani dawno nóg nie rozkładała”. Opinie w internecie dobitnie świadczą też o tym, że wielu specjalistów (przypuszczamy, że to głównie panowie) bagatelizuje doznania bólowe swoich pacjentek w trakcie badań, mówiąc na przykład:

  1. Spokojnie dziewczyno, kobieta jest jak zwierzę, wszystko zniesie
  2. A jak chłopak włoży to też boli?  
  3. Proszę się rozluźnić, bo będę musiał w tym pomóc
  4. Nie przesadzaj, pierwszy raz musiał bardziej boleć

Jest pani taka ładna… tam na dole

Komentowanie przez ginekologów miejsc intymnych swoich pacjentek – niezależnie od tego, czy opinie takie są pochlebne, czy wręcz przeciwnie – to już wyżyny nietaktu. Abstrahując od tego, że można w ten sposób sprawić komuś przykrość i mocno go zawstydzić, łamana jest w tym momencie profesjonalna relacja łącząca lekarza i pacjenta.

Uwagi ginekologów z forów internetowych:

  1. O, ale ma pani ładną fryzurkę, kto panią tak ogolił?
  2. Bardzo ładnie wygoliła pani krocze
  3. Widać, że chłopak jest, bo pani taka zadbana tutaj
  4. Ale wąska dziurka!
  5. Mała dziurka, to niewiele widać
  6. Ma pani ładne piersi. Na dole też pani ładnie wygląda
  7. Ma pani dosyć duże wargi sromowe, czy nie przeszkadza to w noszeniu bielizny? Mogę polecić pewną klinikę…
  8. Wystarczy, że ma pani symetryczne uszy
  9. Ja to rozpoznaję budowę ginekologiczną kobiety po jej twarzy
  10. Pani pochwa ma dość tamponów, proszę dać jej odpocząć

fot. Fotolia 

Raczej nic pani nie jest

Rażącą cechą wielu lekarzy – bazując na opiniach pacjentek w internecie – jest ich lekceważący stosunek do stanu zdrowia swoich podopiecznych. Wielu z nich nie uznaje za konieczne wytłumaczenie pacjentkom co im dokładnie dolega („medycyny pani nie będę wykładać”), nie zadają sobie też trudu, by dociec, co jest podłożem problemu, z którym przyszły do gabinetu („według mnie na pewno nic pani nie jest, ale jeśli pani chce, to mogę panią przebadać”).

Naszym niechlubnym numerem jeden w kategorii niekompetencji jest jednak ginekolog, który nie był w stanie wyjaśnić swojej podopiecznej, czym jest drożdżyca, a jedyne, co jej powiedział, to: „skończyły się ulotki na ten temat. Może będą jak przyjdzie pani na następną wizytę”.

Inne „mądrości” lekarzy:

  1. Pochwa jest ciepła, ciemna i wilgotna. Nic dziwnego, że tam grzyby rosną
  2. Najpierw kobiety zaniedbają, a potem płaczą

Tylko tabletki? To nie będę badać

Przeraża także podejście niektórych ginekologów do przepisywania swoim podopiecznym tabletek antykoncepcyjnych. Niestety, wielu z nich rozdaje je pacjentkom jak cukierki, nie dbając o skutki uboczne i nie sprawdzając, czy są dla danej kobiety odpowiednie. Te z nich zresztą, które przychodzą tylko po receptę, traktowane są często jako pacjentki innego sortu, które nie wymagają badań ani dodatkowych konsultacji („skoro przyszła pani tylko po tabletki, trzeba było mówić od razu, to bym nie badał”).

Powszechnie znane i komentowane w sieci są też opinie lekarzy wygłaszane pod adresem kobiet, które obawiają się przybrania na wadze po przejściu na antykoncepcję hormonalną i takich, które już przez nie przytyły („dziecko drogie, nie jedz ziemniaków i chleba przez jakiś czas, to na pewno schudniesz”).

No zajdź wreszcie!

Część ginekologów przybiera w gabinecie maskę „dobrego wujka”, który pogłaszcze, poklepie i… skomentuje, że już najwyższy czas pomyśleć o dziecku. Temat powiększania rodziny to kwestia na tyle osobista, że żaden lekarz nie powinien jej poruszać bez pytania, mimo to wielu nie uważa tego za niestosowne.

Przykłady komentarzy:

  1. Masz już swoje lata. Powinnaś zajść w ciążę
  2. Ile pani ma lat? A, to pani jeszcze zachodzić nie będzie?
  3. Pigułki i pigułki, a może by tak o ciąży pomyśleć, o dziecku, rodzinie?
  4. To co, robimy dzidziusia?  - do pacjentki, która zmieniła w karcie nazwisko
  5. Masz za chudą macicę, jak ty w ciąże zajdziesz? Masła trzeba więcej jeść
  6. Ma pani idealne biodra do rodzenia dzieci
  7. (Opinia wygłoszona do szczupłej pacjentki): Jak już zajdzie pani w ciążę, to proszę się zgłosić dopiero w trzecim miesiącu, bo wcześniej to i tak pewnie pani poroni.

fot. Fotolia

Ty? Dziewicą? Serio?!

Osobną kategorią są wizyty w gabinetach lekarskich dziewczyn będących jeszcze dziewicami. One także muszą nieraz zmagać się z nietaktownymi komentarzami lekarzy. Niektóre z nich usłyszały na przykład:

  1. A teraz zrobimy badanko przez pupę, bo chyba nie chce pani żebym był tym pierwszym?
  2. Dziewica? Chyba ma pani zamiar kiedyś to zmienić?
  3. Co nie dasz chłopakom, dasz robakom
  4. Gdyby nie była pani dziewicą, byłoby łatwiej
  5. Nie żartuj… szczerze odpowiedz: naprawdę jesteś dziewicą?

Lubi pani seks...?

Na koniec zostawiłyśmy komentarze lekarzy dotyczące preferencji seksualnych pacjentek. W gabinetach, gdzie za zamkniętymi drzwiami porusza się rozmaite tematy, te osobiste, które nie mają związku z celem wizyty, są po prostu obraźliwe. Jedna z dziewczyn na forum internetowym, która poskarżyła się lekarzowi na hemoroidy, usłyszała w odpowiedzi pytanie: „a lubi pani seks analny?”. Inna, mówiąc o swoich dolegliwościach związanych z uczuleniem na lateks i podrażnienia od mydła, nie spodziewała się, że lekarz skomentuje: „jest pani taka delikatna, że powinna pani iść do zakonu”.

Inne rewelacje zasłyszane od ginekologów:

  1. No tak, seks to umie uprawiać, ale piersi badać to już nie
  2. Na panią wystarczy popatrzeć, żeby stwierdzić, że jest pani wysokoestrogenna
  3. Po przerywanych stosunkach to dużo przerywanych dzieci jest!

Czy zebrane w tym tekście komentarze świadczą o tym, że ginekolodzy są mniej taktowni niż lekarze innych specjalizacji? Zdecydowanie nie. Od niech jednak wymagamy na tym polu więcej, bo to z nimi rozmawiamy na najbardziej intymne tematy i przed nimi rozbieramy się w gabinecie. Oczekujemy zrozumienia, pomocy i tego, że podczas badania będziemy się czuć komfortowo. Jeśli lekarz nie spełnia tych trzech warunków, może pora, aby go zmienić?...

9 sygnałów wskazujących na to, że powinnaś zmienić lekarza 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (38)
/05.06.2019 23:28
Chamstwo trzeba tępić, ginekolog jest dla pacjentki a nie ona dla niego, w gabinecie nie ma miejsca na głupie uwagi, ma być profesjonalnie, szczególnie niedopuszczalne jest reklamowanie swojej działalności prywatnej i wymuszanie wizyt prywatnych. Jeśli cokolwiek Wam nie pasuje zmieńcie lekarza. Gdy chodzi o zdrowie nie ma się co patyczkować, jak jest chamski i bezczelny składać skargi i zmienić na innego.
/27.01.2018 16:02
Byłam w ciąży i przy usg ginekolog powiedział że mam fiuta to miało znaczyć syna.
/26.01.2018 21:26
Moja pierwsza wizyta u ginekolog skończyła się tym, że przepisała mi krążki NuvaRing, bez żadnych badań, niczego. Krążki te przy zaburzonej krzepliwości krwi są bardzo niebezpieczne, ale pani chyba miała jakąś umowę i wciskała je na potęgę. Na szczęście nic się nie stało. Przy wywiadzie zapytała się czy palę papierosy i powiedziałam, że tak. Na co ona powiedziała "To może trzeba rzucić, bo jest pani studentką a studenci mają mało pieniędzy. Ja też palę, no ale MNIE STAĆ". Wizyta była prywatna. Później trafiłam do mojej obecnej ginekolog przyjmującą na NFZ i od razu zrobiła mi badania. Ta poprzednia kiedy zapytałam ją o cytologię (której nie miałam nigdy robionej) odpowiedziała, że może przy następnej wizycie, bo mnie nie będzie już dzisiaj męczyć.No tak, bo za kolejną bym musiała zapłacić.
POKAŻ KOMENTARZE (35)