POLECAMY

Jak rodzić, to tylko w japońskim szpitalu! Zobaczcie, co tam do jedzenia dostają matki po porodzie…

A jak jest w Polsce? Co serwuje się kobietom w szpitalach położniczych w naszym kraju?
Marta Słupska / 7 miesięcy temu

Rodziłaś w polskim szpitalu? Jeśli tak, to pewnie pamiętasz, co po porodzie dostawałaś do jedzenia. Chleb z najgorszej jakości wędliną? Pół jabłka? Tłustego kotleta z ziemniakami? To teraz wyobraź sobie, że szpital serwuje ci kolorowe danie, pełne pysznych warzyw i soczystych owoców, chude i wartościowe mięsa oraz pożywną zupę. Brzmi jak pozycja z menu dobrej restauracji? To, co dla nas, Polek, brzmi zbyt pięknie, by było możliwe, dla młodych matek w Japonii jest codziennością…

Po polsku, czyli (nie)zdrowo i (nie)smacznie?

O tym, jak fatalnie karmi większość polskich szpitali, już pisałyśmy. Od lat niewiele się w tej materii zmienia, a pacjenci po operacjach, zamiast dostać pełnowartościowy posiłek, który wspomoże ich w powrocie do zdrowia, otrzymują jedzenie, na które przykro nawet patrzeć na zdjęciach. Podobnie jest na oddziałach położniczych, gdzie kobiety – między innymi takie, które właśnie urodziły – muszą zadowolić się (mówiąc oględnie) słabymi jakościowo daniami.  

Nie bez przyczyny tyle pań publikuje w internecie zdjęcia szpitalnych posiłków opatrzone wiele mówiącym hasztagiem #dałamżycieumręzgłodu. Na ich talerzach można znaleźć bliżej niezidentyfikowane „paciaje”, suche kromki pieczywa w otoczeniu najgorszej jakości wędlin i parówek czy pajdę chleba z samym masłem. Smacznego.  

Na tle tych zdjęć to, co pokazała pewna młoda mama, wypada wręcz niewyobrażalnie. Opublikowała ona bowiem fotografie obrazujące to, co jadła po porodzie w japońskim szpitalu. A tam feeria kolorów i smaków: owoce, warzywa, ryby, chude mięso, barwne dodatki, smakowicie wyglądające sosy… Zobaczcie same. W galerii pokazujemy jej zdjęcia wraz z opisami, czym żywią się Japonki w połogu, przebywające w szpitalu. Aż trudno w to uwierzyć, prawda?

Polecamy też:
„W Polsce, żeby chorować trzeba mieć końskie zdrowie, a żeby wyjść z poważnej choroby - szczęście”. Historie Czytelniczek
Lekarka do pacjentki: „Trzeba się było nie badać, lepiej nie wiedzieć, że jest się chorym”

 

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)