Jaka jest rola psychiki w walce z rakiem?

Z rakiem nie da się wygrać? Bzdura! Nasze pozytywne nastawienie i chęć walki to ważna część składowa procesu leczenia. Psychika chorego zdecydowanie wpływa na proces zdrowienia w chorobie nowotworowej. Jak nastawić się na wygraną?
/ 01.07.2013 14:06

Z rakiem nie wygrasz? To stereotyp!

Po początkowym szoku i zadaniu sobie pytania: „dlaczego ja?“ (uwierz, każdy chorujący zadaje sobie takie pytanie!), spróbuj sama sobie pomóc. Tym bardziej, że po pierwszym „zmasowanym ataku” – operacji, chemioterapii bądź radioterapii – czyli często po ciężkim, okaleczającym leczeniu, przez kilka lat będziesz pod ścisłą obserwacją medyczną.

Sama zaczniesz zwracać uwagę na dolegliwości, które kiedyś bagatelizowałaś. Dobrze już na początku leczenia wiedzieć, że choroba nowotworowa to nie wyrok. Często dzięki sukcesom medycyny, nawet wtedy, gdy szanse na całkowite wyleczenie są niewielkie, żyjemy z nią latami – bo jest to choroba przewlekła tak jak cukrzyca, choroba wieńcowa i wiele innych schorzeń.

Nasze wyobrażenia na temat onkologii zostały ukształtowane poprzez trwający latami negatywny przekaz literacki czy filmowy i poprzez opowiadania znajomych. Zrodził się w ten sposób stereotyp: z rakiem nie wygrasz. A to kłamstwo i bardzo duże uproszczenie. Pomyśl, ilu ludzi swoim życiem zaświadcza, że to nieprawda. Dzisiaj już tylko nieliczni wstydzą się tego, że chorowali lub chorują na raka.

Dopiero od niedawna zrodził się w pacjentach onkologicznych duch walki – mówią otwarcie, jak wyglądało ich zetknięcie się z nowotworem, pokazują twarze, nie chcą być anonimowi.

Znamienne jest to, że ten piękny ruch zapoczątkowały kobiety – Amazonki.

Dziś już wiemy, że pomoc psychologiczna i techniki psychologiczne, choć nie są metodami odwracającymi proces nowotworowy, pomagają w leczeniu.

Zobacz też: Nowotwory – jakie badania diagnostyczne należy wykonać?

Tego się trzymaj!

Dlatego warto pomyśleć nie tylko o swoim ciele, ale również o emocjach. W ramach samopomocy emocjonalnej zapoznaj się z zasadami Nauki Racjonalnych Zachowań i spróbuj zastosować swoisty dekalog:

  • podejmij świadomą decyzję afirmacji życia,
  • postępuj zgodnie z samym sobą, nie wbrew sobie,
  • nie wsłuchuj się w opowiadania innych, jeśli czujesz, że te wiadomości ci nie służą,
  • nie buduj w sobie poczucia winy za powstanie choroby, wyciągaj wnioski co dla ciebie jest korzystne, a co nie,
  • postaraj się zaakceptować nieznane, dając sobie czas, by zrozumieć, że w życiu często nie ma gwarancji,
  • mimo pomocy ze strony personelu medycznego i bliskich staraj się znaleźć osobistą drogę radzenia sobie z problemami,
  • znajdź w sobie miejsce na uśmiech i przyjemności, na które może dawno nie miałaś czasu,
  • realizuj postawę miłości wobec ludzi,
  • zdobywaj dystans wobec własnej osoby, bólu i cierpienia,
  • dziel się swoimi emocjami – wcale nie musisz być zawsze dzielna, masz prawo do okazywania strachu, niepewności, złości.

Zobacz też: Jak nie zachorować na raka?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/03.05.2015 19:02
Podstawowa sprawa-nie dać się zrobić w konia konowałom i zawsze żądać potwierdzenia na piśmie.I zawsze pamiętać że w razie czego to konował winny jeżeli będzie wam groziła śmierć i która sługuje na karę.Inaczej okażecie się frajerami jak to będzie wina konowała i go nie skarcicie a on będzie z was się śmiał po waszej śmierci.
/06.08.2013 15:19
Opiszę krótko moją historię walki z rakiem. Po wizycie i pobraniu biopsji lekarz postawił diagnozę.... rak.... szok, płacz, lament. Zaczęła sie chemioterapia, jedna druga, naswietlania, trzecia chemia a ja ciagle przez 2 lata tylko krzyczałam "dlaczego ja" aż w końcu moja znajoma złośliwie powiedziała mi " a dlaczego nie ty kim ty jestes" te słowa wryły sie tak głęboko w mózgu że aż mną potrząsnęło miałam wrazenie że mój mózg w ciągu jednej minuty zrobił tysiące salt od tamtej pory naprawdę zachciało mi się żyć ja tylko pomyślałam sobie " ja ci pokażę kim ja jestem". Chociaż od trzech miesięcy leczenie było już zakończone bez ŻADNYCH efektów z przerzutami ja podjęłam walkę z rakiem. Minęło już 12 lat od tamtej pory a ja nadal mam w pamięci nie chorobę tylko słowa mojej znajomej "... kim ja jestem". Nie wiem co wtedy mój mózg nawyrabiał ale wiem jedno wytworzył w moim organizmie jakiś lek, który pokonał raka. W silnych bólach i mękach kiedy rodzina skała nade mną i każdy trzymał w ręce strzykawkę z morfiną ja mówiłam że nic mnie nie boli, ściany drapała z bólu ale powtarzałam że nic mnie nie boli. Kiedy zobaczyłam na boich dłoniach bandaże i plastry dotarło do mnie jak bardzo musiałam cierpieć. Paznokcie miałam połamane aż do krwi, palce zdarte aż do żywej kości ale nadal powtarzałam że nic mnie boli. Wezwano psychiatrę stwierdził u mnie schizofrenią spowodowaną bólem, schudłam 22 kg przy wadze 55 kg to wyobraźcie sobie jak wyglądałam. Swoje uleczenie poczułam wtedy jak przyjemność sprawiały mi zapachy potraw ( bo wcześniej siłą mnie karmili) i zażyczyłam sobie karp smażony czego nigdy w życiu nie jadłam (moja mama każdego roku miała do mnie o to pretensje przy stole wigilijnym) wszyscy myśleli ze to jest już koniec ze mną a ja następnego dnia zażyczyłam sobie znowu coś innego i tak z dnia na dzień było coraz lepiej. Po miesiącu na twarzy pokazał mi się pierwszy rumieniec, ustałam już sama na nogach, to było jak wygrana na loterii Ania stoi na nogach po 6 miesięcznym leżenia w łóżku przykryta tylko prześcieradłem. Mój mąż wtedy powiedział "Ania kładź się do łózka bo się złamiesz" wyglądałam podobno jak styl od szczotki białego koloru. Miesiąc po miesiącu było co raz lepiej, sama już przygotowywałam posiłki i żyję do dziś. Na zakończenie chciałabym napisać że w obliczu tak poważnej choroby jak jest rak wszyscy jesteśmy równi i wszyscy mamy te same prawo do walki z nim. Nie ma równych i równiejszych. Mimo mojego wykształcenia i profesji byłam nikim w obliczu choroby. Dlaczego ja miałam być lepiej leczona od innych np biedniejszych ludzi? Moja znajoma, z którą na nowo odbudowałam stosunki koleżeńskie uświadomiła mi że nie można mieć o sobie za duże mniemanie a może tymi słowami "kim jestem" pchnęła mnie do walki żebym naprawdę pokazałam kim jestem....na pierwszym miejscu stawiam człowieczeństwo na drugim kobiecość a na trzecim moje tytuły przed nazwiskiem, przed chorobą było odwrotnie. W czasie mojej choroby ciężko było się przebić do tej trzeciej opcji tak bardzo szukała u siebie człowieczeństwa, przeszłam przez męki i piekło ale dałam początek nowego życia mojemu człowieczeństwu. Pozdrawiam Anna W.