Wulwodynia – jak opisać ból?

Ból może być krótkotrwały lub długotrwały. Może być również o zmiennym natężeniu i charakterze. Niestety chorym trudno jest opisać swój ból, zwłaszcza kobietom cierpiącym na wulwodynię.
Wulwodynia – jak opisać ból?

Zwykle jeśli ból jest krótkotrwały, chorzy go ignorują lub chcą „przeczekać”. Kiedy jednak okazuje się, że stał się nie do wytrzymania, albo mimo upływu czasu nie zmniejsza się, decydują się na rozmowę ze specjalistą.

W przypadku bólu związanego ze współżyciem seksualnym mogą występować oba rodzaje bólu, zarówno krótkotrwały, który bywa początkowo ignorowany, jak i taki, który trwa dłużej. Czasem zdarza się, że ból jest bardzo silny albo nie ustępuje, mimo że od stosunku minął już jakiś czas, a czasem jest krótkotrwały, ale pojawia się tak często, że staje się przyczyną zniechęcenia do zbliżeń.

Kobieta odczuwająca ból powinna zdecydować się na wizytę u lekarza zarówno w jednej, jak i w drugiej sytuacji. Aby lekarz mógł poprawnie rozpoznać przyczynę bólu i zalecić odpowiednie postępowanie, między nim a pacjentką powinno zaistnieć porozumienie, co do przeżywanych przez nią wrażeń. Jednak w języku potocznym często brakuje słów, za pomocą których można adekwatnie opisać odczucia bólowe.

Warto wiedzieć: Wulwodynia - bolesna przypadłość

Jak opisać lekarzowi ból?

Ból można scharakteryzować na różne sposoby. Pierwszym sposobem jest charakterystyka czasowa. Dla lekarza ważne jest, czy ból ma charakter przemijający i ostry (krótki czas trwania), czy przewlekły (utrzymujący się przez długi czas).

Drugim sposobem jest opis natężenia bólu, czyli ustalenie jak jest silny. Najczęściej stosuje się skalę od 0 (brak bólu) do 10 (największy ból, jaki można sobie wyobrazić). Warto zastanowić się, w którym miejscu tej skali umieściłoby się swoje doznania bólowe. A może ich natężenie zmienia się w czasie? Na przykład w trakcie stosunku kobieta czuje ból, który opisałaby jako 3, ale po stosunku zwiększa się on do 6.

Trzecim sposobem charakteryzowania bólu jest jego opisanie w sposób werbalny. Istnieje bardzo wiele słów, którymi można opisać odczucie bólu, ale niestety nie są one używane na co dzień, dlatego często trudno jest je przywołać. Dodatkowo, brakuje nam obiektywnych odpowiedników tych słów, do których moglibyśmy porównać swoje odczucie. Kiedy mówimy, że jabłko jest zielone, możemy wskazać konkretny przedmiot i powiedzieć: „To właśnie miałem/miałam na myśli”. Z bólem jest inaczej.

Wulwodynia – ból podczas stosunku

Wulwodynia to dolegliwość objawiająca się bólem lub dyskomfortem okolicy sromu i pochwy, okolicy odbytu, a nawet pośladków. Dolegliwości te mogą objawiać w postaci kłucia lub pieczenia. Można wyróżnić dwa podtypy wulwodynii: westibulodynię i wulwodynię właściwą. W pierwszym przypadku pacjentki częściej mówią o bólu palącym, piekącym czy przeszywającym, zaś w drugim określają go jako palący, kłujący, swędzący (swędzenie to również jest rodzaj bólu).

Polecamy: Bolesne współżycie a endometrioza

Umiejscowienie bólu

Oprócz właściwego i szczegółowego opisania doznawanego bólu, bardzo ważne jest także określenie jego umiejscowienia. Kobietom często trudno jest opisać lub wskazać miejsce, które je boli, szczególnie jeśli ból dotyczy miejsc intymnych. W takich przypadkach ginekolog sam mapuje ból, dotykając wacikiem poszczególne części sromu. Pacjentka jest proszona, aby określiła jego natężenie.

Dolegliwości bólowych nie warto lekceważyć, ponieważ obecnie istnieje wiele sposobów radzenia sobie z bólem i zmniejszania go. Warto spróbować pokonać ból, a pierwszym krokiem do tego może być proste zastanowienie się nad tym, co właściwie boli i w jaki sposób.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/6 lat temu
Nie myślałam, że to takie ważne żeby opisać lekarzowi co i jak boli... A może do tej pory nie trafiłam na dobrego specjalistę? W każdym razie to ciekawy artykuł, bo temat jest wstydliwy i ciężko o tym mówić nawet w gabinecie...