Nogi bez skazy

Żylaki. Czy Ty też z ich powodu nie nosisz sukienek do kolan? Czas to zmienić! Jest coraz więcej sposobów na gładkie nogi.
 
To nieprawda, że żylaki mają wyłącznie kobiety. Jeśli odnosimy takie wrażenie, to tylko dlatego, że w przeciwieństwie do mężczyzn, one częściej zgłaszają się do lekarza. Nieprawda również, że żylaki to jedynie problem kosmetyczny. Nie tylko szpecą, ale są także groźne – dla zdrowia, a w niektórych przypadkach nawet dla życia. Zatem: trzeba je leczyć. I to im wcześniej, tym lepiej!

Niesprawne zastawki
Za kłopoty z żyłami możemy winić naszych przodków, którzy w toku ewolucji przybrali pozycję wyprostowaną. W rezultacie krew, która płynie od nóg do serca, musi wędrować spory kawałek pod górę, cały czas walcząc z siłą ciążenia. Jej opadaniu zapobiegają zastawki znajdujące się w żyłach kończyn dolnych. Są one swoistymi zaworami: otwierają się, gdy krew płynie w górę i zamykają, kiedy chce opaść. Problem zaczyna się, jeśli ściany naczyń krwionośnych z jakiegoś powodu tracą elastyczność i poszerzają się. Zastawki wówczas nie mogą się domknąć, część krwi „przecieka” i gromadzi się poniżej niesprawnych zastawek. W tych miejscach wzrasta ciśnienie, co z czasem prowadzi do trwałego powiększenia żył. Sinoniebieskie wybrzuszenia, które wtedy powstają, to właśnie żylaki.

Na kogo wypadnie...
Tak wygląda proces powstawania choroby, ale co jest „aparatem zapłonowym”? Lekarze uważają, że główną przyczyną są uwarunkowania dziedziczne. Wskazują na to m.in. pierwsze przeprowadzone we Francji badania genetyczne rodzin, w których występują żylaki. Dzieci – i to zarówno chłopcy, jak i dziewczynki – są bardziej narażone na te dolegliwości, jeśli żylaki ma ich matka. Jako kolejnego winowajcę wskazuje się hormony. Ich rola w powstawaniu żylaków nie jest do końca poznana, ale wiadomo, że doustne środki antykoncepcyjne oraz hormonalna terapia zastępcza powodują nasilenie tzw. pajączków u kobiet. Inne czynniki ryzyka to: otyłość, więcej niż dwie ciąże, długotrwała pozycja stojąca, brak ruchu i wiek (im człowiek starszy, tym większa możliwość zachorowania).

Stopy w górę
Nie ma cudownych sposobów, które dadzą Ci stuprocentową gwarancję, że na Twoich nogach nie pojawią się żylaki, zwłaszcza jeśli masz do nich predyspozycje genetyczne. Ale to jeszcze nie powód, żeby nie próbować się przed nimi chronić. Korzystne będzie wszystko, co poprawi krążenie i wzmocni mięśnie (zwłaszcza stóp i łydek). To one wspomagają żyły w przepompowywaniu krwi do góry. Podstawowe zalecenie lekarskie w tym przypadku brzmi: ruch, ruch i jeszcze raz ruch. Oraz higieniczny tryb życia. A to oznacza, że powinnaś:
- nosić wygodne obuwie na niskim (2–5-centymetrowym) obcasie, który zmusza mięśnie łydek do większej pracy;
- stale pilnować prawidłowej wagi ciała;
- nie zakładać zbyt obcisłych spodni,
podkolanówek, skarpet i pończoch;
- unikać długiego stania lub siedzenia – co pół godziny trzeba przejść się choć trochę;
- wystrzegać się wysokich temperatur: zakazane są gorące kąpiele, sauna, solarium, długie opalanie się;
- jak najczęściej siadać „po amerykańsku”, z nogami uniesionymi powyżej poziomu ciała;
- nie zakładać jednej nogi na drugą. Taka pozycja utrudnia przepływ krwi w żyłach. U kobiet w ciąży znakomite działanie profilaktyczne ma tzw. kompresoterapia, czyli noszenie indywidualnie dobranych pończoch uciskowych.

USG prawdę Ci powie
Często uważa się, że „pajączki”, czyli popękane naczynka, które pojawiają się na nogach, należy traktować jak sygnał, że z naszymi żyłami dzieje się coś niedobrego. Czy naprawdę tak jest? To zależy od tego, w którym miejscu się one tworzą. Jeśli powstaną na udach, są zwykle problemem czysto kosmetycznym. Mogą pojawić się w każdym okresie życia. Rzadko prowadzą do jakiś większych zmian i nie muszą wcale oznaczać początków powstawania żylaków. Jeśli jednak znajdziesz „pajączki” w okolicach kostek nóg, idź do lekarza, najlepiej flebologa (czyli specjalisty chorób żył). Mogą one bowiem sygnalizować chorobę całego układu żylnego i wymagają dokładnej diagnostyki. Wizyta u lekarza konieczna jest zwłaszcza wtedy, gdy na nogach pojawiają się niebieskawe guzki i wybrzuszenia. To znak, że choroba jest już zaawansowana. Ale nawet jeśli gołym okiem nie widać żadnych zmian, powinnaś skonsultować się z lekarzem, o ile poczujesz lub zauważysz u siebie:
- lekką opuchliznę na grzbietach stóp i łydkach, która występuje po długim staniu lub w upalne dni i znika po pół godzinie leżenia z nogami uniesionymi powyżej poziomu serca;
- ciężkość nóg;
- bóle łydek
wzdłuż linii przebiegu żył;
- nocne skurcze i nadwrażliwość skóry nóg na dotyk (odczuwa się m.in. dokuczliwe swędzenie).

Najlepiej, jeśli poprosisz lekarza o skierowanie na specjalne badanie USG, tzw. Duplex scan. Za jego pomocą można zdiagnozować wszelkie zaburzenia przepływu krwi w żyłach. Pozwala ono również ocenić zmiany anatomiczne w obrębie wszystkich naczyń krwionośnych (żylaki mogą powstawać zarówno w żyłach powierzchniowych, jak również w tych leżących głębiej). Dopiero na tej podstawie lekarz podejmuje decyzję co do dalszego postępowania.

Od stripingu do pianki
Im wcześniej przystąpi się do leczenia żylaków, tym lepiej. W konkretnym przypadku wybór najlepszej metody należy do lekarza flebologa. Najczęściej stosowane są dwa sposoby terapii: striping lub skleroterapia.
Striping polega na usunięciu niewydolnej żyły odpiszczelowej.
Do niedawna uważano, że należy wycinać całą żyłę odpiszczelową (znajduje się na wewnętrznej części nogi; biegnie od kostki przyśrodkowej do pachwiny) niezależnie od zaawansowania choroby i rodzaju zmian. Teraz operuje się bardziej oszczędnie – usuwa się tylko ten odcinek żyły, który jest niewydolny. Taka minimalizacja zabiegu pozwala uniknąć niepotrzebnych komplikacji. Pacjent jest najczęściej znieczulany tylko miejscowo. Powikłaniem (choć bardzo rzadkim) może być uszkodzenie nerwu biegnącego wzdłuż żyły odpiszczelowej i tym samym zaburzenia czucia.
Skleroterapia (inaczej zwana obliteracją) to sposób na zamykanie żył przez wstrzykiwanie do nich odpowiedniego środka. Do niedawna stosowano wyłącznie specjalny płyn, od 5 lat wstrzykuje się także preparat w postaci pianki. Jej pęcherzyki dokładniej przylegają do ścian żyły i skuteczniej ją zamykają. Zabieg nie wymaga znieczulania, wykonywany jest pod kontrolą aparatu USG, dzięki czemu piankę można wprowadzić do chorej żyły w ściśle ustalonym miejscu. Czasem po zabiegu pojawia się przebarwienie skóry lub (wyjątkowo rzadko) zakrzepica żylna.

Kamery i lasery
Oprócz stripingu i skleroterapii u niektórych pacjentów można zastosować inne metody leczenia żylaków.
W przypadku niewydolności żył łączących (czyli naczyń biegnących pomiędzy żyłami powierzchownymi a układem żył głębokich) wykonuje się operacje endoskopowe (pod nadzorem maleńkiej kamery). Wykorzystuje się także, choć bardzo rzadko, kriochirurgię. Niewydolne żyły niszczone są przy użyciu niskich temperatur. Na Zachodzie jednak raczej już odchodzi się od tego. Okazało się bowiem, że zimno może uszkodzić tkanki w sąsiedztwie żyły, co potrafi doprowadzić do powikłań pojawiających się nawet po kilku latach (martwica, owrzodzenia). Natomiast w przypadku drobnych pajączków oraz naczynek na innych niż nogi częściach ciała (głównie twarzy) stosuje się terapię laserową. Można także zamykać laserem światło naczyń od wewnątrz, ale jest to zabieg bardzo drogi, a więc nieczęsto wykonywany w Polsce.

Co potrafi kasztanowiec
Jest również sporo leków, które nie wyleczą wprawdzie z żylaków, ale stosowane w początkowym stadium choroby spowolnią jej rozwój, dzięki wzmocnieniu ścianek żył. Mogą także złagodzić, związane z niewydolnością żylną dolegliwości, takie jak obrzęki czy kurcze łydek oraz zmęczenie i ciężkość nóg. Firmy farmaceutyczne stale ulepszają te preparaty, aby były lepiej przyswajane. Najnowsze i najbardziej nowoczesne mają formę zmikronizowaną (cząsteczki leku są bardzo rozdrobnione), dzięki czemu znacznie poprawia się ich wchłanianie w przewodzie pokarmowym, a tym samym skuteczność. Doraźną ulgę przynoszą różnego rodzaju maści, zwłaszcza te, które zawierają wyciągi z nasion kasztanowca lub troxerutynę. Wymagają one jednak regularnego wcierania w skórę. Dobre efekty można uzyskać, stosując jednocześnie preparaty w postaci tabletek i maści.

Leczenie obowiązkowe
Warto pamiętać, że z żylakami jest trochę podobnie jak z zębami – trudno je wyleczyć „raz na zawsze”. Niezależnie od wybranej metody terapii, trzeba liczyć się z tym, że po latach mogą pojawić się ponownie – na innym odcinku żyły lub na innej żyle. Nigdy nie wolno ich lekceważyć, bo mogą prowadzić do wielu poważnych powikłań. Pogarsza się bowiem krążenie krwi, może dojść do wewnętrznych krwawień albo nawet do zakrzepicy żylnej (w chorych żyłach tworzą się skrzepliny z zalegającej krwi), która wymaga natychmiastowej interwencji lekarskiej. Jeśli zatem raz już miałaś żylaki, powinnaś zawsze pamiętać o konieczności pozostawania pod stałą kontrolą lekarza flebologa.

Iwona Jąkalska
konsultacja: prof. Arkadiusz Jawień, przewodniczący polskiego towarzystwa flebologicznego

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)