niemowlę w szpitalu fot. Adobe Stock

Niemowlę połknęło agrafkę. Lekarka odesłała rodziców do innego szpitala

Dziecko zaczęło się krztusić i zrobiło się niebezpiecznie. Rodzice musieli poprosić policję o eskortę. Mały Kubuś potrzebował natychmiast operacji.
/ 01.10.2018 12:09
niemowlę w szpitalu fot. Adobe Stock

Gdy 6-miesięczny Kubuś połknął agrafkę, przerażeni rodzice od razu zawieźli go do najbliższego szpitala. Tam usłyszeli, że stan ich syna jest dobry i… zostali odesłani do innej placówki medycznej. Nie dali rady tam sami dojechać, bo w samochodzie dziecko zaczęło się mocno krztusić. Zrobiło się niebezpiecznie.

Urodziła się po to, by uratować życie innemu dziecku. Choć dziewczynka miała zaledwie 9 dni, została dawcą organów

Na oddział ratunkowy szpitala w Krotoszynie zgłosiła się pani Edyta z mężem i 6-miesięcznym synkiem. Rodzice powiedzieli lekarce, że mały Kubuś połknął agrafkę. Po przeprowadzeniu badań lekarka stwierdziła, że nie ma objawów zagrażających życiu dziecka i poradziła rodzicom, aby swoim samochodem pojechali do większego szpitala Ostrowie Wielkopolskim, bo tu nie ma niezbędnego sprzętu, by usunąć agrafkę. Nie zaproponowano rodzicom transportu medycznego. Sami na własną rękę, bez opieki lekarskiej, z 6-miesięcznym synem z agrafką w gardle, ruszyli w podróż do drugiego szpitala.
Jednak po kilkunastu kilometrach drogi dziecko zaczęło się dusić i krztusić. Rodzice poprosili o pomoc mundurowych.

„Matka trzymała na rękach małe, płaczące dziecko. Chcieli pilnie udać się do szpitala. Policjanci natychmiast wsiedli do radiowozu i asystowali małżeństwu, żeby jak najszybciej dotarło na miejsce” – mówił TVN24 Piotr Szczepaniak z policji w Krotoszynie.

Kubuś trafił na SOR. Trzeba było jak najszybciej wyciągnąć z jego gardła agrafkę. Niestety tego nie dało się zrobić w tej placówce. Dziecko przetransportowano do ośrodka klinicznego we Wrocławiu. Dopiero tam endoskopowo udało się usunąć ostry przedmiot. Wydobyta z gardła dziecka agrafka była otwarta, na szczęście zabieg przebiegł pomyślnie i 6-miesięczny Kubuś wraca do zdrowia, a jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Czy lekarka w Krotoszynie podjęła złą decyzję?

Czy w takiej sytuacji, gdy niemowlę ma w przełyku agrafkę, jego transport powinien odbyć się karetką pod opieką lekarzy, ale nie prywatnym samochodem na własną rękę?
„Sposób transportu zastosowanego w tym przypadku będzie wyjaśniany w naszym postępowaniu wewnętrznym. Sprawdzimy, czy ta decyzja była właściwa, czy nie” – zapowiedział w TVN24 Sławomir Pałasz, rzecznik prasowy SPZOZ w Krotoszynie.

Czytaj też:„Lekarz położył mi się na brzuchu i wycisnął dziecko”. Szpital ma zapłacić rodzicom chorego dziecka 1,2 miliona złotych odszkodowaniaChcesz, aby twoje dziecko chodziło do przedszkola? Wcześniej je zaszczep!

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/03.10.2018 18:00
Lekarka to jedna strona medalu, mnie interesuje ta druga: jakim cudem w zasięgu sześciomiesięcznego dziecka znalazła się agrafka? I proszę nie pisać, że dziecka nie da się upilnować, bo prawda jest taka, że przy zajmowaniu się dzieckiem to dorosły opiekun ma obowiązek dostrzegać i eliminować zagrożenia. Wychowałam trójkę dzieci i przyznaję, że bywa trudno, ale da się - myślenie i przewidywanie naprawdę nie boli