POLECAMY

Szał przezroczystych ciał

„Jeśli nie jesteś chuda, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna”. „Bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową”. „Waga jest wskaźnikiem twoich codziennych sukcesów i porażek”. Szokujące? Niekoniecznie. To tylko mała część tego, co można znaleźć w Internecie na stronach zwolenniczek ruchu pro-ana.
"Jeśli nie jesteś chuda, to znaczy, że nie jesteś atrakcyjna”. „Bycie chudą jest ważniejsze od bycia zdrową”. „Waga jest wskaźnikiem twoich codziennych sukcesów i porażek”. Szokujące? Niekoniecznie. To tylko mała część tego, co można znaleźć w Internecie na stronach zwolenniczek ruchu pro-ana.

Czym jest anoreksja, wie każdy. Co jakiś czas można przeczytać w kolorowych pismach Szał przezroczystych ciał TTprzerażające reportaże o kobietach stosujących wyniszczającą organizm dietę. Zgodnie twierdzą, że walka z chorobą to ich najgorsze życiowe doświadczenie. Mają świadomość, że nigdy nie będą mogły powiedzieć, iż są zdrowe, bo anoreksja naznacza swoim piętnem na całe życie. A jednak na całym świecie znajdują się dziewczyny, dla których „ana” staje się celem, drogą życiową, szczytem, który osiągną tylko najbardziej wytrwałe. Na stronie internetowej http://www.porcelanowe.home.pl/site/newsy.php widnieje następująca definicja: „Pro-ana to styl życia, dążenie do doskonałości, perfekcji, panowanie nad sobą i nad własnym ciałem, nienawiść do jedzenia, a przede wszystkim - chęć bycia CHUDYM”. Autorki przekonują, że nie mają na celu propagowania anoreksji, ale trudno nie ulec wrażeniu, że właśnie to robią.

Ja wam pokażę!
Marta ma 22 lata, studiuje resocjalizację, z anoreksją zmaga się od sześciu lat. Swój stan określa jako „stabilny”.
- Od ośmiu miesięcy ważę 45 kilo. Nie głodzę się, nie wymiotuję, ale też się nie przejadam. Słodycze to nadal strefa zakazana.
Historia Marty zaczyna się jak wiele innych.
- Początek był tak banalny, że aż wstyd mi o tym mówić. Zostawił mnie chłopak. Do dzisiaj nie wiem, co chciałam mu udowodnić. Zaczęłam się odchudzać, chociaż nie byłam gruba. Najtrudniej było mi zrzucić pierwsze trzy kilogramy: byłam ciągle głodna, a waga stała w miejscu. A potem wszystko poszło błyskawicznie. 49 kilo, 47, 45, 42, w końcu 39. Wszystko trwało jakieś pół roku. Straciłam okres, lekarz postawił diagnozę: anoreksja. Najpierw się wystraszyłam, ale potem poczułam dumę.
Marta ma za sobą dwie kilkumiesięczne hospitalizacje, kilka krótszych pobytów w łódzkim szpitalu im. Matki Polki w Łodzi oraz kilkadziesiąt godzin rozmów z psychologiem. Z powodu choroby na rok musiała przerwać studia. Powód dla nikogo z jej grupy nie był tajemnicą.
Wszyscy wiedzieli, że jestem anorektyczką, nie mówiliśmy o tym, ale wystarczyło na mnie spojrzeć.

Kochany pamiętniczku...
Z opowieści Marty wynika, że anorektyczką można zostać przez przypadek, ale dziewczyny utożsamiające się z hasłami ruchu pro-ana biorą sprawy w swoje ręce. Wiele amatorek wychudzonej sylwetki decyduje się na prowadzenie wirtualnego bloga.
Kiedy mama założyła w domu Internet,, natrafiłam na strony poświęcone właśnie anoreksji – opowiada Ania, właścicielka bloga o odchudzaniu – Odnalazłam także różne blogi chorych dziewczyn, pomyślałam sobie, że ja też mogłabym założyć dziennik, na którym pisałabym o moich prawdziwych myślach i uczuciach.

Taką motywację podaje większość dziewczyn. Przeglądając te blogi, nietrudno odnieść wrażenie, że niewiele się one od siebie różnią. Dziewczyny opisują, co zjadły (a raczej czego nie jadły) w ciągu dnia, ile ćwiczyły, jak układają się ich relacje z otoczeniem. I tu pojawia się pierwszy z wielu paradoksów. Na wspomnianej już stronie http://www.porcelanowe.home.pl/site/newsy.php wielokrotnie pojawia się opinia, że anoreksja to źródło siły, a dążenie do niej daje poczucie szczęścia. Z blogów wynika co innego. „Jestem śmieciem, cholernym pustym przedmiotem” - pisze w jednej z noteSzał przezroczystych ciał TTk szesnastoletnia Oliwia. „Jakie to wszystko jest beznadziejne. Nie mam planów na studia (nawet nie wiem, czy zdam maturę). Nie widzę sensu w planowaniu czegokolwiek - wtóruje jej dziewczyna podpisująca się jako Butterfly.

Internetowych anorektyczek portret własny
Właścicielki internetowego pamiętnika na ogół nie ma ona więcej niż 20 lat. Rzadko prowadzą je osoby starsze, pracującą i posiadającą rodzinę.
Psychologowie są jednomyślni: jeśli dojrzała kobieta chce schudnąć, to zapisze się na aerobic, skonsultuje z dietetykiem albo kupi żel wyszczuplający. Ewentualnie umówi się z przyjaciółką na wspólne bieganie.
Wszystkie dziewczyny wierzą, że kiedy schudną, zmieni się ich życie. Oczywiście na lepsze. Dziewiętnastoletnia Avocado na swoim blogu (www.obsession-pro-ana.blog.onet.pl) napisała tak: Miej zawsze doskonały makijaż, idealną fryzurę, dokładnie wysprzątany pokój, najlepsze oceny. W ogóle staraj się być najlepsza we wszystkim, co robisz. Kontrola nad sobą pomoże Ci to osiągnąć.
Twierdzi, że właśnie o tym marzy.
Interesująca jest również historia blogów Moniki. Monika prowadziła dwa blogi. Adres pierwszego znali rodzice i znajomi. Blog ten można nazwać blogiem oficjalnym, gdzie Monika musiała pisać prawdę, ponieważ często bohaterami jej opowieści byli ludzie, którzy później czytali te wpisy. O drugim blogu nikt nie wiedział. Monika stworzyła tam siebie od nowa. Pisała o tym, że nikt jej nie rozumie i czuje się samotna, a jej jedyną, najlepszą przyjaciółką jest „ana”.
Dodajmy: Monika waży niecałe 60 kilogramów i nigdy nie zdiagnozowano u niej anoreksji. Jej drugi blog został odkryty przypadkowo: jedna z koleżanek poszukiwała informacji na temat anoreksji. W trakcie przeglądania stron internetowych natrafiła na wpis, pod którym dziewczyna zamieściła swoje zdjęcie. Przez długi czas nie wiedziała, że ktoś ze znajomych zna oba adresy.

Gratuluję silnej woli!
Autorki internetowych pamiętników teoretycznie wiedzą, co należy zrobić, aby zdrowo schudnąć. Ale to, że np. należy jeść 5 razy dziennie małe porcje, nie głodzić się, regularnie gimnastykować to tylko niewiele znaczące zdania. Dziewczyny wychodzą z założenia, że nieważne są metody, lecz efekty.
Wiele miejsca na opisywanym blogu poświęca się komplementom, które odchudzające się chciałaby usłyszeć. Wszystkie są związane ze szczupłą sylwetką: „Nie wyglądasz jak ktoś szczupły, tylko jak ktoś głodny” lub „To będzie dużo za duży rozmiar, a mniejszych nie ma”.
Osobną kwestią są zdjęcia zamieszczane na blogach. To tzw. „thinspiracje”, czyli zdjęcia wychudzonych modelek. Króluje Kate Moss, Adriana Lima, Gemma Ward.
Warto również wspomnieć o Nicole Richie, zwanej „królową anorektyczek”. Na zdjęciu z 2003 roku widzimy ją jeszcze jako pulchną blondynkę, w roku 2005 nosi sukienki, które mają wyeksponować jej kościste nogi i ramiona. Lekarze orzekli: „- To anoreksja!”, ale sama zainteresowana, jeszcze przed zajściem w ciążę, twierdziła, że spadek wagi związany jest z tym, iż choruje na cukrzycę.

Prawdy i mitySzał przezroczystych ciał TT
Joanna Latos, dietetyk, mówi wprost:
- Cudów nie ma: aby utrzymać pożądaną wagę, trzeba kontrolować to, ile się je i co się je. No i oczywiście niezbędny jest wysiłek fizyczny.
Przyznaje, iż zdarzało jej się czytać internetowe blogi anorektyczek i potwierdza, że tak naprawdę w większości przypadków nie mamy do czynienia z anoreksją. Dziewczyny marzące o anoreksji najczęściej stosują wspomnianą już głodówkę, ale niewielu udaje się wytrzymać bez jedzenia dłużej niż dzień lub dwa. Dlatego uciekają się do bardziej „wyrafinowanych” środków.
- Furorę robią produkty typu „light” - opowiada dietetyczka. - Zdecydowanie nie jestem ich zwolenniczką. Mają one obniżoną kaloryczność, ale stosuje się w nich niezdrowe substytuty, np. w coli zamiast cukrów jest aspartam lub inne substancje słodzące.
Zwraca również uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz: produkty opatrzone słowem „light” to na ogół te, które w ogóle nie powinny się w diecie odchudzającej znajdować, tzn. czekolada, żółty ser czy cola.
Marta natomiast uważa, że w jej przypadku nie można mówić o stosowaniu jakiejkolwiek diety, ona po prostu nic nie jadła Sama nie odczuwała i nadal nie odczuwa potrzeby mówienia o swojej chorobie. Kiedy przez dwa miesiące przebywała w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Łodzi, gdzie trafiają osoby z zaburzeniami odżywiania, najgorszym doświadczeniem była dla niej terapia grupowa.
- To było mimo wszystko upokarzające. Wiedziałam, że do szpitala trafiłam niejako z własnej winy, ale nie miałam ochoty przed całą grupą przyznawać się do tego.
Co ona o mnie myśli?
Nieprzypadkowo najczęściej na anoreksję zapadają osoby młode, ambitne, mające plany na przyszłość. Kiedy ma się „naście” lat, pewne rzeczy przyjmuje się bezkrytycznie, jeśli są one powtarzane odpowiednio często. A przecież kult szczupłej sylwetki jest wszechobecny! Mówiąc krótko: osoba szczupła ma po prostu fajniejsze życie, jest więc o co walczyć!
Kobiety często narzekają, że są oceniane przez pryzmat swojego wyglądu, ale, co ciekawe, to one są najbardziej bezlitosnymi obserwatorami, gdyż zwracają uwagę na szczegóły wyglądu. Natomiast mężczyzna spojrzy „całościowo” i niewielka fałdka umknie jego uwadze. Dlatego spiralę odchudzania nakręcają same kobiety. To one najczęściej są redaktorkami naczelnymi pism o modzie i rzadko pokazują zdjęcia kobiet o pełniejszych kształtach. Jeśli szefowa agencji każe dziewczynie marzącej o karierze modelki schudnąć, to ta najprawdopodobniej to zrobi. Poza tym kobiety są o wiele bardziej krytyczne. Z ich ich ust częściej padają złośliwe komentarze w stylu: „Ależ ci się przytyło!”. Nie jest więc do końca prawdą, jeśli na wirtualnym blogu ktoś deklaruje, że głodzi się dla siebie. Jeśli odchudza się kobieta, to najprawdopodobniej robi to dla innej kobiety, chociaż sama może nie zdawać sobie z tego sprawy. Jeśli w jakiejś grupie zacznie odchudzać się jedna dziewczyna i powie o tym koleżance, to ta po kilku dniach najpewniej też przejdzie na dietę, a w jej ślady podąży kolejna, gdyż nie chce być gorsza. Można zaryzykować stwierdzenie, że jeśli któraś z nich zachoruje na anoreksję, to następne zechcą podążyć jej śladem...

Najtrudniejszy pierwszy krok

Internetowe blogi anorektyczek powstają i raczej będą powstawać. Ile autorek naprawdę jest chorych, trudno powiedzieć, ale wiadomo, że odsetek dziewczyn chcących zachorować wzrasta. Pocieszający jest fakt, że niektóre blogi zostają zawieszone, a część znika po kilku miesiącach. Trudno przewidzieć, czy zakaz promowania zbyt szczupłej sylwetki wprowadzony we Francji coś zmieni. Pokazuje jednak, że jest to zjawisko na tyle poważne, że zainteresował się nim rząd kraju uznawanego za światową stolicę mody. Teraz pozostaje czekać na zmianę w postrzeganiu własnego ciała przez kobiety...co z pewnością będzie trudniejsze od wydania odgórnej ustawy.

Anna Kutela

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (6)
/10 lat temu
U mnie zaczęło się wszystko od słów ojca "jak dostaniesz w ten tlusty tyłek"... Poczułam się wtedy tak upokorzona, że nie mogłam tego znieść. Słysze to do tej pory. Waże 45 kg i mam 161 cm. Ale ten "tłusty tyłek" będę słyszeć całe życie.
/10 lat temu
Nie bierz sobie tego do serca! Może sie zdenarwował! Trzymaj sie ;**
/9 lat temu
Nie zniosłabym takich słów od rodziny, również mam 161cm wzrostu, ale ważę 49kg. Marzę o wadze 45kg. . . .
POKAŻ KOMENTARZE (3)