Tabletka po – petycja w sprawie antykoncepcji awaryjnej

"tabletka po"
W Polsce od prawie roku można swobodnie korzystać ze środków antykoncepcji awaryjnej – „tabletki po” są już u nas dostępne bez recepty, wciąż jednak budzą burzliwe dyskusje. Czy zostaną zakazane?
Marta Słupska / 26.02.2016 09:43
"tabletka po"

Ponad 53% Polaków jest za swobodnym dostępem do antykoncepcji awaryjnej, czyli tak zwanej „pigułki po” dla osób pełnoletnich – wynika z badania przeprowadzonego przez TNS Polska na zlecenie „Koalicji Mam Prawo do Antykoncepcji Awaryjnej”. Ministerstwo Zdrowia ogłosiło jednak, że rozważa możliwość zmiany obowiązującego prawa i zakazanie sprzedaż leku bez recepty. Tymczasem wycofanie z rynku lub ograniczenie dostępności „pigułki po” może zagrozić zdrowiu kobiet, które w wyjątkowych sytuacjach będą zmuszone do szukania środków tego typu poza legalnym obiegiem czy wręcz korzystania z zabiegów aborcji – alarmują eksperci i zbierają podpisy pod petycją w obronie prawa Polek do antykoncepcji awaryjnej.

Polki od niemal roku mogą zgodnie z prawem swobodnie korzystać ze środków antykoncepcji awaryjnej. „Pigułka po”, czyli środek ellaOne, została dopuszczony do sprzedaży na terenie Unii jako lek bez recepty na mocy decyzji Komisji Europejskiej ze stycznia 2015 r. W Polsce, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z kwietnia 2015 r., prawo takie przysługuje osobom, które ukończyły 15. rok życia. Kierownictwo resortu zdrowia ogłosiło jednak, że zamierza ponownie przeanalizować kwestię sprzedaży ellaOne na terenie RP. Do Ministerstwa wpłynęły bowiem petycje nawołujące do wycofania leku z Polski.

Zdaniem ekspertów zakaz sprzedaży lub ograniczenie dostępności „pigułki po” może jednak stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia kobiet, które w wyjątkowych sytuacjach będą zmuszone do szukania środków tego typu poza legalnym obiegiem. Jak donoszą media, taka sytuacja ma już miejsce m.in. w Małopolsce, gdzie pod koniec ubiegłego roku w aptekach zabrakło ellaOne. Nie mogąc kupić bezpiecznej „pigułki po” opóźniającej owulację, kobiety musiały szukać środków o działaniu poronnym, które sprzedawane są nielegalnie. Można nabyć je np. na siłowni czy na forach internetowych. Jak wskazują lekarze, zażywanie środków medycznych o tak silnym działaniu, szczególnie pochodzących z niezweryfikowanych źródeł, może stanowić poważne zagrożenie dla zdrowia oraz życia.

Konsekwencją braku dostępu do środków antykoncepcji awaryjnej może być również wzrost liczby nielegalnych aborcji. Według szacunków organizacji pozarządowych rocznie Polki usuwają kilkadziesiąt tysięcy ciąż. Część zabiegów odbywa się w warunkach grożących życiu pacjentek lub poważnymi powikłaniami, takim jak procesy zapalne lub uszkodzenia macicy, szyjki macicy czy kiszki stolcowej.

Aby chronić zdrowie oraz prawo kobiet do podejmowania wolnych i świadomych decyzji dotyczących macierzyństwa, w tym prawa dostępu do środków antykoncepcji awaryjnej, „Koalicja Mam Prawo Do Antykoncepcji Awaryjnej” wystosowała petycję do Ministra Zdrowia, Pana Konstantego Radziwiłła, o utrzymanie obecnego statusu tabletek ellaOne, jako leku wydawanego bez recepty. Podpisy pod petycją zbierane są na stronie koalicjamamprawo.pl oraz pod adresem:

https://secure.avaaz.org/pl/petition

Zobacz też: Czy „pigułki po” działają jak tabletki wczesnoporonne?

Na podstawie materiałów prasowych Koalicji „Mam Prawo do Antykoncepcji Awaryjnej”/mn

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

Redakcja poleca

REKLAMA