Jak uniknąć lawiny?/fot. Fotolia

Detektory lawinowe – jak działają „piepsy”?

Czym są detektory lawinowe? Co oznacza skrót „pieps”? Jak posługiwać się detektorem lawinowym? Jaka jest różnica miedzy modelami detektorów? Na co zwracać uwagę podczas kupna „piepsów”? Ile kosztuje detektor lawinowy? Dlaczego warto kupować „piepsy”?
/ 15.01.2013 10:29
Jak uniknąć lawiny?/fot. Fotolia

Skąd się wzięła nazwa „pieps”?

Nikt nie powinien wyruszać w góry w zimie bez detektora lawinowego, czyli urządzenia pomagającego zlokalizować zasypanych w śniegu.

Potoczna nazwa tego urządzenia – „pieps” – pochodzi od firmy Pieps, która w roku 1972 skonstruowała pierwsze detektory lawinowe.

Czym jest „pieps”?

Jest to niewielkie (waży około 250 g) elektroniczne pudełko nadawczo-odbiorcze, które  pracuje jako nadajnik bądź odbiornik fal radiowych. Działa ono na stałej częstotliwości 457 kHz obowiązującej na całym świecie. Dzięki niemu można szybko wskazać miejsce przebywania zasypanego człowieka.

Jak posługiwać się detektorem lawinowym?

Detektor lawinowy umożliwia szybkie lokalizowanie zasypanych pod śniegiem turystów.

Po zakupieniu detektora pierwszym krokiem jest dokładne przeczytanie instrukcji. Następnie warto jest pójść na kurs lawinowy, aby zapoznać się z zasadami używania urządzenia.

Urządzenie należy przypiąć paskami do tułowia i z chwilą wyjścia ze schroniska włączyć na nadawanie. W razie zstąpienia śniegu, gdy jednego z uczestników wycieczki porwie lawina, pozostali przełączają swoje „pipsy” na odbiór, dzięki czemu mogą dość szybko wydobyć  poszkodowanego.

Urządzenie odbiorcze nadaje głośniejszy sygnał im bliżej jest źródła nadawania, czyli zasypanego. Wskazuje odległość w metrach od poszkodowanego – zlokalizowanie nadajnika jest możliwe już w odległości około 40 m, z dokładnością do około 0,5-1 m. Po złapaniu sygnału podążamy za wskazaniami z wyświetlacza i ustalamy dokładne miejsce zasypania.

Czym detektory różnią się pomiędzy sobą?

Różnica pomiędzy detektorami polega głównie na odmiennej ich konstrukcji. Pierwsze powstały urządzenia analogowe, następnie jednoantenowe, a potem dwuantenowe detektory cyfrowe.

Aktualnie najnowszym modelem są „piepsy” trzyantenowe – ich zwiększona ilość działa precyzyjniej podczas poszukiwania ofiary. Nie powinien on zgubić fali osoby zasypanej nawet wtedy, gdy będziemy się szybko poruszać.

Detektory mogą się różnić pod kątem obudowy, ale ich układ scalony jest technologicznie podobny.

Detektory powinny być na tyle uniwersalne, żeby użytkownik, który bierze sprzęt innej osoby, także potrafił go użyć. Warto jednak przed zakupem użyć detektora, ponieważ ich obsługa nie zawsze jest taka sama.

Zobacz też: Lawina – co zrobić, jeśli porwie kogoś lub nas?

Różnice w cenie

Producent detektorów jest zobowiązany przeprowadzić szereg wymagających testów bezpieczeństwa. Każdy z detektorów powinien uzyskać wymagane certyfikaty. Aby je przeprowadzić, trzeba ponieść spore koszty. Urządzenie musi być niezawodne i godne pełnego zaufania.

Ceny detektorów wahają się od 800 do 2000 złotych.

Na co zwracać uwagę?

Na rynku nie ma wielkiego wyboru detektorów. Urządzenie jednak powinno posiadać wszystkie atesty i certyfikaty. Niektóre obsługuje się łatwiej, inne trudniej. Warto poświecić kilka chwil w sklepie, by wybrać taki detektor, który nam odpowiada.

Dlaczego detektor jest niezbędny?

Najważniejsza jest kwestia jak najszybszego wydostania osoby znajdującej się pod lawiną. Często nawet minuty decydują o przeżyciu zasypanego.

Pamiętajmy: szczęście sprzyja przygotowanym – warto więc poznać sposób użycia detektora jeszcze zanim wyruszymy w góry!

Zobacz też: Jak przeżyć lawinę?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)