Polska blogerka postanowiła wyleczyć guza mózgu… głodówką

Autorka bloga i kanału „Aga in America” po zdiagnozowaniu u niej guza mózgu wybrała niekonwencjonalne metody leczenia. Wyjechała na Kostarykę, żeby leczyć się, pijąc tylko wodę. Udało jej się?
Małgorzata Germak / 3 tygodnie temu
szpital fot. Adobe Stock

Agnieszka Kirchner prowadzi bloga i kanał „Aga in America”, gdzie do tej pory opowiadała o swoim życiu w Stanach Zjednoczonych i swojej pracy – opiekunki do dzieci. Ostatnio jednak zaczęto o niej mówić z innego powodu. Kiedy zdiagnozowano u Agnieszki guza mózgu, ona zamiast przejść operację i leczenie, wyjechała na Kostarykę, gdzie postanowiła pokonać raka… pijąc tylko wodę i głodując.

Jakie objawy mogą świadczyć o guzie mózgu?

Raka chce pokonać głodówką

Agnieszka Kirchner dowiedziała się, że ma chorobę nowotworową przed tym, jak zaszła w drugą ciążę. Opowiedziała swoją sytuację na jednym z filmików, które opublikowała w sieci.

Ponad dwa lata temu zdiagnozowana u mnie została mutacja genetyczna o nazwie zespół Li-Fraumeni, w skrócie LFS. Oznacza to, jak mówią, ryzyko, że dostanę raka w jakiejkolwiek części ciała jest znacznie wyższe, niż u ludzi bez tej mutacji
– zaczęła swoje nagranie Agnieszka.

Miała kilka razy robiony rezonans magnetyczny całego ciała. „Gdy miałam pierwszy rezonans mózgu, dowiedziałam się, że mam jakąś narośl - w  środku mojego mózgu. Lekarze mi powiedzieli wtedy, że mogą to usunąć, albo zrobić biopsję, żeby wiedzieć z czym mamy do czynienia i kontrolować to” – opowiadała w jednym z filmów.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

🇵🇱 Jest taka jedna rzecz, o ktorej chce i musze wam powiedziec. I to nie bedzie latwe, bo to ogromna, ale tymczasowa zmiana w moim zyciu, ktorej wolalam uniknac. Jak jednak wszyscy pewnie wiecie, czasem zdarzaja sie niespodziewane sytuacje i w moim zyciu zdazaja sie wyjatkowo czesto. Akceptuje to, bo kazda z nich ma jakas wartosc i kazda mnie czegos uczy. . Dzis (sroda) na kanale pojawi sie pierwsza czesc filmu, z ktorego dowiecie sie o co chodzi. Mam nadzieje, ze zdaze tez napisac wszystko na blogu, bo wiem, ze niektorzy z was tylko mnie czytaja. Dam znac! . Ale zeby bylo jasne - nie, nie jestem w kolejnej ciazy. I nie, nie rozwodzimy sie 😁 . Milego dnia wam zycze i sama lece spac ❤ . . . . 🇺🇸 There is one thing that I have to and want to tell you. And it won't be easy because it's a huge but temporary change in my life that I prefered to avoid. But as probably all of you know unexpected things happen and in my life they happen quite often. I accept it though because each one of them has some value and each one of them teaches me something. . Today (Wednesday) I'm going to add a video on my YouTube in which you'll find out what it's all about. It'll be fully in English. I also hope I'll make it on time to write a blog post because some of you prefer reading that listening. I'll let you know! . But to make it clear - no, I'm not pregnant again. And no, we're not getting divorced 😁 . Have a nice day / night! I'm going to sleep now ❤

Post udostępniony przez Aga Kirchner (@againamerica_com)

Masa w mózgu była mała na początku. Agnieszka nie miała żadnych symptomów choroby. Po pół roku zrobiła kolejny rezonans i guz nie zwiększył się, ani nie zmienił lokalizacji. „Staraliśmy się z mężem o dziecko. Lekarze uznali, że ta zmiana w mózgu nie stanowi zagrożenia dla ciąży” – dodaje.

I w ciążę zaszła. Przed ten czas Agnieszka nie miała robionego rezonansu. Po urodzeniu dziecka zgłosiła się na badanie. Okazało się, że guz w mózgu znacznie się powiększył. „Onkolog powiedziała, że jest o 25% większy niż zanim zaszłam w ciążę. Nikt nie wiedział, co dzieje się w środku mojej głowy, bo nie zgodziłam się na biopsję” – mówi Kirchner.

Jednak zamiast zgłosić się do szpitala na operację, postanowiła polecieć na Kostarykę do centrum odnowy biologicznej dr Lorena.

Zamierzam tam przez co najmniej 4 tygodnie tylko pić wodę i odpoczywać, by pozbyć się mojego guza
– zapowiedziała na YouTubie przed wyjazdem.

„Operacja to by było tylko pozbycie się objawu, jakim jest guz, a rak to symptom, a nie choroba sama w sobie. Trzeba pozwolić organizmowi, by się sam oczyścił. Wiem, że wiele osób nie poprze mojej decyzji, wielu z was pomyśli, że jestem nienormalna, że umrę tam, jak można nie jeść prze 4 tygodnie. A ja wierzę, że to jest najlepsza opcja dla mnie. Lecę tam, żeby ratować moje życie” – tłumaczyła przed wyjazdem.

Dlaczego nie wybrała operacji?

Internauci, którzy krytykują decyzję Agnieszki, zadają sobie pytanie – dlaczego nie zdecydowała się na leczenie, na pomoc chirurgów i onkologów? W filmie wspomniała, że jej niechęć do lekarzy nasiliła się, gdy dwa lata temu zmarła jej siostra na raka, którego nie zdiagnozowano w porę. Od tej pory nie ufa medycynie.

„Słyszałam o wielu przypadkach ludzi, których nowotwory zniknęły same. Mam nadzieję, że tak samo będzie w moim przypadku” – mówiła. W tych decyzjach w pełni popiera ją jej mąż Nathan.

Agnieszka rozpoczęła głodówkę w grudniu i niedawno skończyła. W sumie nie jadła przez 22 dni. Po skończonej terapii opublikowała filmiki, w których opowiada o pobycie na Kostaryce i głodówce. „Dalej jestem o wiele szczuplejsza niż byłam, co jest oczywiste, więc proszę was, żebyście powstrzymali się od komentarzy w stylu ‚Aga, jaka ty jesteś chuda’” – mówi. Widać na filmie, jak blogerka faktycznie ma mocno wystające kości policzkowe i bardzo chude ręce i ramiona. Podobno jeden z filmów Agnieszki zniknął przez ostre komentarze internautów.

Jak na organizm blogerki zadziała 22-dniowa głodówka? Co dalej z jej guzem mózgu? Na odpowiedzi na te pytania trzeba będzie jeszcze zaczekać. Oby kontrowersyjna metoda leczenia, na którą zdecydowała się Agnieszka Kirchner, nie odbiła się na jej zdrowiu i życiu.

To też może cię zainteresować:„To jest moja córka, która przestała jeść”. Matka ku przestrodze dzieli się druzgocącą historią swojego dziecka„Lekarka zza biurka stwierdziła, że to ospa”. 2-letnia dziewczynka umarła

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)