„Mężczyźni nie powinni uczestniczyć w porodzie”. Czy to prawda? Rozwiewamy wątpliwości wraz z położną

Zdanie z cytatu w tytule to wypowiedź jednego z ginekologów-położników, którego opinia na temat obecności panów na salach porodowych od dłuższego czasu jest szeroko komentowana w mediach. Czy ma rację?
Marta Słupska / miesiąc temu
„Mężczyźni nie powinni uczestniczyć w porodzie”. Czy to prawda? Rozwiewamy wątpliwości wraz z położną fot. Adobe Stock

Doktor Michael Odent, francuski ginekolog-położnik, który pracuje w zawodzie od 50 lat i szacuje się, że przyjął około 15,000 porodów, jest zdania, że mężczyźni nie powinni uczestniczyć w narodzinach swoich dzieci. Argumentuje, że ich obecność nie tylko utrudnia poród samej rodzącej, ale też wywołuje u mężczyzn traumę, może powodować depresję i wiązać się z unikaniem zbliżeń z partnerką.

Fakt, słyszałyśmy już o parach, w których panowie po porodzie zapadali na depresję poporodową, i takie, w których mężczyźni skarżyli się na to, że widok rodzącej partnerki zniechęcił ich do późniejszych zbliżeń, jednak mamy wrażenie, że to historie raczej marginalne. A na pewno nie dotyczące wszystkich. Taka generalizacja wydała nam się krzywdząca dla obu stron, więc postanowiłyśmy dopytać o szczegóły położną.

To jak to w końcu jest z tymi porodami: czy mężczyźni mogą/powinni w nich uczestniczyć? Czy pomagają swoją obecnością partnerce, czy raczej przeszkadzają? Z jakimi wadami i zaletami wiąże się uczestnictwo panów w porodach? Na nasze pytania odpowiedziała Monika Wójcik – laureatka 4. edycji konkursu „Położna na medal"!

Czy Pani zdaniem mężczyzna powinien być przy porodzie?

Monika Wójcik: Na przestrzeni ostatnich lat rola ojca bardzo się zmieniła, nasze mamy nie miały możliwości aby podczas porodu wspierał je mąż. Dopiero w latach 80. w Polsce nastąpiła rewolucja na porodówkach i oddziałach poporodowych, dzięki której mężczyźni mogli wkroczyć w ten kobiecy świat. Do tego doszły jeszcze zmiany społeczne, gdzie młode małżeństwa przestały mieszkać w wielopokoleniowych domach. Czy to za pracą, czy z innych powodów osiedlali się z dala od rodziny, przez co kobieta oczekująca mogła liczyć przede wszystkim na siebie i swojego partnera.

Moim zdaniem uczestnictwo mężczyzny w porodzie powinno być poprzedzone bardzo szczerą rozmową miedzy partnerami. Nie powinna to być decyzja oparta na trendach czy nowinkach. Jeśli mężczyzna uczestniczył w szkole rodzenia, gdzie zostały przedstawione i wyjaśnione najważniejsze aspekty porodu, i czuje wewnętrzny dyskomfort, że to jednak nie jest dla niego, powinien powiedzieć o tym wprost. Nie ma nic gorszego dla kobiety podczas porodu jak ciągła obawa o swojego partnera, czy aby na pewno nie zemdleje itp. Ona musi skupić się na sobie i dziecku. Im mniej stresu w tym wyjątkowym momencie, tym lepiej. Nie powinno się ulegać modzie, że każdy mężczyzna musi być przy porodzie.

Jakie są wady i zalety tego, że mężczyzna uczestniczy w porodzie?

Na pewno bardzo dużą zaletą jest to, że kobieta ma przy sobie w tym wyjątkowym pod każdym względem momencie najbliższą jej sercu osobę, czyli ojca dziecka. Wśród szpitalnych ścian i otoczenia, którego nie zna (bardzo często poród jest sytuacją, kiedy kobieta jest hospitalizowana po raz pierwszy w życiu) ogromne znaczenie ma obecność osoby, której ufa bezgranicznie, przy której czuje się bezpiecznie, i która będzie jej pomagała przy porodzie chociażby poprzez masaż odcinka lędźwiowego pleców czy pomoc w skorzystaniu z prysznica podczas silnych skurczów.

Wadą uczestnictwa mężczyzny w porodzie, która pierwsza przyszła mi na myśl, to nieatrakcyjność wyglądu partnerki podczas porodu. Tak – mężczyźni są wzrokowcami. Wspólny poród to przekroczenie kolejnej granicy intymności w związku, do czego potrzebna jest dojrzałość, a wydaje mi się, że nie wszyscy, zwłaszcza młodzi mężczyźni, zdążyli ją osiągnąć. Partnerzy muszą się bardzo dobrze znać, żeby wiedzieć, jak będą reagować. Jeśli związek trwa krótko, trudno jest to dobrze ocenić.

Obawy, czy mężczyzna nie zemdleje, zwykle są na wyrost, bo krwi i innych wydzielin przy porodzie w rzeczywistości wcale nie jest tak dużo. Niektórym mężczyznom trudniej znieść widok cierpiącej partnerki i swoją bezradność wobec tego bólu.

Według francuskiego ginekologa-położnika, doktora Michaela Odenta, mężczyzna uczestniczący w porodzie „powoduje niepokój u rodzącej i utrudnia zrelaksowanie się, a także uniemożliwia wydzielanie koniecznej do porodu oksytocyny". Czy to prawda? Jaka jest Pani opinia na ten temat?

Wszystkie ssaki, w tym ludzie, posiadają dwie przeciwstawne reakcje hormonalne na bodźce zewnętrzne. Bodźce związane z zagrożeniem i poczuciem lęku przyczyniają się do wzrostu poziomu hormonów stresu: adrenaliny i kortyzolu. Bodźce wywołujące uczucie spokoju i zaufania powodują wzrost poziomu oksytocyny.

Oksytocynę często nazywa się „hormonem więzi uczuciowych" i „hormonem przytulania". Produkujemy ją naturalnie, gdy kochamy, jesteśmy kochani, opiekujemy się innymi, dajemy coś bezinteresownie, gdy czule się dotykamy. To nie jest substancja neurochemiczna, która odpowiada za pożądanie czy silne seksualne pragnienie, chociaż jest ona związana z seksualną reakcją.

Jeśli przyszłych rodziców łączy dojrzała emocjonalnie więź, w której akceptują swoje fizjologiczną cielesność, nie wyobrażam sobie, żeby obecność mężczyzny mogła w jakikolwiek sposób zaburzyć proces porodu.

Czy poród może być dla mężczyzny traumatycznym przeżyciem, które może spowodować, że zacznie uniknąć zbliżeń seksualnych?

Takie sytuacje mogą faktycznie się zdarzyć, lecz – zwłaszcza te długofalowe konsekwencje jak niechęć do zbliżeń seksualnych wydaje mi się, że występują sporadycznie. Jestem skłonna zaryzykować stwierdzenie, że nie grozi to dojrzałemu emocjonalnie mężczyźnie, którego łączy z kobietą silne uczucie. Bo czy cała sfera seksualna nie wiąże się z akceptacją ciała partnera, łącznie z jego fizjologią? Przekraczanie granic intymności w seksie jest jednym ze spoiw, które coraz ściślej wiążą parę.

Zobacz też:
Mężczyzna relacjonuje, jak osobiście odebrał poród żony
Zalety i wady porodów rodzinnych 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/tydzień temu
Facet ma być przy porodzie. Nie po to by się przyglądać i dodawać otuchy kobiecie, choć to też. Głównie ma tam być by dbać o bezpieczeństwo swojej pani i przypilnować lekarzy, pielęgniarek by opieka była prawidłowa. Ma przypilnować takich rzeczy jak nie wycierania bobasa z płynów ustrojowych matki, aby bobas zachował ważne bakterie mamy, maminą odporność oraz był jak najmniej narażony na obce szpitalne (dlatego poród domowy jest generalnie bezpieczniejszy niż szpitalny, jedynie w razie rzadkich komplikacji jest gorszy, ale te w większości powinien przewidzieć lekarz prowadzący wcześniej na kontroli brzemiennej). Facet ma się opiekować swoją kobietą i służyć jej radą. Jak ma to zrobić nie będąc przy porodzie?
/miesiąc temu
Mezczyzny nie powinno byc przy porodzie... Raz ze moze to spowodowac uraz psychiczny, a dwa ze porod to fizjologiczna sprawa.. Dla mnie sam porod jest ochydny nie wyobrazam sobie aby wychodzil ze mnie maly czlowiek... I caly ten okres pologu, wyolywajace skrzepy... Podsumowujac dla mnie to jest ochydne i niechcialabym aby moj partner patrzyl na ten ochydny moment. A i zapewne kazdy zacznie mnie hejtowac wiec uprzedzam, nie mam nic do dzieci, chcialabym miec dziecko lecz adoptowane, porody sa dla mnie ochydne po co dawac na swiat kolejnego czlowieka skoro w domach dziecka jest pelno dzieci ktorych skrzywdzil los i tylko czekaja az ktos je pokocha...
/miesiąc temu
Uważam, ze mężczyzna powinien być przy porodzie. Skoro jesteśmy w związku szanujemy siebie Staramy się razem o dziecko trwamy w tej ciąży 9 miesięcy to poród jest wisienką na torcie. Mój mąż Początkowo był sceptycznie nastawiony do obecności przy porodzie jednak sytuacja w której się znalazł nie pozwoliła mu na wyjście z sali porodowej wiedział że musi być dla mnie wsparciem I dziękuję mu za to Życzę każdemu takiego wsparcia:)