Pułapki zdrowego stylu życia

Przekonaj się, czy wszystkie Twoje zdrowe nawyki rzeczywiście są... zdrowe.
Ćwiczysz, prawidłowo się odżywiasz, dbasz o doskonałą kondycję i dobre samopoczucie. Czy masz jednak pewność, że to, co robisz, naprawdę Ci służy?

Na śniadanie jesz kubeczek jogurtu
Rzeczywiście, jogurt to samo zdrowie. Ma naprawdę tylko zalety: jest lekkostrawny, zawiera dużo wapnia i białka, a oprócz tego mnóstwo pożytecznych bakterii. To jednak nieco za mało na prawdziwe, pełnowartościowe śniadanie. Idealnie skomponowany poranny posiłek powinien bowiem zawierać węglowodany i błonnik, a tych w zwykłym jogurcie nie znajdziesz. Tymczasem to właśnie one dostarczają rano energii i zapewniają na długo poczucie sytości.
Lepsze rozwiązanie: dosyp do kubeczka kilka łyżek płatków zbożowych z owocami lub orzechami albo przynajmniej kupuj jogurt z dodatkiem ziaren zbóż. Zimą, gdy temperatura spada poniżej zera, zjedz przed wyjściem coś ciepłego.

Codziennie chrupiesz marchewkę lub orzeszki
Tak, to istotnie są najlepsze przekąski. Jedz je, jeśli lubisz. Może tylko pamiętaj o tym, że orzeszki są kaloryczne. A marchewki? Tak, ale... najlepiej z upraw ekologicznych. Te, które wyrosły na sztucznych nawozach albo w pobliżu ruchliwych dróg, mogą zawierać składniki, jakich zapewne nie chciałabyś mieć w swoim organizmie (np. ołów czy kadm). Jeśli jesz 3–4 marchewki tygodniowo, Twój organizm jakoś sobie z tym poradzi. Ale 3–4 dziennie to zdecydowanie za duże nagromadzenie szkodliwych substancji.
Lepsze rozwiązanie: już dziś poszukaj najbliższego sklepu ze zdrową żywnością i tylko tam kupuj warzywa. A ilość orzeszków ogranicz do jednej garści dziennie.

W domu masz stale włączony nawilżacz powietrza
To prawda, że pustynny klimat w mieszkaniu szkodzi i zdrowiu, i urodzie. Wysuszone śluzówki nosa i gardła są bardziej podatne na infekcje, a na twarzy szybciej pojawiają się zmarszczki. Ale tropikalna wilgoć też nie jest dobra dla Twojego zdrowia. Jeśli wilgotność powietrza w Twoim domu jest tak wysoka, że na oknach skrapla się woda, stworzyłaś idealne warunki do rozwoju chorobotwórczych pleśni i grzybów.
Lepsze rozwiązanie: zachowaj umiar. Włączaj nawilżacz tylko na kilka godzin dziennie. Pamiętaj również o dokładnym myciu urządzenia oraz częstej zmianie wody (najlepiej rób to każdego dnia). Inaczej rozwijające się w niej bakterie rozpylane są wraz z drobinkami wilgoci.

Kupujesz wyłącznie żywność bez konserwantów
Twojej strategii nie można właściwie nic zarzucić. Przecież wiadomo, że nadmiar konserwantów nie służy zdrowiu. Jednak w niekonserwowanych sokach czy twarożkach szybko rozwijają się niewidoczne gołym okiem bakterie i pleśnie. A wtedy taki produkt nieoczekiwanie zmienia się w jeszcze bardziej szkodliwy niż ten z konserwantami.
Lepsze rozwiązanie: jeśli kupujesz jedzenie tego typu, po otwarciu opakowania przechowuj je zawsze w lodówce i staraj się zużyć tego samego dnia. Czytając etykietki ze składem produktów, zwróć też uwagę, czy każdy symbol E, który wydaje Ci się podejrzany, rzeczywiście jest sztucznym konserwantem. W ten sposób oznacza się również zupełnie niewinne dodatki (np. E 300 to po prostu witamina C). Spis symboli i ich oznaczeń znajdziesz np. na stronie www.chemia.px.pl.

Testujesz wszystkie nowe diety odchudzające
Nie tędy droga. Pewnie zresztą sama już to zauważyłaś. Po kilkunastu dniach żywienia się wyłącznie gotowanym selerem albo zupą z kapusty rzeczywiście tracisz parę kilogramów. Ale dobrze wiesz, że równie szybko Twoja waga wraca do punktu wyjścia. Co więcej, każda kolejna dieta, tak bardzo spowalnia Twój metabolizm, że potem tyjesz mimo znacznego ograniczania jedzenia. Mechanizm jest prosty. Mała ilości kalorii sprawia, że Twój organizm przestawia się na „tryb oszczędnościowy”. Zużywa znacznie mniej energii do normalnej pracy serca czy mózgu, bo stale otrzymuje sygnały o istniejących niedoborach. Dlatego, gdy tylko dieta się skończy, organizm natychmiast zaczyna gromadzić na nowo zapasy. A prawdziwa pułapka radykalnych diet polega na tym, że jeszcze długo po ich zakończeniu metabolizm pozostaje na obniżonym poziomie.
Lepsze rozwiązanie: wypróbuj jedną ze zdrowych diet polecanych w naszym dziale Diety zdrowotne albo któryś ze znanych systemów odżywiania, np. South Beach lub Montignaca. Są one tak opracowane, by umożliwić schudnięcie, dostarczając jednocześnie wszelkich potrzebnych organizmowi składników odżywczych. I mogą służyć przez całe życie. Zapomnisz zatem na zawsze o efekcie jo-jo.

Postanowiłaś zrezygnować z windy
Spokojne wdrapywanie się na trzecie piętro jest naprawdę godne polecenia prawie dla każdego (żeby było jasne: nie mówimy tu o wyczynach typu wbieganie na szczyt wieżowca). Wchodzenie po schodach angażuje te stawy i grupy mięśni, których często używasz na co dzień. Jest więc zatem dla organizmu bardziej naturalne. Ze schodzeniem sprawy mają się nieco inaczej. Obciąża ono nadmiernie stawy, głównie kolanowe. Może być szkodliwe także dla kręgosłupa.
Lepsze rozwiązanie: wchodź po schodach, ale zjeżdżaj windą. Argument dodatkowy: idąc pod górę, tracisz 2,5 raza więcej kalorii.

Raz w tygodniu biegasz przez godzinę po osiedlu
Stop! To na nic. Po pierwsze: ruszasz się za rzadko. W ten sposób ani nie schudniesz, ani nie poprawisz wyraźnie swej kondycji. Tak duży jednorazowy wysiłek wcale nie służy także Twojemu sercu. Znacznie bardziej lubi ono umiarkowaną, ale regularną aktywność co najmniej 2–3 razy w tygodniu. Po drugie: okazuje się, że bieganie po betonowych czy asfaltowych chodnikach przynosi więcej szkody niż pożytku także Twoim stawom. Wstrząsy, którym poddawane są one na każdym kroku, przyczyniają się do powstawania licznych mikrourazów, np. kręgosłupa.
Lepsze rozwiązanie: zamień bieg na marsz. Wybierz się co drugi dzień na półgodzinny szybki spacer. Ale jeśli już koniecznie chcesz biegać, pamiętaj o kupieniu specjalnych butów do joggingu (amortyzują wstrząsy). Znajdź też odpowiednią nawierzchnię: najlepsze są parkowe lub leśne alejki. Dodatkowy plus: skorzystają na tym także Twoje płuca. Będziesz bowiem oddychać pełnym tlenu powietrzem, a nie przydrożnymi spalinami.

Łykasz dużo witamin
Jedna tabletka, bo chcesz mieć ładne włosy, druga, bo często chorujesz i musisz wzmocnić odporność, trzecia, bo masz dużo stresów i potrzebny Ci magnez, czwarta... Oj, uważaj! Co za dużo, to niezdrowo. Czy zwróciłaś uwagę, że w wielowitaminowych preparatach powtarzają się stale te same składniki? To sprawia, że łykając kilka różnych tabletek, możesz przekroczyć dopuszczalne dawki witamin i minerałów. Wprawdzie nadmiaru niektórych z nich organizm łatwo się pozbywa (na przykład witaminy C), jednak inne mogą być naprawdę toksyczne. Szczególnie szkodzi zbyt duża ilość witaminy A. Może powodować wymioty, bóle głowy, a nawet powiększenie wątroby.
Lepsze rozwiązanie: wśród kilkudziesięciu preparatów witaminowych dostępnych w aptekach na pewno znajdzie się chociaż jeden, który zaspokaja wszystkie Twoje potrzeby. Kup go i łykaj zgodnie z zaleceniami zamieszczonymi w ulotce.

Odżywiasz się wyłącznie sałatkami
Dobrze znasz zasadę: „warzywa i owoce minimum pięć razy dziennie”. No tak, ale nikt nie twierdzi, że „wyłącznie warzywa i owoce”. Przypomnij sobie piramidę zdrowego żywienia. Jej podstawą są węglowodany (czyli np. pieczywo, ryż, makarony). Tych powinnaś zatem jeść jak najwięcej. Owoce i warzywa zajmują wprawdzie zaszczytne drugie miejsce, ale tuż za nimi znajdują się mleko, sery oraz mięso i ryby. Wszystkie (!) składniki są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania Twojego organizmu. Jeśli chcesz schudnąć, możesz oczywiście jeść mniej pieczywa czy makaronu, ale pewna ilość węglowodanów jest Ci potrzebna. Podobnie jest z mięsem i przetworami mlecznymi, które dostarczają m.in. białka potrzebnego do pracy mięśni.
Lepsze rozwiązanie: do sałatek dorzucaj kawałki sera lub pieczonego mięsa. Pożegnaj się z pszennymi bułeczkami, ale nie rezygnuj z pieczywa całkowicie. Od dziś kupuj tylko chleb z pełnego ziarna.

Unikasz wszelkiego tłuszczu
To nie jest tak, że każdy tłuszcz szkodzi sylwetce. Ten pochodzący z roślin jest jak najbardziej wskazany. Łyżka oliwy z oliwek dziennie pomaga nawet utrzymać właściwą wagę. Badania wykazały też, że osoby, które aż ok. 1/3 dawki kalorii czerpią z tłuszczów roślinnych, mają najzdrowsze serca. Jeśli pijesz tylko odtłuszczone mleko (tzw. 0 proc.), a Twoja ulubiona zupa to warzywa gotowane na samej wodzie, pozbawiasz się ważnych witamin. Niektóre z nich, czyli A, D i E, są bowiem rozpuszczalne w tłuszczach i tylko w ich obecności mogą być przyswojone.
Lepsze rozwiązanie: kupuj mleko przynajmniej 0,5 proc. A do wywaru z jarzyn dodaj w trakcie gotowania 2 łyżki oliwy. To wystarczy, by wszystkie wartościowe składniki odżywcze stały się dostępne dla Twojego organizmu.

Nie wychodzisz na dwór, gdy jest zimno i pada deszcz
To rzeczywiście dobry sposób, tyle że nie na ochronę przed infekcjami, a na... złapanie kataru. W takich cieplarnianych warunkach Twój układ odpornościowy szybko się rozleniwia. Podobnie działa zbyt grube ubieranie się. Jeśli w obawie przed zmarznięciem nakładasz na siebie wiele warstw ubrania, zaburzeniu ulegają mechanizmy termoregulacji. Wtedy wystarczy tylko, że staniesz na chwilę przy uchylonym oknie, i przeziębienie gotowe.
Lepsze rozwiązanie: hartuj się. Układ immunologiczny potrzebuje stałego treningu. Tylko wtedy będzie skutecznie bronił Cię przed wirusami i bakteriami. Wychodź więc na energiczny spacer nawet przy niskiej temperaturze, a także w czasie deszczu. Ubierz się wtedy na tyle ciepło, by nie zmarznąć, ale jednocześnie tak lekko, by nie spocić się podczas marszu.

W słoneczny dzień nosisz ciemne okulary
I słusznie. Oczy trzeba chronić, zarówno latem, jak i zimą. Promieniowanie ultrafioletowe może uszkodzić soczewkę, rogówkę lub siatkówkę oka. Przedwczesne zwyrodnienie plamki żółtej to jeszcze jedna z możliwych przykrych konsekwencji. Jednak przed promieniami UV chronią wyłącznie okulary, których szkła pokryto specjalną powłoką. Na ogół takiego zabezpieczenia nie mają okulary kupione na bazarze czy ulicznym stoisku. Nie tylko nie chronią one oczu, ale co gorsza powodują, że schowane za ciemnymi szkłami źrenice rozszerzają się, wpuszczając jeszcze więcej szkodliwych promieni.
Lepsze rozwiązanie: kupuj okulary tylko w zakładach optycznych. Pamiętaj, że najlepsze są te, które mają szkła pochłaniające około 95 proc. UVB i 60 proc. UVA.

Marzena Bartoszuk

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)