Kuracje niezwykłe, dziwne, nietypowe...

Rozżarzone węgle na katar, świecowanie uszu na bóle głowy, pijawki na oczyszczenie organizmu - czego to ludzie nie wymyślą!
W ostatnich latach rosnącym zainteresowaniem cieszą się różne niekonwencjonalne terapie. Wiele z nich pochodzi ze Wschodu - Indii, Chin, Japonii, Tybetu. Ich działanie opiera się na założeniu, że przyczyną chorób są zakłócenia w przepływie energii krążącej w ciele. Usunięcie tych blokad pobudza procesy samouzdrawiania organizmu. Oto kilka ciekawych, mniej u nas znanych metod.

Chodzenie po rozżarzonych węglach
Praktykowano je już w starożytnym Rzymie, a także w krajach azjatyckich. Dziś popularne jest zwłaszcza w Bułgarii i Grecji. Tysiące ludzi uczestniczą tam w grupowych seansach – tak zwanych anastenariach. W Polsce amatorzy chodzenia po rozżarzonych węglach mogą także znaleźć dla siebie sporo interesujących propozycji. Wiele osób zadaje sobie pytanie: jak to możliwe, że chodząc po rozżarzonych węglach, nie parzy się stóp? Uczestnicy tych niezwykłych eksperymentów zapewniają jednak, iż nie tylko nie czują parzącego dotyku węgli, ale ich stopy nie noszą nawet śladów pęcherzy! Być może dlatego, że wcześniej wprowadzają się w pewien rodzaj transu.
Spacer po gorących węglach pomaga pozbyć się rozmaitych dolegliwości, silnie pobudza bowiem wszystkie receptory na stopach. Podobno można w ten sposób nie tylko wyleczyć się z kataru, ale także zyskać energię, większą pewność siebie i odporność na stres.

Świecowanie uszu
Metoda ta, pochodząca z Azji i Ameryki Północnej, ma już dużo zwolenników również w naszym kraju. Terapeuci twierdzą, że świecowanie pomaga w stanach zapalnych uszu, bólach głowy, migrenach, zapaleniu zatok czołowych. Wiele osób cierpiących na niedosłuch, bóle uszu lub zatok po tym zabiegu rzeczywiście odczuwa ulgę. Świecowanie należy do tak zwanych terapii bodźcowych. W tym wypadku bodźcami dla organizmu są ciepło i dym. Strumień powietrza skierowany do ucha stymuluje obieg krwi i przyspiesza proces oczyszczania limfy, a to ułatwia usuwanie z organizmu substancji toksycznych.
W czasie zabiegu pacjent leży na boku. Terapeuta siada przed jego głową. Umieszcza w otworze usznym specjalną, wydrążoną w środku świecę, po czym podpala ją. Powinna wypalić się do wysokości 7 cm od ucha pacjenta, co trwa 5–10 minut, następnie to samo powtarza się z drugiej strony głowy.

Przystawianie pijawek
Ta stara metoda, znana od wieków także w Polsce, znów ma rosnące grono zwolenników. Wydawałoby się, że większość z nas brzydzi się pijawek, ale okazuje się, iż nie brakuje amatorów tej dość drastycznej terapii. Zabieg trwa zwykle godzinę. Na czym właściwie polega lecznicze działanie pijawek? Mechanizm jest dość prosty. Wyssana przez pijawkę krew jest bardzo szybko uzupełniana płynem tkankowym, dzięki czemu staje się rzadsza, a to skutecznie przeciwdziała powstawaniu skrzepów w naczyniach krwionośnych. Poza tym wydzielina wytwarzana przez pijawkę – hirudyna – zmniejsza krzepliwość krwi (dlatego krwawienie z ranki trwa jeszcze przez jakiś czas po odstawieniu pijawki). Właściwości lecznicze hirudyny wykorzystuje dziś nawet przemysł farmaceutyczny, a w niektórych uzdrowiskach stosuje się ją, dodając do maści oraz żeli.
Przystawianie pijawek ułatwia usuwanie toksyn z organizmu. Dzięki temu może on skuteczniej walczyć z rozmaitymi chorobami. Ten rodzaj terapii ma jednak łagodzić przede wszystkim bóle reumatyczne, dolegliwości wątroby, kłopoty z układem krążenia. Korzystnym skutkiem działania pijawek jest także zmniejszenie ilości krwi – dlatego od wieków metodę tę zalecano ludziom zagrożonym udarem. Nie mogą jednak z niej korzystać osoby, które mają niską krzepliwość krwi i przyjmują leki przeciwzakrzepowe.

Masaż dźwiękami tybetańskich mis
Terapeuta pałeczką uderza metalowe misy rozmaitej wielkości, umieszczone na ciele pacjenta. Wprawione w rezonans wydają dźwięki o różnej częstotliwości. Komórki ciała pacjenta zaczynają wówczas reagować na metaliczne brzmienie mis – w ten sposób zostają pobudzone do pracy, dzięki czemu chory czuje się lepiej. Ta pradawna metoda jest szeroko stosowana w krajach Wschodu. Od stuleci wykorzystuje się tam leczniczą moc dźwięków. Jej zwolennicy twierdzą, że kojące brzmienie mis pomaga między innymi w reumatyzmie, zaburzeniach trawienia, nerwicach. Wiele polskich gabinetów oferuje już taki "dźwiękowy masaż".

Akupunktura ucha
U podstaw tej metody leży następujące założenie: na naszej małżowinie usznej znajduje się ponad 100 punktów, z których każdy odpowiada określonemu narządowi wewnętrznemu. Dlatego jeśli w wybrany punkt ucha (receptor) wkłuje się specjalną, cieniutką igłę, pobudzi to odpowiadający mu organ do lepszej pracy. Zabieg nie jest bolesny (niektóre osoby nie czują nawet lekkiego ukłucia). Igła pozostaje w wybranym punkcie przez 15–20 minut. W basenie Morza Śródziemnego ten rodzaj akupunktury stosowano już 300 lat p.n.e. Azjaci metodę tę wykorzystują też od wieków; ma również licznych zwolenników w krajach zachodnich i USA. W Polsce w wielu gabinetach medycyny naturalnej od lat praktykuje się nakłuwanie ucha. Istnieją nawet specjalne elektroniczne urządzenia, które ułatwiają precyzyjną lokalizację punktów na małżowinie. Akupunkturę ucha stosuje się przede wszystkim w dolegliwościach reumatycznych i neurologicznych, ale wspomaga ona również leczenie chorób tarczycy, serca, zaburzeń układu pokarmowego oraz alergii. Nakłuwanie odpowiednich receptorów na uchu może pomóc w walce z nadwagą. Osoby, które pragną uwolnić się od nikotynowego nałogu, twierdzą, że wystarczy jednorazowe nakłucie, by wywołać niechęć do zapalenia papierosa. Nie wolno jednak bez konsultacji z lekarzem rezygnować z tradycyjnej terapii na rzecz akupunktury ucha.

Szczegółowe informacje o metodach i wiarygodnych ośrodkach terapii medycyny naturalnej można uzyskać w Polskim Towarzystwie Psychotronicznym. www.psychotronika.com.pl

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)