Psychokineza a zjawiska nadprzyrodzone

Cuda znamy jako zjawiska paranormalne, których nie potrafimy wyjaśnić w sposób naukowy. Czym jest psychokineza? Czy psychokineza tłumaczy fizyczną zmianę materii, jaka dokonuje się podczas cudu?
/ 27.01.2014 13:27

Cud

Fot. Fotolia

Każdego roku we wrześniu i maju ogromny tłum ludzi gromadzi się w Duomo San Gennaro, głównej katedrze Neapolu, aby doświadczyć cudu. Ów cud ma związek z małą ampułką zawierającą brązową, gęstą substancję, która podobno jest krwią San Gennarego, czyli św. Januarego ściętego z rozkazu rzymskiego cesarza Dioklecjana w 305 roku. Jak głosi legenda, po śmierci świętego pewna kobieta zebrała niewielką ilość jego krwi, by zachować ją jako relikwię. Nikt dokładnie nie wie, co stało się później, poza tym, że nie widziano tej krwi aż do końca trzynastego wieku, kiedy to umieszczono ją w srebrnym relikwiarzu w katedrze.

Cud polega na tym, że dwa razy w roku, kiedy tłum wznosi okrzyki na cześć świętego, którego krew znajduje się w ampułce, brązowa gęsta substancja zmienia się w bulgoczącą, jasnoczerwoną ciecz. Istnieją niewielkie wątpliwości co do tego, czy ta ciecz jest prawdziwą krwią. W 1902 roku grupa naukowców z Uniwersytetu Neapolitańskiego dokonała spektroskopowej analizy płynu, przepuszczając przez niego wiązkę światła, potwierdzając tym samym, iż jest to krew. Niestety, ponieważ relikwiarz z krwią jest stary i delikatny, władze kościoła nigdy nie zgodziły się na otwarcie go w celu przeprowadzenia dodatkowych testów i z tego też względu, zjawisko to nie zostało dotąd dokładnie zbadane.

Jednak istnieją inne dowody, które świadczą, że transformacja jest zjawiskiem niezwykłym. Zdarzało się w przeszłości (pierwsza pisemna wzmianka na ten temat pochodzi z 1389 roku), że krew w ampułce nie chciała się upłynnić. Choć dzieje się to rzadko, mieszkańcy Neapolu uznają to za zły omen. Kiedyś, gdy nie doszło do cudu, nastąpiła erupcja Wezuwiusza i Napoleon najechał na Neapol. W bardziej współczesnych nam czasach, mianowicie w latach 1976 i 1978, kiedy cud się nie ziścił, miało miejsce największe trzęsienie ziemi w historii Włoch, a do rady miejskiej w Neapolu wybrano komunistów.

Zobacz także: Idea holografii w psychologii

Jak rozumieć zjawisko cudu?

Czy zmiana gęstej substancji w jasnoczerwoną ciecz jest cudem? Zdaje się, że tak, a przynajmniej w takim sensie, że nie da się tego wyjaśnić za sprawą żadnych znanych nam praw naukowych. Czy za tę zmianę odpowiada sam święty? Według mnie bardziej prawdopodobną przyczyną są intensywne modlitwy i wielka wiara obecnych w katedrze ludzi. Mówię tak, ponieważ praktycznie wszystkie cuda dokonywane przez świętych i cudotwórców największych religii świata zostały powtórzone przez osoby ze zdolnościami parapsychicznymi. Sugeruje to, że ‒ jak w przypadku stygmatów ‒ cuda wywoływane są przez siły drzemiące głęboko w ludzkim umyśle, siły ukryte w nas wszystkich. Ksiądz Herbert Thurston, który napisał The Physical Phenomena of Mysticism, również zdawał sobie sprawę z tego podobieństwa i był nieskory, by jakikolwiek cud przypisywać nadnaturalnym przyczynom (w odróżnieniu od zdolności parapsychicznych lub paranormalnych). Kolejnym dowodem świadczącym na rzecz tego poglądu jest to, że wielu stygmatyków, m.in. takich jak ojciec Pio i Teresa Neumann, było również znanych ze swoich zdolności parapsychicznych.

Jedną ze zdolności parapsychicznych, która zdaje się odgrywać rolę w powstawaniu cudów jest psychokineza czyli PK. Ponieważ cud w neapolitańskiej katedrze wiąże się z fizyczną zmianą materii, PK jest w tym wypadku bardzo prawdopodobne. Rogo twierdzi, że PK jest także odpowiedzialna za niektóre bardziej dramatyczne aspekty stygmatów. Według niego w normalnych granicach biologii naszego ciała leży zdolność sprawiania, by małe naczynia krwionośne pod skórą pękały i wywoływały powierzchowne krwawienia, ale tylko PK jest w stanie wyjaśnić nagłe pojawianie się dużych ran. Czy jest to prawda czy nie, to się jeszcze okaże, ale bez wątpienia PK, w niektórych zjawiskach, jest czynnikiem towarzyszącym stygmatom. Krew wypływająca z ran powstałych na stopach Teresy Neumann zawsze płynęła w stronę palców u nóg – identycznie, jak w przypadku Chrystusa wiszącego na krzyżu – bez względu na to, jak były ułożone jej stopy. Znaczy to, że kiedy znajdowała się w łóżku w pozycji siedzącej, krew i tak cały czas przesuwała się w górę, wbrew sile grawitacji. To zjawisko zostało zaobserwowane przez licznych świadków, w tym wielu amerykańskich żołnierzy stacjonujących po wojnie w Niemczech, którzy odwiedzali Neumann, aby na własne oczy zobaczyć jej cudowne zdolności. O krwi sączącej się wbrew prawu grawitacji donoszono także w przypadku innych stygmatyków.

Tego typu zdarzenia wprawiają nas w zakłopotanie, ponieważ nasz obecny światopogląd nie dostarcza nam kontekstu pozwalającego zrozumieć PK. Jednak David Bohm twierdzi, że postrzeganie świata jako holoruchu już dostarcza nam takiego kontekstu. Aby wyjaśnić, o co dokładnie chodzi, Bohm przedstawia taką oto sytuację. Wyobraź sobie, że późno w nocy idziesz ulicą i nagle, zupełnie znikąd, wyłania się cień. Twoja pierwsza myśl może być taka, że to cień jakiegoś bandziora i jesteś w niebezpieczeństwie. Informacja zawarta w tej myśli, z kolei przyczyni się do powstania szeregu wyobrażonych czynności, takich jak ucieczka, zranienie, walka. Jednak obecność wyobrażonych czynności w twoim umyśle nie jest procesem czysto „mentalnym”, gdyż w rzeczywistości są one nierozerwalnie związane z wieloma innymi powiązanymi ze sobą procesami biologicznymi typu: pobudzenie nerwowe, przyspieszony puls, uwalnianie adrenaliny i innych hormonów, napięcie mięśni i tak dalej. Z drugiej strony, jeśli uznasz ten cień za zwykły cień, nastąpi szereg innych odpowiedzi biologicznych i mentalnych. Krótka refleksja uzmysłowi nam, że na wszystko, czego doświadczamy, reagujemy zarówno na poziomie biologicznym, jak i psychicznym.

Według Bohma, ważny wniosek, który należy z tej obserwacji wyciągnąć, jest taki, że świadomość nie jest jedyną rzeczą, która reaguje na znaczenie. Ciało również na nie reaguje, a to pokazuje, że znaczenie ma zarówno mentalną, jak i fizyczną naturę. Trzeba przyznać, że jest to dziwne, ponieważ zazwyczaj postrzegamy znaczenie jako coś, co może mieć wpływ jedynie na rzeczywistość subiektywną, tj. na myśli wewnątrz naszych głów, a nie jako coś, co może rodzić odpowiedzi w fizycznym świecie przedmiotów. Znaczenie „może zatem służyć, jako więź lub pomost pomiędzy tymi dwoma stronami rzeczywistości”, twierdzi Bohm. „Ta więź jest niepodzielna w takim sensie, że informacja zawarta w myśli, która wydaje się nam być po stronie mentalnej, jest również aktywnością neurofizjologiczną, chemiczną i fizyczną, a taki bez wątpienia jest cel tej myśli po stronie materialnej”.

Zobacz także: Po co człowiekowi religia?

Elektron - wysoce złożona jednostka

Bohm uważa, że przykłady obiektywnie aktywnego znaczenia można odnaleźć również w innych procesach fizycznych. Jednym z takich przykładów jest funkcjonowanie chipa komputerowego. Chip zawiera informację, a znaczenie tej informacji jest aktywne w takim sensie, że określa ona sposób przepływu prądu elektrycznego przez komputer. Inny przykład to zachowanie cząstek subatomowych. Ortodoksyjny pogląd panujący w fizyce jest taki, że fale kwantowe oddziałują na cząstkę w sposób mechaniczny, kontrolując jej ruchy w identyczny sposób, w jaki fale oceanu mogą kontrolować piłeczkę pingpongową unoszącą się na jego powierzchni. Jednak Bohmowi nie wydaje się, że pogląd ten może wyjaśniać na przykład skoordynowany taniec elektronów w plazmie w jakimkolwiek większym stopniu, niż falowe ruchy wody mogłyby wyjaśniać podobnie dobrze schoreografowany ruch piłeczek ping-pongowych, gdyby taki ruch został odkryty na powierzchni oceanu. Według niego, związek pomiędzy cząstką a falą kwantową przypomina bardziej łódź na automatycznym pilocie, którą kierują fale radarowe. Fala kwantowa popycha elektron w taki sam sposób, jak fala radarowa popycha łódź. Raczej dostarcza ona elektronowi informacji na temat otoczenia, którą elektron potem wykorzystuje, aby poruszać się samodzielnie.

Innymi słowy, Bohm wierzy nie tylko w to, iż elektron posiada w sobie coś na kształt umysłu, ale również, że jest on wysoce złożoną jednostką; pogląd ten bardzo różni się od standardowego poglądu, który mówi, że elektron jest prostym, pozbawionym struktury punktem. Aktywne wykorzystanie informacji przez elektrony, w rzeczywistości przez wszystkie subatomowe cząstki, wskazuje na to, że zdolność reagowania na znaczenie jest cechą charakterystyczną nie tylko świadomości, ale całej materii. Właśnie ta nieodłączna wspólna cecha, mówi Bohm, oferuje możliwe wyjaśnienie zjawiska PK. Twierdzi on: „Biorąc to pod uwagę, psychokineza mogłaby występować, jeżeli procesy mentalne jednej lub więcej osób byłyby skupione na znaczeniach pozostających w harmonii z tymi osobami, kierującymi podstawowymi procesami systemów materialnych, w których ta psychokineza miałaby zachodzić”.

Zobacz także: Dlaczego nauka i religia są nie do pogodzenia?

Należy zwrócić uwagę, iż ten rodzaj psychokinezy nie byłby wynikiem procesu kauzalnego, tj. związku przyczynowo-skutkowego, gdzie w grę wchodzą powszechne prawa fizyki. Zamiast tego byłaby ona rezultatem swego rodzaju nielokalnego „rezonansu znaczeń” lub nielokalnej interakcji podobnej, ale nie takiej samej, do nielokalnego międzypowiązania, które pozwala parze bliźniaczych fotonów wykazywać ten sam kąt polaryzacji, co przedstawiliśmy w rozdziale 2. (z przyczyn technicznych Bohm uważa, że zwykła kwantowa nielokalność nie wyjaśnia PK lub telepatii; jedynie głębsza forma nielokalności, jakaś „super” nielokalność mogłaby zaoferować takie wyjaśnienie).

Fragment pochodzi z książkiHolograficzny wszechświat” autorstwa M. Talbota (Studio Astropsychologii, 2014). Publikacja za zgodą wydawcy.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Redakcja poleca

REKLAMA