POLECAMY

Jak dobrze fotografować w podróży?

„Fotografowanie” i „robienie zdjęć” znacząco się od siebie różnią. Jeśli chcesz fotografować jak profesjonalista , Twoje zdjęcia muszą być przemyślane, ciekawe i głębokie. Jak je wykonać? Sprawdź we fragmencie książki „Fotograf w podróży”.
Jak dobrze fotografować w podróży?

Przepis na autentyczną fotografię

Dzień bez aparatu to dzień (nie)stracony — chciałoby się sparafrazować słynne powiedzenie. To prawda. Kiedy wyjeżdżamy w całkiem nowe miejsce, do kraju o innej kulturze, obyczajach, architekturze, gdzie ludzie wyglądają inaczej niż chociażby w Polsce, dopada nas przede wszystkim zdziwienie, potem ciekawość i na koniec — dość często — zaskoczenie. Pierwsze i ostatnie nie służą pracy fotografa. Żeby patrzeć i widzieć, a co za tym idzie — fotografować (a nie tylko robić zdjęcia — to zasadnicza różnica!), musisz starać się pozbyć uczuć, które sprawiają, że skupiasz uwagę na próbie wytłumaczenia sobie mechanizmu działania jakiegoś zjawiska, a nie np. na samym zjawisku. To normalne, że jadąc do Indii, Gwatemali i Namibii, spotkasz obrazy, ludzi, obrzędy, codzienność absolutnie różną od naszej, europejskiej czy polskiej. To, co będziesz widział, będzie na tyle nowe, ciekawe, że z miejsca wyda Ci się fotogeniczne. Niestety, nie zawsze tak jest. Najczęściej popełniany błąd to próba zarejestrowania tego, co się widzi, „od razu”. Widziałem setki zdjęć z Indii, na których nie było niczego poza kolorami strojów i bałaganem ulicy. Na pierwszy rzut oka wyglądały ciekawie — bo inaczej niż zdjęcia z naszej polskiej ulicy. W rzeczywistości jednak niczego na nich nie było — ani emocji, ani tematu, nie były w najmniejszym stopniu przemyślane. Takie zdjęcia robi się, patrząc na coś pierwszy raz. Postaraj się patrzeć tak, jakbyś to już widział, znał i — co najważniejsze — rozumiał. Wówczas dopiero masz szansę na autentyczną fotografię.

Zobacz galerię: Fotograf w podróży - miejsca

Pierwszy dzień bez aparatu

Fotografowałem kiedyś jedną z najsłynniejszych i najdziwniejszych nekropolii świata — Wesoły Cmentarz w rumuńskiej Sapancie. Wpisany na listę UNESCO, jest jedynym w swoim rodzaju miejscem, gdzie zamiast się smucić, wszyscy wybuchają gromkim śmiechem. Ponad 800 krzyży stojących wokół cerkwi zostało wyrzeźbionych w postaci zbliżonych do komiksów historyjek, pokazujących okoliczności śmierci bądź charakter życia pochowanego tu człowieka. Jest tam cały przekrój społeczny — pijacy z butelką wódki w dłoni, sklepikarze, małe dzieci i gospodynie domowe. Wszystkie te postaci patrzą na nas i bawią nas wesołymi wierszykami, wyrzeźbionymi poniżej.

Dotarłem tu, przygotowując materiał dla polskiej edycji „National Geographic”. I nie mogłem się nadziwić. Sam śmiałem się, zginając wpół. Spędziłem cały dzień, przyglądając się miejscu, patrząc, jak zachowuje się światło, szukając ciekawych ujęć i podglądając zwiedzających. I pewnie gdybym od razu zaczął fotografować,  to w dzień wystrzelałbym z 1000 zdjęć, z których można by ułożyć całkiem fajny, wesoły reportaż. Zamiast tego podczas owego pierwszego dnia udało mi się przebić przez pozory wesołości i odnaleźć w tym miejscu coś innego poza śmiechem, coś głębszego. Udało mi się zrozumieć, że to miejsce jest weselsze nie z powodu śmiesznych historyjek, ale z powodu tego, że dla żyjących jest symbolem nadziei na lepsze życie tam, po drugiej stronie granicy świata doczesnego. Dlatego właśnie lubią tu przychodzić i spędzać czas nie tylko na modlitwie. Dlatego zdjęcia, które wykonałem, to nie była kabaretowa fotografia dość wesołego miejsca. Chciałem pokazać ludzi, którzy wcale się tam nie śmieją; ludzi, dla których śmierć jest czymś oswojonym, codziennością. Ot, dotyczy nas wszystkich, czy nam się to podoba, czy nie.

Świat widziany od środka

Piszę o tym dlatego, że kiedy fotografuje się ludzi, ulicę, miejsce, które żyje swoim własnym rytmem, trzeba wejść w ten rytm i robić zdjęcia jakby od środka, a nie jako postronny obserwator. Wówczas mamy gwarancję na dobrą, głęboką i wartościową fotografię. Fotografię, która coś wnosi, a nie „prześlizguje” się po temacie. Kiedy z biegu weźmiesz  aparat do ręki, nie masz tak naprawdę szansy na obserwację. Pstrykasz „jak leci” i czasem uda się coś z tego wybrać, niestety bardzo rzadko. Pierwszy dzień to także dobry moment na przygotowanie sobie pomysłu na zdjęcia. Bo mam nadzieję, że taki pomysł będziesz miał.

Cztery etapy fotografowania

Zdjęcia to jakaś historia. Nieważne, czy pojedyncze, czy cały zestaw. Tę historię trzeba zobaczyć, zanim naciśnie się spust migawki. Zdjęcie to tylko rejestracja tego, co zobaczyliśmy. Dla przykładu — idąc na targ owocowy w takiej Gwatemali, powinieneś zdecydować, co chcesz sfotografować. Może chcesz robić portrety urodziwych Majanek (tylko gdzie takie znajdziesz)? A może bajeczne kolory owoców? A może zauważysz, że ludzie są tu potwornie znudzeni i będziesz chciał oddać leniwy klimat targowiska? Nieważne co, ważne jest, żeby widzieć to, zanim naciśniesz spust migawki. Fotografowanie to proces składający się z czterech etapów. Po pierwsze — Twoje wyobrażenie (powstaje jeszcze przed tym, jak się pojawisz w danym miejscu) zazwyczaj związane jest ze stereotypami, które tkwią Ci w głowie, oglądaniem innych zdjęć, filmów, czytaniem. Drugi etap obejmuje historię, która rodzi się w Twojej głowie po zestawieniu wyobrażenia z rzeczywistością — czyli pomysł na fotografię. Teraz rzecz kluczowa — etap trzeci — rejestracja owej historii aparatem na karcie pamięci w postaci zdjęcia lub sekwencji zdjęć. I czwarty etap — wybór zdjęć i obróbka w cyfrowej ciemni, czyli w komputerze. Musisz wiedzieć, że to w zasadzie jedyna droga do dobrej fotografii. Prawidłowe przejście tego procesu w końcu zaowocuje radością z dobrze wykonanej roboty, dalej uznaniem widzów — odbiorców Twojej fotografii.

Aparat na przekór

A teraz kilka słów od adwokata diabła... Oczywiście zawsze warto zabrać ze sobą aparat na ten pierwszy dzień. W końcu może się wydarzyć coś, za co dostaniesz World Press Photo. I grzechem byłoby to przepuścić. Poza tym ciężko zastosować się do tej rady, kiedy jest się z wycieczką objazdową z biura podróży. Racja. Ale ja piszę o warunkach optymalnych. Ty zadecydujesz, na ile jesteś w stanie dopasować się do nich.

Zobacz też: Higiena w podróży

Fragment książki „Fotograf w podróży”,  Piotr Trybalski (Helion,  2012). Publikacja za zgodą wydawcy.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)