Badanie żywej kropli krwi: panaceum czy oszustwo?

Badanie czystej kropli krwi to rewelacja – mówią zwolennicy. To oszustwo – przekonują drudzy. Sprawdź, jak jest naprawdę.
Badanie żywej kropli krwi: panaceum czy oszustwo? fot. Fotolia

Czym różni się zwykła morfologia od badania żywej kropli krwi? Tym, że pierwsza  jest profesjonalną techniką medyczną, drugie - zarabianiem pieniędzy na naszej niewiedzy i  łatwowierności.

Badanie czystej kropli krwi to rewelacja – mówią jej zwolennicy. To jedno wielkie oszustwo i wyciąganie pieniędzy – przekonują drudzy. Sprawdź, jak jest naprawdę.

Od niedawna medycyna alternatywna kusi nas nowym, rzekomo fantastycznym badaniem, dzięki któremu w przeciągu kilku minut da się zdiagnozować wiele niebezpiecznych chorób, poczynając od zakwaszenia organizmu przez alergie, torbiele, aż po nowotwory i ciężkie choroby nerek. Lekarze przestrzegają jednak – to oszustwo i wyłudzanie pieniędzy.

Dlaczego?

Na czym polega badanie żywej kropli krwi?

Propagatorzy tej metody twierdzą bowiem, że krew "żyje" przez ok. 20-40 minut od pobrania. I jeśli w tym czasie spojrzy się na nią po mikroskopem, wszystkie nasze dolegliwości są tam widoczne jak na dłoni. Wystarczy przy tym kropla pobrana z palca.

I faktycznie, gdy szalkę z krwią ze świeżo pobraną krwią położy się pod mikroskop, na ciemnym tle pływają jaśniejsze obiekty. Tyle że nie są to obecne w naszym organizmie grzyby czy pasożyty, cholesterol lub metale ciężkie, lecz zwykłe zanieczyszczenia, m.in. drobinki kurzu czy małe fragmenty szkła ze szkiełka mikroskopowego, które dostają tam w trakcie pobrania.

Dlaczego badanie żywej kropli krwi to przysłowiowa ściema?

Jak tłumaczą specjaliści, zdiagnozowanie chorób, które rzekomo miałoby pokazać badanie żywej kropli krwi, wymagają profesjonalnych technik i muszą być dokonywane w profesjonalnych laboratoriach. Wymagają też przygotowania, jak choćby bycia na czczo.

Np. zakwaszenie organizmu można zdiagnozować w krwi tylko wówczas, gdy pacjent cierpi już na silną kwasicę i jest przykuty do szpitalnego łóżka.

Podobnie jest z grzybami czy pasożytami, które w krwi nie występują. A gdy się tam pojawiają, chory ma już bardzo poważne zaburzenia układu immunologicznego i jest bliski śmierci. Poza tym, obecność grzybów czy pasożytów we krwi można stwierdzić jedynie oznaczając przeciwciała lub wykonując badania molekularne (np. PCR).

O co więc chodzi w badaniu żywej kropli krwi?

Odpowiedz jest prosta – o  pieniądze. Badanie kosztuje bowiem od 150 zł w górę. I choć przebiega w gabinecie przypominającym lekarski, krew pobiera osoba w białym fartuchu, a próbka trafia pod mikroskop i jest widoczna na monitorze komputera, często badanie wykonuje osoba, która nie ma nawet uprawnień do pobierania krwi. Bez trudu w Internecie znajdziemy 1-4 dniowe kursy Mikroskopowego badania kropli krwi za ok.... 3 tysiące złotych, w których może wziąć udział każdy, także osoby bez jakiegokolwiek doświadczenia.

Dla porównania, zwykła morfologia robiona ze skierowaniem, nie kosztuje nic, bez skierowania – 15 zł. A do badania żywej kropli krwi trzeba jeszcze dodać cenę pakietu leków, które mają nas wyleczyć z domniemanych chorób.

Chcesz dowiedzieć się więcej na temat profesjonalnej diagnostyki?

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)