Znam tajniki miłosnej magii

Wiola twierdzi, że widzi otaczającą ludzi aurę. Nie tylko wróży, ale także leczy za pomocą hipnozy, uczy tantry i analizuje charakter pisma.
kobieta, wróżka
– Czy jestem skazana na samotność? – wróżka Wioletta Ewa Tuchowska już nawet nie pamięta, ile takich pytań usłyszała. Nie zawsze może udzielić zadowalającej odpowiedzi, ale jej dobra rada uratowała niejeden związek przeżywający kryzys.

W małej kuchni jednego ze skierniewickich bloków Wiola parzy herbatę. O jej nogi ociera się kotka. W pokoju obok uczy się Pola – jedenastoletnia córeczka.
– Wróżka, wiedźma, czarownica... Różnie mnie nazywają – na twarzy Wioletty Ewy Tuchowskiej pojawia się przewrotny uśmiech. Wiola z wykształcenia jest psychologiem, ale od 15 lat zajmuje się przepowiadaniem przyszłości. Widać tak miało być, bo już w dzieciństwie doświadczyła niezwykłych wydarzeń.
– Urodziłam się z bardzo poważną wadą serca – opowiada. – Jedynym ratunkiem była operacja, ale szanse na jej powodzenie były niewielkie. Rodzina uważa, że udała się tylko dlatego, że podczas jej trwania odbywała się msza święta w mojej intencji.
Ochrona z zaświatów przydała się także później. Gdy Wiola miała 8 lat, z ciężarówki wiozącej materiały budowlane spadł na nią półtorakilogramowy kamień. I ten wypadek przeżyła!
Od tej pory tragedie ją omijały, za to zaczęła odczuwać obecność duchów. – Jakimś siódmym zmysłem wyczuwałam, że chcą ze mną rozmawiać. Nie bardzo wiedziałam, co z tym fantem zrobić, i długo nie robiłam nic – mówi Wiola.
Dopiero przed maturą zapragnęła z nimi nawiązać rozmowę. To wtedy zaczęła na poważnie interesować się parapsychologią.

Prezent od losu czy przekleństwo?
Bliscy nie byli zaskoczeni. Nadnaturalne umiejętności były w rodzinie chlebem powszednim. Babcia Wioli zajmowała się radiestezją i zielarstwem. Dziadek był bioenergoterapeutą. – Najwięcej zawdzięczam jednak ciotce Lodzi – stwierdza Wiola.
– Widywała duchy. Niestety, dar był dla niej przekleństwem. Objawiał się bowiem tylko tam, gdzie wkrótce ktoś miał umrzeć. Ciocia nie chciała takiej wiedzy. Była przerażona. Gorąco modliła się, by wizje minęły. W końcu jej prośby zostały wysłuchane.
Po ciotce Wiola odziedziczyła nie tylko magiczne zdolności, ale także kolekcję ezoterycznych książek. Dzięki nim, a także nauce w szkołach parapsychologicznych, stała się z czasem prawdziwą wróżką.

Wszyscy chcą poznać swoje przeznaczenie
– Przychodzą do mnie biznesmeni i gospodynie domowe, także ludzie z pierwszych stron gazet – opowiada Wiola.
Jedną ze stałych klientek jest Kinga Walkiewicz, hostessa w hipermarkecie. Zna Wiolę od roku i pojawia się u niej regularnie. Na początku dopytywała się głównie o sprawy sercowe.

– Chciałam np. wiedzieć, czy chłopak, którego poznałam, traktuje mnie poważnie. Czy wady, na które starałam się przymykać oczy, mogą wpłynąć na nasz związek. Teraz tego nie robię, bo jestem szczęśliwie zakochana. Pewnych rzeczy wolę więc nie wiedzieć...
Inni bywają bardziej dociekliwi.
– Zadzwoniła do mnie zatroskana matka – wspomina Wiola. – Pytała o nowego chłopaka córki. W trakcie rozmowy okazało się, że ciągle kontroluje życie dziewczyny. Zamiast więc rozmawiać z jej opiekuńczym duchem, skorzystałam z psychologicznej wiedzy. Ta w tym wypadku okazała się bardziej pomocna. Pewnego razu trafiła do mnie kobieta, od której odszedł mąż. Odbiła go jej koleżanka. Klientka poprosiła, bym rzuciła taki urok, by mąż stracił zainteresowanie nową partnerką. Nie zrobiłam tego. Rzucanie klątw jest złe, a kosmiczna sprawiedliwość nikogo nie omija.
Wróżenie uchodzi za łatwe i dochodowe zajęcie. Wystarczy przecież rozłożyć karty, powołać się na planety i klient wyjdzie zadowolony.
– Ale to nie ma nic wspólnego z przepowiadaniem przyszłości – stwierdza Wiola. – Wróżka powinna mieć talent i go rozwijać. Ważne są też zasady. To dlatego, jeśli widzę, że sama nie potrafię komuś pomóc, łączę siły z innymi wróżkami.
– Każda wybiera metody, które najlepiej opanowała – tłumaczy Wiola. – Ja rozmawiam z duchami opiekuńczymi, używam kart i numerologii. Czasem także opieram się na wizjach.

Dar nie zaginie?
Wiola ma magię w genach. Jednak w jej rodzinie dar nie zawsze był przekazywany w prostej linii. Jak będzie tym razem? – Pola jest do mnie podobna – mówi, spoglądając na córeczkę.
– Ma doskonałą intuicję. Gdy była młodsza, widywała swego zmarłego pradziadka i opowiadała, kim byliśmy w poprzednich żywotach. Teraz magia w ogóle jej nie interesuje, no, chyba że ma jakiś związek z Harrym Potterem – śmieje się Wiola. – Jak będzie w przyszłości? Nie powiem. Niech sama decyduje.

Jak spotkać tego wymarzonego
– Jest taki stary, sprawdzony sposób – mówi Wiola. – Trzeba wziąć notes i co najmniej przez tydzień, dzień po dniu, zapisywać wszystkie cechy, jakie powinna mieć nasza druga połowa. Im będziemy dokładniejsi, tym lepiej.
Gotową listę należy wrzucić do rzeki. Potem myśleć o spotkaniu tego „opisanego”. Jeżeli w pobliżu nie ma rzeki, notatki można spalić, popiół wsypać do doniczki i zasadzić roślinkę. Potem wystarczy ją pielęgnować i codziennie powtarzać: „Tak jak rośnie ta roślina, tak każdego dnia zbliża się do mnie miłość mego życia”.

Anna Sady

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/2 lata temu
Masz problem porozmawiaj z koleżanką lub pójdź do psychologa. Pozdrawiam.
/5 lat temu
Polecam wróżke Lilith Black Moon . Od 2012 r. wróżę sobie u niej niezawodnie.
/5 lat temu
Polecam wróżke Lilith Black Moon . Od 2012 r. wróżę sobie u niej niezawodnie.
POKAŻ KOMENTARZE (1)