POLECAMY

„Potwór w Twojej głowie” - recenzja

„Potwór w Twojej głowie”, książka autorstwa Olgi Rzyckiej o zagadkowym podtytule: „Jak być nieszczęśliwym i zatruć życie innym”.
„Potwór w Twojej głowie” - recenzja fot. Fotolia

To nie żart – książka Olgi Rzyckiej naprawdę chce zachęcić nas do bycia nieszczęśliwymi. No, może nie wszystkich nas. Tylko tych, którzy już są nieszczęśliwi. Pomysł wydaje się absurdalny, ale nie z perspektywy autorki. Skoro tak wiele osób jest dzisiaj nieszczęśliwych, rośnie liczba samobójstw, atakuje plaga depresji i nerwic – dlaczego nie być w tym najlepszym?

Czy warto dowiedzieć się coś więcej o potworach?

Przez ponad 100 stron dowiadujemy się, że nasze biedne głowy, procesory przetwarzające zewnątrz- i wewnątrzpochodne informacje, mogą zostać zasiedlone przez potwory. To my pozwalamy się im narodzić, my je karmimy, podlewamy, tuczymy. Sami hodujemy pasożyty, które następnie wpływają na nasz zmysł wzroku (abyśmy wszystko widzieli w ciemnych barwach), na nasz mięsień sercowy (aby przypadkiem nie pojawiła się w nas nadzieja) i wszystkie możliwe organy. Do dyspozycji mamy wiele gatunków: Czarnomyśl pospolity, Narzekuj czerwonoskrzydły, Rozpamiętywacz niezwykły, Lękliwek nadzwyczajny i wiele innych. Wyrośnięty potwór potrafi już w dużej mierze zadbać o siebie sam. Wtedy wydaje się nam, że to on przejął nad nami władzę.

Zobacz też: Wielcy naukowcy – recenzja

Jak być najbardziej nieszczęśliwym na świecie?

Książka jest niewielka, a temat ujęty zwięźle, wręcz skrótowo. Mamy tutaj wypunktowania, pogrubienia, podsumowania. Wszystko podane na tacy, przystępnie. Najpierw dowiemy się, jak być nieszczęśliwym z samym sobą, a następnie jak wykorzystać już nabyte umiejętności do unieszczęśliwiania ludzi wokół nas i tworzenia toksycznych relacji.

Ostatni rozdział – dla niepoznaki dodany po zakończeniu – jest dla tych, którzy mimo wszystko chcieliby zatrzymać to zwariowane koło fortuny. Ponieważ, jak twierdzi autorka, potwora można wyhodować, więc można go też zagłodzić. Decyzja należy do nas.

Czy to działa?

Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autorka bazuje na jakiejś metodzie psychologicznej, której mechanizm działa następująco – kiedy ktoś zmusza/zachęca cię, żebyś robił źle, ty automatycznie w kontrze do tego przymusu będziesz robił dobrze. Tak czy owak – to działa. Czytając z rozbawieniem opisy potworów i ich sposoby działania za pomocą naszych emocji, zdążyłam przeanalizować sporą część własnego życia. Autorka (nie)chcący wdała się w rolę kabareciarza, który prześmiewając publiczność robi to tak umiejętnie, że publiczność zaczyna śmiać się sama z siebie.

Po przeczytaniu tej krótkiej pozycji jestem zdecydowanie na tak. Z pewnością jest to jedna z wielu tego typu książek i najprawdopodobniej temat ten był podejmowany wiele razy w różnych ujęciach. Wielokrotnie spotykamy się w psychologii z pojęciem „demonów w naszej głowie”, które tutaj, jako potwory, zyskują pieszczotliwe przydomki i stają się mniej przerażające. Jednak w moje ręce wpadła ta pozycja i pozostanie na półce. Jej skrótowość i wielkość sprawia, że z chęcią będę zaglądać do niej, kiedy będę chciała poprawić sobie humor i zmotywować się do działania. Co więcej nie trzeba jej znać na pamięć – spis treści w łatwy sposób pozwoli nam odnaleźć porady dotyczące naszego aktualnego problemu.

Nie dla każdego

Jest jednak grupa osób, która nie będzie zadowolona z zakupu. Po przeczytaniu „Potworów” od razu poleciłam ją paru osobom. Ze względu na zabieganie i nadmiar pracy oraz wieczny brak czasu, każdemu wybrałam odpowiedni dla niego fragment. Większość była zadowolona i pozytywnie oceniła książkę. „Potwory” nie są jednak dla osób, które nie są gotowe na zmianę. Osoby te mogą uświadomić sobie istniejące w nas mechanizmy i pogłębić nasze złe samopoczucie, przypominając o beznadziei, bezsilności, ułomności i problemach. Ale… przecież taki był cel książki.

Polecamy: Portrety z podróży - galeria

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)