Uzależniony - jak skłonić go, by przyjął pomoc?

Uzależniony - jak skłonić go, by przyjął pomoc?

Wiele osób ma wśród bliskich kogoś, kto poprzez swoje uzależnienie sprawia innym ból i przysparza nie tylko zmartwień, lecz także cierpienia. Próbujemy mu pomóc, lecz w pewnym momencie poddajemy się, bo zrobiliśmy już wszystko, co mogliśmy. Czy aby na pewno?
/ 21.09.2016 15:33
Uzależniony - jak skłonić go, by przyjął pomoc?

„Wszystko” to najczęściej nic innego, jak ciągłe kłótnie, utyskiwania, prośby i groźby kierowane w stronę uzależnionego. Tymczasem wołanie, by nałogowiec opamiętał się, nie ma większego sensu. Musimy zdać sobie bowiem sprawę z tego, że uzależniony widzi alkohol czy narkotyk w sposób zupełnie odmienny od nas. My postrzegamy używkę jako problem – on jako jego rozwiązanie, „ukojenie skołatanych nerwów”. Co możemy więc zrobić, aby chory zrozumiał, że jego uzależnienie szkodzi jemu i jego bliskim?

Interwencja – czym jest

Najczęściej do skorzystania z pomocy i podjęcia leczenia skłania narkomana lub alkoholika ważne wydarzenie, które wywraca jego życie do góry nogami. Życiowa tragedia, której przyczyną jest nałóg, np. odejście żony, wyrzucenie z pracy, to bardzo silny impuls dla uzależnionego, podobnie jak śmierć czy choroba bliskiej osoby, czemu z kolei uzależnienie winne nie jest.

Taki przełomowy moment w życiu uzależnionego, w którym, na skutek traumatycznego przeżycia, dostrzega on szkodliwość nałogu i godzi się na podjęcie leczenia, nazywa się zwykle interwencją. Powyższe przykłady to interwencje, których nie można zaplanować czy przewidzieć. Istnieją jednak sposoby, by równie skutecznie dotrzeć do świadomości narkomana czy alkoholika, nie czekając, aż zachoruje czy straci pracę.

Jak interweniować

Interwencja osób bliskich to sprawa skomplikowana i warto przed podjęciem jej zasięgnąć fachowej porady i zdobyć wiedzę na jej temat. Poniżej prezentujemy jedynie wskazówki.

Interwencja w gronie bliskich powinna przebiegać w trakcie rozmowy. Należy zorganizować ją tak, by uzależniony nie domyślił się, że znów chcemy mówić z nim o jego problemie. Udział w niej powinno wziąć kilka osób, by mogły przebić się swoimi argumentami przez te, formułowane przez chorego. W rozmowie mogą wziąć udział dzieci, jednak nie należy ich do tego zmuszać.

Czytaj też: Kiedy można poddać alkoholika przymusowemu leczeniu?

O czym mówić – o czym nie mówić

Nie zamieniajmy rozmowy z uzależnionym w kłótnię, którą przepełnią wyrzuty dotyczące jego nałogu. Nie mówmy mu o naszych pretensjach i nie użalajmy się nad sobą, nawet jeśli chory bardzo nas krzywdzi. Wyrzuty w rodzaju „jesteś złym dzieckiem/mężem” także nie przyniosą pozytywnych efektów. Uzależnionego nie należy bowiem poniżać. Więc o czym powinniśmy z nim rozmawiać?

Przede wszystkim starajmy się uświadomić osobie uzależnionej, że nam na niej zależy; że chcemy jej dobra. Opowiedzmy jej o tym, jak się zachowuje, kiedy jest pod wpływem alkoholu czy narkotyków i oświadczmy, że nie zgadzamy się na tolerowanie jego nałogu we wspólnym domu. Postawienie uzależnionego przed wyborem: nałóg albo rodzina, może być skuteczne. Chory powinien poczuć impuls do skorzystania z naszej pomocy, którą my musimy mu wtedy zaoferować i zapewnić go o naszym pełnym wsparciu.

Polecamy: Jak rozmawiać - trzy złote zasady komunikacji

Zapewnijmy mu pomoc

Jeśli chory zgodzi się zerwać z nałogiem i podjąć leczenie, najtrudniejsza część za nami. Nie znaczy to jednak, że potem jest łatwiej. Naszym obowiązkiem będzie zapewnienie wszelkiej pomocy i oparcia, których potrzebować będzie uzależniony w trakcie wychodzenia z nałogu. Powrót do normalności będzie trudny i pochłonie dużo czasu i wysiłku. Pamiętajmy jednak, że jeśli przyniesie poprawę i pozwoli choremu znów cieszyć się życiem bez używek – warto poświęcić mu swoje siły i czas.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (26)
/14.02.2019 11:43
Panie Marku czy może Pan powiedzieć jak dokładnie go Pan stosuje,ile razy dziennie,czy ważna jest pora dnia? Również zakupiłam synowi .Pozdrawiam!
/21.09.2018 21:25
Chcę podzielić się z Wami wstydliwą sprawą jaką jest picie alkoholu. Nie nazwę siebie alkoholikiem no bo przecież picie 2 kieliszków wina codziennie to nic… Ale do czego zmierzam. Nie popijam już sobie choć nie widziałem dnia bez procentów :) Tak wiem, Ty też nie widzisz takiego dnia. Nie zjeść można ale przyjemnie piwko chlupnąć trzeba. Wiąże się z tym wiele problemów ale to też nie o tym. Dopiero widzę jak się zmieniłem. Czy sam bym coś robił w tym kierunku by zrezygnować z tej przyjemności przepłukania gardła? NIE! Dostałem od kochanej mamy Knyf Neurologiczny. Ma on za zadanie poprawić ogólny stan zdrowia etc. Nie szukajcie w internecie bo nic nie znajdziecie chyba że po chińsku. Dzięki temu nie wiem jakim cudem mój układ nerwowy stał się mocny tzn mój umysł jakoś psychicznie stał się niezniszczalny nie wiem jak to opisać. Nie interesują mnie % od dobrego miesiąca. Sami sobie tego nie kupicie ale może czyta to ktoś u kogo widzi taki problem. Znalazłem na allegro mam taki sam tylko z chin przywieziony wpiszcie "knyf neurologiczny"
/07.03.2017 11:33
Niestety, w wielu przypadkach ciężko jest nakłonić osobę uzależnioną do leczenia. Mój mąż jest niepijącym alkoholikiem, ale bardzo długo walczyłam z tym, aby dał sobie pomóc. Rozmowy, krzyki, szantaże.. próbowałam wszystkiego. W końcu przyjaciółka uświadomiła mi, że jeśli taka sytuacja się nie skończy to ucierpią na tym nasze dzieci. Postanowiłam odejść. Wyprowadziłam się razem z dziećmi do rodziców i postawiłam sprawę jasno - albo my albo alkohol. Po jakimś czasie mój mąż uświadomił sobie, że jeśli nie zacznie się leczyć to nas straci. Zgłosił się na terapię uzależnień do ośrodka Wiosenna pod Krakowem. Terapia okazała się bardzo skuteczna. Gdy wrócił, spędziliśmy mnóstwo godzin na rozmowach. Dałam mu ostatnią szansę, ponieważ zależało mi na nim i naszej rodzinie. Nie pije od 2 lat. Do dzisiaj pracujemy nad naszym związkiem, jednak wiem, że gdyby nie terapia w dobrym ośrodku to nie bylibyśmy razem a mąż nie wyszedłby z nałogu.
POKAŻ KOMENTARZE (23)